Wyszukiwarka studiów w PWSZ

Grupa kierunków
Podgrupa kierunków
Kierunek
Tryb studiów
Województwo
porównaj studia






























Rozmowa z prof. dr hab. Józef Garbarczykiem, przewodniczącym Konferencji Rektorów Publicznych Wyższych Szkół Zawodowych (KRePSZ), rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gnieźnie

Towarzyszył Pan Profesor w organizacji szkolnictwa powstaniu w Gnieźnie. Co 15 lat temu myślał Pan o stworzeniu takiego typu szkół wyższych w Polsce?

– Aby odpowiedzieć na Pani, pytanie muszę cofnąć się do początku lat 90. XX wieku, czasów przełomu, zapaści gospodarczej, ale także wyżu demograficznego. Pełniłem wówczas funkcje dziekana w Politechnice Poznańskiej i miałem ogląd sytuacji w otoczeniu uczelni. Wprawdzie ustawa z 1990 roku zniosła limity przyjęć, lecz ograniczenia ekonomiczne powodowały, że duża część młodzieży nie mogła studiować. Działacze samorządowi widzieli ten problem, gdyż w ich miejscowościach wielu maturzystów zgłaszało się po zasiłki dla bezrobotnych. Należy też dodać, że w owym czasie widoczne było małe zainteresowanie kandydatów na studia, zwłaszcza techniczne.

Problem ten był przedmiotem wielu debat władz uczelni na różnych szczeblach. Zastanawialiśmy się jak temu zaradzić i porównywaliśmy rozwiązania analogicznych sytuacji w innych krajach. Jednym z przykładów były Niemcy, gdzie w latach powojennych w okresie wielkiego kryzysu ekonomicznego postawiono na kształcenie młodzieży. Pod koniec lat pięćdziesiątych utworzono tam w wielu miejscowościach uniwersytety a także Fachhochschulen, typowe dla Niemiec wyższe szkoły zawodowe. Podstawą takiego działania był prosty argument: Jeśli młodzież z powodów ekonomicznych nie może studiować w dużych metropoliach, to lepiej zorganizować studia w mniejszych miejscowościach, bowiem łatwiej jest przemieścić się do nowej uczelni kilku profesorów niż kilkuset studentów miałoby dojeżdżać do metropolii. Brano też pod uwagę wielką rolę uczelni w rozwoju miast. Jak wiemy dało to bardzo dobre efekty, bowiem wiele Fachhochschulen stały się dźwignią rozwoju przemysłu.

Państwowe Wyższe Szkoły Zawodowe już na trwałe są w systemie szkolnictwa wyższego i oddziałują na regiony w sensie naukowym i kulturotwórczym. I to musi procentować na przyszłość naszego kraju.

W tym czasie byłem prorektorem Politechniki Poznańskiej i zastanawiałem się jak stworzyć podobne rozwiązanie w Polsce. Na przeszkodzie stała ustawa z 1990 roku, według której istnienie filii uczelni państwowych uwarunkowane było utworzeniem

zamiejscowych jednostek organizacyjnych inaczej mówiąc wydziałów z wszystkimi tego konsekwencjami. Wiązało się to między innymi z odpowiednią ilością kadry zatrudnionej w danej filii.

Wychodząc naprzeciw postulatom samorządu w Gnieźnie, a później w Pile postanowiliśmy, mimo wszystko, zorganizować kształcenie w tych miejscowościach. Wymyśliliśmy formułę tzw. miejsc kształcenia powiązane z politechniką. W istocie nie było to sprzeczne z ustawą, bowiem te miejsca stanowiły integralną część odpowiednich wydziałów Politechniki. Bardzo ważnym było również to, że samorządy ponosiły w dużej części koszty tego kształcenia. Rzecz jasna miałem trochę problemów z władzami ministerstwa szkolnictwa wyższego. Jednakże nie było to pełne kształcenie zamiejscowe, gdyż specjalistyczne zajęcia laboratoryjne i tak studenci musieli wykonywać w Poznaniu. Takie kształcenie trwało kilka lat i wypromowanych zostało blisko dziewięciuset inżynierów. To doświadczenie wskazało, że taki projekt ma rację bytu. Zdawałem sobie jednak sprawę, że jest to rozwiązanie tymczasowe. Coraz bardziej stawało się jasne również to, że w przypadku problemów finansowych uczelni macierzystej najbardziej ucierpią punkty zamiejscowe. Stało się to faktem po ośmiu latach, gdy samorządy obarczone wieloma zadaniami miały trudności z finansowaniem studiów i politechnika miała inne potrzeby, rekrutacja została zawieszona.

