Przez co najmniej trzy pokolenia młodych, ambitnych i żądnych wiedzy Polaków marzeniem -najczęściej niespełnionym – były studia na amerykańskiej uczelni, najlepiej na Harvardzie lub MIT. A tu, w najnowszym numerze miesięcznika „Perspektywy”, trafiam na zdjęcie tegorocznych maturzystów jednego z najlepszych w Polsce liceów – według Rankingu Liceów Ogólnokształcących Perspektywy 2026 - i z niedowierzaniem przecieram oczy.
Przy każdej dziewczynie i chłopaku z klasy maturalnej widnieje informacja o tym, do jakiej uczelni chciałaby lub chciałby się dostać. Większość, co naturalne, wybiera prestiżowe uczelnie w Polsce, ale spośród szesnastki tej znakomitej szczecińskiej „trzynastki” (13 LO w Szczecinie) czworo chce studiować w Europie, zresztą w znakomitych i wysoko notowanych w międzynarodowych rankingach: Uniwersytecie Technologicznym w Delft, Technicznym Uniwersytecie w Monachium i w Uniwersytecie w Aarhus.
Natomiast jeden z maturzystów zamierza studiować poza Europą. Został już nawet przyjęty i to na dwie wysoko notowane uczelnie – nie, nie w USA! Młody, ambitny Polak ze Szczecina zastanawia się, czy wybrać Uniwersytet Tsinghua w Pekinie, czy Uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju.
Kiedy – dawno temu – sam stanąłem przed wyborem między Uniwersytetem Yale i Uniwersytetem Columbia jednak najważniejsze było to, że jadę studiować w Ameryce, kraju nie mającym naukowo równych na świecie. Wybór studiów w Chinach przez maturzystę ze Szczecina jest więcej niż symboliczny. O tempora o mores!
Kazimierz Bilanow


