MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


Wydział Aktorski Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie jest marzeniem wielu tegorocznych maturzystów, choć nie tylko... Od niedawna nie obowiązuje limit wiekowy. Chętnych na aktorstwo dramatyczne, jak co roku, nie brakuje. Co zrobić, żeby przebrnąć przez egzaminy wstępne i dołączyć do elitarnej grupy szczęśliwców-studentów? I jak wyglądają przesłuchania?

Czerwiec to czas, kiedy można „podejrzeć” kandydatów na aktorów. Na terenie i wokół Akademii Teatralnej krąży mnóstwo osób... Szykują się do walki o spełnienie marzeń bądź są już po wstępnych eliminacjach. Konkurencja jest ogromna! Mieszanina różnorodnych osobowości i charakterów. Jedni skupieni, siedzą cicho i czekają. Drudzy wciąż powtarzają wybrane teksty żywo gestykulując i chodząc to tu, to tam. Jeszcze inni łączą się w grupy, śmieją się, rozmawiają – integrują się. Część kandydatów ubrana skromnie i klasycznie. Panowie – biała koszula i czarne spodnie. Panie – biała bluzka i czarna spódnica, bądź sukienka. Pozostali ubrani kolorowo, na luzie – koszulki, bluzki, dżinsy, letnie sukienki, spodenki. Niektóre dziewczyny nie mają grama makijażu. Inne posiadają wręcz profesjonalny make-up. Część chłopaków postawiła na „wyżelowane”, starannie ułożone włosy. Część na naturalne, krótkie cięcie. Są również ci z artystycznie rozwianym włosem.

W kolejce do egzaminu

Jedni zmęczeni czekaniem w kolejce. Inni podekscytowani, nie mogący usiedzieć w miejscu. Niektórzy pewni siebie, wydawałoby się bezwzględni w dążeniu do celu. A jeszcze inni skromni, cisi, nieśmiali. Komu z tej różnorodnej grupy uda się sięgnąć gwiazd?

Tegoroczny maturzysta, Szymon Dorak z Sędziszowa Małopolskiego przygodę z teatrem zaczął kilka lat temu. Przychodził na zajęcia do miejscowego Domu Kultury. Tam wypatrzył go reżyser teatralny z Rzeszowa. I tak zaczęła się współpraca z Teatrem Scena Propozycji Uniwersytetu Rzeszowskiego i udział w spektaklach. Zdecydował się zdawać na aktorstwo. Postawił wszystko na jedną kartę. Wybrał tylko Akademię Teatralną. Jeśli nie uda mu się dostać na studia, wyjedzie na wolontariat europejski do Londynu. Będzie pracował w organizacji pozarządowej zajmującej się mniejszościami narodowymi – osobami z różnych kultur. Pierwszy etap eliminacji ma za sobą. – Wszedłem na salę. Powiedziałem, co miałem do powiedzenia. Komisja nie przerwała mi – opowiada. – Teraz czekam na wynik. Sprawia wrażenie spokojnego i wyciszonego. Czy w ogóle się nie denerwuje? – Jestem po prostu sobą. Zobaczymy... Świat się nie wali. A próbować należy, żeby potem nie żałować – dodaje.

Miłością do teatru zapałała również Julia Żelazna z Warszawy – tegoroczna maturzystka. W liceum należała do szkolnego teatru. Do egzaminów teoretycznych nie musiała się przygotowywać, ponieważ w szkole miała przedmioty związane z teatrem i muzyką. Przez kilka lat chodziła na zajęcia z tańca, więc i egzamin praktyczny ruchowo-rytmiczny nie powinien sprawić jej problemu. Ale najpierw musi przejść przez eliminacje. A to dopiero przed nią. Czeka cierpliwie na swoją kolej, wspiera ją kolega. Przygotowała m.in. fragmenty książki Pamiętniki Adama i Ewy Marka Twaina oraz Sorry Zorana Drvenkara. Dlaczego zdecydowała się zdawać? – Chciałam spróbować swoich sił – tłumaczy. – Nie przygotowywałam się długo. Nie liczę na to, że się dostanę. Ludzie przygotowują się dłużej niż ja. Postanowiłam, że zaryzykuję. Jeśli jednak się dostanę, to będzie to uśmiech szczęścia.