Kiedy więc w 1997 roku powstała ustawa o wyższych szkołach zawodowych, wiele miast, zwłaszcza tych, które traciły status województwa, skorzystało z tej możliwości. Mnie natomiast, na prośbę samorządu gnieźnieńskiego i z polecenia rektora politechniki, powierzono organizacją samodzielnej państwowej uczelni zawodowej w Gnieźnie.

Może zabrzmi to patetycznie, ale kiedy tworzyłem to kształcenie zamiejscowe, a potem państwową wyższą szkołę zawodową myślałem o rozwoju kraju i kształceniu młodzieży, która nie miała zbyt wielu propozycji kształcenia się po szkole średniej. Wynikało to z głębokiego przekonania, że największe bogactwo narodu jest w umysłach młodych ludzi. Podstawą działania powinni być ludzie, ich potrzeby, a nie tyko finanse. Tak myślę również dzisiaj.

Jakie refleksje związane z tym faktem dominują dzisiaj, po przebyciu tej 15-letniej drogi?

– Moje dzisiejsze refleksje są głęboko związane z całą piętnastoletnią historią naszych uczelni. Bo trzeba podkreślić, że stworzenie państwowych uczelni zawodowych było wielkim wyzwaniem. W większości ich twórcami byli nauczyciele akademiccy z doświadczeniem dziekana, rektora czy prorektora uczelni. Utworzenie szkoły wyższej państwowej było dużym wyzwaniem, ale co się nie robi pro publico bono. Wytypowani kandydaci na rektorów otrzymali nominację od ministra, a potem praktycznie zostali sami, to znaczy sami tworzyli administrację, organizowali kadrę naukową, budowali infrastrukturę. To był wielki wysiłek, sam tego doświadczyłem. Bo nie chodziło tylko o budowanie krok po kroku uczelni, ale też przełamywanie mentalności samorządów, które nie do końca rozumiały istotę szkoły wyższej i patrzyły na nią przez pryzmat prowadzenia szkoły średniej. Ale także było to przekonywanie kolegów ze szkół akademickich, że nie stwarzamy im konkurencji, a przeciwnie, uzupełniamy instytucje kształcące na poziomie wyższym, co stało się ważne zwłaszcza w aspekcie procesu bolońskiego. Każdy z rektorów tych szkół miał ambicję by stworzyć nowoczesną szkołę, co w warunkach ograniczonych środków z resortu nie było łatwe. W wielu przypadkach szkoły otrzymały od samorządu obiekty zabytkowe np. zdewastowane koszary. Rewitalizacja takich obiektów niosła za sobą dodatkowe problemy. Dziś z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że PWSZ-ty są dobrą wizytówką systemu kształcenia studentów. Istotą tworzenia tych uczelni było przecież dotarcie do młodzieży o niższym statusie materialnym. I to zostało osiągnięte. Niejednokrotnie podczas absolutorium, czyli uroczystego zakończenia studiów organizowanego w naszej uczelni widziałem łzy w oczach rodziców naszych studentów. Spowodowane to było tym, iż córka, lub syn to pierwsze osoby w danej rodzinie, które uzyskały wykształcenie wyższe. Gdyby nie nasze szkoły, tego po prostu by nie było. Jednocześnie należy to też podkreślić, że nasze uczelnie odegrały i odrywają rolę kulturotwórczą i innowacyjną w życiu regionów, co od stuleci jest znanym czynnikiem stymulującym rozwój miast.

