Liczący na zdanie matury nieprzygotowani absolwenci szkół ponadgimnazjalnych byli w stanie napisać niemal wszystko, by przekonać do siebie sprawdzających.
Strategia I – najlepszą obroną jest atak
Jeden z wielkopolskich maturzystów zebrał się na odwagę i odważnie zaatakował konstrukcję egzaminu. - Daliście takie badziewie jak "Świętoszek” Moliera, a lepiej żeby była "Ferdydurke", bo całą noc ją czytałem – pisał.
Strategia II – przez żołądek do serca
Stare jak świat powiedzenie postanowił wcielić w życie jeszcze inny abiturient. Gdy zabrakło mu dalszego pomysłu na analizę bohatera Świętoszka, w miejscu przeznaczonym na wypracowanie zamieścił… przepis na gofra!
Strategia III – tylko Bóg może pomóc
Jednym z dwóch tematów wypracowania, które na poziomie podstawowym z języka polskiego mogli wybrać maturzyści było: Na podstawie przytoczonego fragmentu książki Hanny Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem” omów rozważania Marka Edelmana na temat życia w czasie zagłady oraz godnej śmierci i jej postrzegania. Trudne? Zdaniem jednego z maturzystów napisanie rozprawki na taki temat przerasta możliwości zwykłego śmiertelnika. Dlatego na łamach swojego arkusza napisał list do... Boga. Pytał w nim, skąd wzięło się tyle zła na ziemi i kto jest temu winien. Kto? zapewne złośliwa Centralna Komisja Egzaminacyjna, która wymaga trzymania się klucza, od każdego.
Strategia IV – a gdybym był gdzie indziej?
Co może być ciekawszego od zdawania matury z wiedzy o społeczeństwie? Zapewne wiele rzeczy, ale pewien uczeń skupił się na jednej – kupowaniu prezentu dla swojej dziewczyny. Własnymi przemyśleniami na ten temat zapełnił przeszło cztery strony przeznaczone na wypracowanie. Wybranka musiała być dumna!
Zebrał Bartosz Rymkiewicz



Jak się uczyć, żeby się nauczyć



Jarosław Sroka