I w tym kontekście z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że formuła PWSZ sprawdziła się. Dzisiaj MNiSW zamierza wprowadzić wyraźny podział, na kształcenie praktyczne i ogólnoakademickie. Oczywiście musimy dokładnie zdefiniować, co to znaczy kształcenie praktyczne – przecież nie może chodzić o kształcenie w wąskiej specjalności, bo zrobilibyśmy krzywdę

naszym absolwentom, których czeka kilku lub kilkunastokrotna zmiana miejsca pracy w ciągu życia. Jestem zwolennikiem profilu praktycznego, bo sam po studiach chemicznych na uniwersytecie, przez kilka lat pracowałem jako technolog w fabryce. Uważam, że kształcenie praktyczne, czyli bliższe zastosowaniu w życiu, to przede wszystkim kształcenie umiejętności kreatywnych, umiejętności wykorzystania zdobytej wiedzy. Student powinien nabyć takich umiejętności, które pozwolą mu samodzielnie rozwiązywać różne problemy natury technicznej, czy organizacyjnej. W czasie studiów student powinien samodzielnie rozwiązywać określone zadanie, zwłaszcza w laboratoriach, a nie tylko zaliczać dany przedmiot. Jest to nieco odmienne podejście do istoty kształcenia i może być realizowane w sytuacji, gdy każdy student będzie miał nieograniczony dostęp do stanowisk laboratoryjnych. Takie możliwości są w PWSZ- tach.

Które z batalii o kształt i usytuowanie uczelni były najtrudniejsze?

– Do trudnych momentów zaliczam czas, kiedy były starania ze strony kilku marszałków, i grupki senatorów żeby przekształcić nasze uczelnie w tzw. uczelnie samorządowe. Istniało poważne zagrożenie, że gdyby były to szkoły finansowane i zarządzane przez samorządy, to odbiłoby się to na jakości kształcenia i frekwencji studentów. Dużą niewiadomą była kwestia nadzoru i związane z tym kompetencje, a także niebezpieczeństwo upolitycznienia uczelni, co mogło doprowadzić do zniweczenia wysiłku wniesionego w tworzenie szkół. Ale to już za nami.

Jedną z docenianych zalet uczelni zawodowych jest to, że poszły nieco trudniejszą drogą niż uczelnie niepubliczne. Rozwinęły techniczne kierunki studiów, które nie tylko są droższe, ale także bardziej wymagające.

– Ponad 50 proc. wszystkich kierunków w naszych szkołach to techniczne, przyrodnicze i pielęgniarskie. Z tym oczywiście wiąże się infrastruktura, mamy laboratoria na naprawdę dobrym poziomie. Mogłem zwiedzić większość z nich, z okazji obrad plenarnych konferencji rektorów, które odbywają się w uczelniach w różnych rejonach kraju. Laboratoria są różnego rodzaju: elektroniki, telekomunikacji, komunikacji satelitarnej, informatyki związanej z budową komputera, budowy maszyn, diagnostyki samochodowej, inżynierii i ochrony środowiska, mikrobiologii, pielęgniarskie i wiele innych. Mamy kierunki technologiczne, logistyczne, ale także ekonomiczne, nauczycielskie, filologiczne, nawet filozofię, co wynika z ich historycznej ciągłości, powstałych np. ze studiów nauczycielskich. Utworzenie i wyposażenie tych laboratoriów wymagało dużego wysiłku ze strony władz uczelni, wymagało wielu starań o środki finansowe również unijne. Należy dodać, że poziom kształcenia jest bardzo pozytywnie oceniany przez Polską Komisje Akredytacyjną.

I z tego twórcy i gospodarze tych uczelni mogą być najbardziej dumni?

– Oczywiście, ale przede wszystkim z tego, że w wielkim trudzie zostały utworzone i niezależnie od wielu przeciwności rozwijają się; że ponad sto tysięcy osób już uzyskało status inżyniera bądź licencjata, że dzięki naszym szkołom udało się pomoc zdolnym ludziom z których część już zrobiła kariery naukowe, przemysłowe, mają swoje własne przedsiębiorstwa. Obecnie w Polsce jest 36 PWSZ, które swoimi osiągnięciami ugruntowały właściwe miejsce w systemie szkolnictwa wyższego. Nasza satysfakcja wynika również z tego, widać wyraźnie oddziaływanie uczelni na rozwój regionów w sensie naukowym i kulturotwórczym. I to musi procentować na przyszłość naszego kraju.

A co przeważa Panie Profesorze – duma z tego co już zdołaliście osiągnąć, czy obawy związane z przyszłością?

– Patrzymy w przyszłość z optymizmem, choć umiarkowanym. Nasze troski wiążą się zwłaszcza z rozwojem własnej kadry naukowej, co jak wiadomo jest długotrwałym procesem, Dotychczas już kilkadziesiąt naszych pracowników uzyskało stopnie doktorskie a kilku habilitację. Istotnym hamulcem jest to, że nasze uczelnie zostały zaszeregowane jako szkoły dydaktyczne, co ogranicza dostęp do tzw. projektów badawczych, niezbędnych w rozwoju naukowym pracowników co nie tylko przekłada się na poziom kształcenia, ale także możliwość wpływania na rozwój regionalnego przemysłu. Kadra dydaktyczna powinna mieć możliwość rozwoju w przeciwnym wypadku ulegnie degradacji intelektualnej. To jest nasza główna bolączka. Ale największym wyzwaniem jest bardziej aktywne uczestnictwo w procesie wpływania na innowacyjność otaczających nas regionów.

To jaka powinna być dzisiejsza wyższa szkoła zawodowa w Polsce – typowo zawodowa, praktyczna, czy z ambicjami akademickimi?

Jestem przekonany, że w Polsce każdy typ uczelni ma do odegrania swoją rolę w zakresie kształcenia i rozwoju naukowego nauczycieli akademickich, bo to nie może być rozłączne. W tym widzę naszą wartość, dostrzegam też dużą przychylność wśród rektorów uczelni akademickich, a przede wszystkim akceptacji działalności naszych uczelni i chęci wspólnego myślenia o naszej przyszłości. Uważam, że nasze szkoły znalazły swoje miejsce w systemie kształcenia na I stopniu studiów. Oczywiście nie wyklucza to realizowania uczelnianych ambicji i co za tym idzie możliwości tworzenia studiów II stopnia zwłaszcza o profilu praktycznym. Już obecnie kilka naszych uczelni spełniło niełatwe warunki prowadzenia studiów II stopnia. Taka droga rozwoju nie może być zamknięta i jestem przekonany iż nie będzie dla żadnej z naszych uczelni. Usytuowanie publicznych wyższych szkół zawodowych w regionach nakłada na nie też inne zadania, które łączą się z praktycznym profilem kształcenia. Mianowicie należy wziąć pod uwagę to, iż przedsiębiorcy myślący poważnie o współpracy z uczelniami zawodowymi oczekują nie tylko odpowiednio przygotowanego absolwenta, ale także wsparcia ich firm usługami badawczymi. Uczelnia prowadząca takie badania będzie postrzegana jako realny partner. Nie chodzi tutaj o badania na najwyższym poziomie, do których powołane są uczelnie akademickie – badawcze. Chodzi o wspomaganie małych i średnich przedsiębiorstw w wprowadzaniu innowacji w obszarze technicznym, zarządzania ale też organizacyjnym. Takie zadania są z powodzeniem już realizowane w wielu regionach. Współdziałanie zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw z PWSZ jest też kluczem do realizacji na właściwym poziomie praktyk, tak niezbędnych w kształceniu o profilu praktycznym.

Reasumując – to udane dziecko reformy szkolnictwa wyższego po 1990 roku?

– Zdecydowanie udane. Dźwignią rozwoju kraju jest kształcenie i rozwój nauki. Dlatego samo stworzenie młodym ludziom z małych miejscowości takich szans jest cenną wartością, która już procentuje. Jestem fanem naszych uczelni, które mają swoją rolę do odegrania i jestem przekonany, że w systemie szkolnictwa wyższego nasze miejsce już jest ugruntowane.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
LIDIA JASTRZĘBSKA

Konferencja Rektorów Publicznych Szkół Zawodowych (KRePSZ) jest zrzeszeniem osób fizycznych, rektorów reprezentujących polskie publiczne wyższe szkoły zawodowe (PWSZ), mającym na celu współpracę tych szkół, dbanie o ich interesy i reprezentację w środowisku szkolnictwa wyższego, zarówno w kraju, jak za granicą.

Celem Konferencji jest inspirowanie i koordynowanie współpracy szkół kierowanych przez rektorów – członków KRePSZ, podejmowanie działań na rzecz rozwoju wyższego publicznego szkolnictwa zawodowego, reprezentowanie interesu publicznych wyższych szkół zawodowych w środowisku szkolnictwa wyższego, a także na zewnątrz.

15 lat PWSZ - historia sukcesu

8 maja Konferencja Rektorów Publicznych Szkół Zawodowych zorganizowała w Sali Kolumnowej Sejmu RP debatę podsumowującą dorobek i określającą perspektywy grupy zawodowych uczelni państwowych. Dyskusja 15 lat PWSZ: wygrane szanse - bariery rozwoju okazała się ważną okazją do refleksji o wymiarze gospodarczym i edukacyjnym.

Czytaj więcej...

Państwowe Wyższe Szkoły Zawodowe – uczelnie, które dają wiedzę i pracę

Prezentacja „Raportu 15-lecia PWSZ” oraz dyskusja o szansach i wyzwaniach, jakie stoją przed tymi uczelniami – to najważniejsze punkty programu dzisiejszej konferencji prasowej w Centrum Prasowym PAP. Studenci i absolwenci PWSZ-ów, którzy wzięli udział w spotkaniu, to najlepsza reklama tych uczelni!

Czytaj więcej...

15 lecie PWSZ

W ciągu piętnastu lat państwowe wyższe szkoły zawodowe dowiodły, że można na tzw. prowincji zbudować uczelnię dobrze współdziałającą z miejscowym rynkiem pracy, na wysokim poziomie dydaktycznym, umiejętnie wyważającą proporcje między teorią a praktyką, a nawet z gotowym dorobkiem do utworzenia uczelni akademickiej.

Czytaj więcej...

Duma i wyzwania

Rozmowa z prof. dr hab. Józef Garbarczykiem, przewodniczącym Konferencji Rektorów Publicznych Wyższych Szkół Zawodowych (KRePSZ), rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gnieźnie.

Czytaj więcej...

Bliżej gospodarki i ludzi

Państwowe wyższe szkoły zawodowe są mocno osadzone w środowisku gospodarczym i społecznym. Nic dziwnego – kształcą praktycznie, odpowiadając na potrzeby lokalnego rynku pracy. Dlatego tak ważne dla nich są dobre kontakty z przedsiębiorcami. Wiele szkół przyłącza się do klastrów, jak np. uczelnie w Gorzowie Wielkopolskim, Kaliszu, Białej Podlaskiej czy Łomży, a nawet inicjuje ich powstawanie, jak PWSZ w Wałczu, czy Sulechowie.

Czytaj więcej...

Pomóc i dać szansę

Rozmowa z prof. dr hab. Jerzym Woźnickim, prezesem Fundacji Rektorów Polskich

– Pierwsze państwowe wyższe szkoły zawodowe obchodzą jubileusz piętnastolecia. Jak zdaniem Pana Profesora wpisały się w najnowszą historię polskiego szkolnictwa wyższego?

Czytaj więcej...

Otwarci na świat

Jednym z kluczowych wskaźników, obrazujących stopień innowacyjności i otwarcia uczelni na nowe wyzwania, jest umiędzynarodowienie kształcenia.

Czytaj więcej...

© 2015 Perspektywy.pl   O nas | Patronaty | Zastrzeżenia prawne | Znak jakości | Sklep | Reklama | Kontakt