Trzeci raz z rzędu próbuje dostać się na aktorstwo Magdalena Zatorska z Łodzi – studentka psychologii. Tytuł magistra ma już prawie w ręku. Jeśli jej się uda, to połączy zawód aktora i psychologa. Twierdzi, że psychologia jest bliska teatrowi. Sama zaczynała od teatru tańca. Jak ocenia swoje przygotowanie? – Czuję, że mam dobre „flow”, ale trudno mi powiedzieć. Sama się przygotowywałam i tylko dwa tygodnie – ocenia. Występ przed komisją dopiero przed nią. Rano pisała egzamin z psychologii w Łodzi. Teraz, po południu zawalczy w Warszawie o scenę.  Czy ma tremę?  – Przyjdzie dopiero, kiedy przekroczę próg sali egzaminacyjnej. I wtedy mogę zapomnieć tekstów. Może być czarna dziura, ale to będzie naturalne. Bylebym w Molierze się nie sypnęła. Bo Moliera to tak troszkę szkoda – podsumowuje z uśmiechem.

44 osoby na jedno miejsce!

W tym roku na aktorstwo zgłosiło się 1066 chętnych. Limit miejsc to 24. To aż 44 osoby na jedno miejsce! Potencjalni studenci, to tegoroczni maturzyści oraz ci z lat poprzednich, którym w poprzednich latach los nie sprzyjał na egzaminach na aktorstwo i próbują po raz kolejny oraz ci u których miłość do tego zawodu pojawiła się dopiero po kilku latach od uzyskania matury bądź ci, którzy z opóźnieniem odważyli się spróbować.

Na kogo komisja rekrutacyjna  w szczególności zwraca uwagę? – Na osoby, które mają coś do powiedzenia, które mają swój własny świat. Gdy widać, że rozumieją, o czym mówią i co chcą przekazać światu. Myślę, że to jest podstawowa rzecz – wyjaśnia Katarzyna Skarżanka, aktorka, prodziekan Wydziału Aktorskiego oraz członkini Wydziałowej Komisji Rekrutacyjnej. – Właściwie bardziej szukamy osób, z których można później lepić, niż osób przygotowanych.

A co jeśli osoba ma te wszystkie cechy, o których mowa, a posiada wadę wymowy? – Tu jest bardzo różnie – w zależności od przypadku – wyjaśnia. – Jeżeli ktoś do nas przychodzi z aparatem ortodontycznym, to my odbieramy to jako sygnał, że człowiek jest świadomy, że coś się dzieje i że program naprawczy już został wprowadzony. Mamy sztab specjalistów logopedów, którzy przyglądają się wadzie na pewnym etapie egzaminów i opisują ją. Decydują, czy w perspektywie czasu będziemy w stanie wyprowadzić taką wadę, zminimalizować albo zrobić z niej zaletę.

Komisja oczywiście zwraca również uwagę na wygląd zewnętrzny. Ale to są oceny subiektywne, ponieważ nie istnieją ustalone normy. Należy zauważyć, że warunki sceniczne, to coś zupełnie innego niż szeroko rozumiana uroda! Wiek kandydata nie jest istotny, ponieważ od niedawna nie obowiązuje limit wiekowy. Niektórzy młodzi ludzie tuż po maturze wiedzą, że to jest ich pasja. Do niektórych ten impuls dociera z opóźnieniem. A jeszcze inni, muszą po prostu dojrzeć do tej decyzji.

O zadaniach aktorskich podczas egzaminów wstępnych krążą legendy. – Rzeczywiście krążą, żeby zagrać na przykład zsiadłe mleko albo jajko na twardo. To oczywiście są zabawne mity w anegdocie. Chociaż… – mówi tajemniczo członkini Wydziałowej Komisji Rekrutacyjnej. – Jeżeli człowiek posiada wyobraźnię i kreatywność, to potrafi zagrać etiudę „Jestem zsiadłym mlekiem” albo „Jestem kwaśnym mlekiem”.

W końcu w tym zawodzie wszystko jest możliwe. Bo przecież czym jest aktorstwo? – Umiejętnością wzbudzania w sobie emocji i energii. Umiejętnością powtarzania ich. To jest praca na sobie, własnych emocjach oraz własnej wrażliwości – definiuje Prodziekan Wydziału Aktorskiego. – I jeżeli to wszystko przenosi się na drugą stronę – jeżeli przy okazji wzbudzenia tego procesu jesteśmy w stanie kogoś wzruszyć albo rozbawić to, to jest ten moment spotkania, o który nam chodzi. Tak w ogromnym skrócie.

Absolwent... i co dalej?

Możliwości po ukończeniu studiów jest wiele. Można pracować w dubbingu, radiu, telewizji, prowadzić warsztaty teatralne, być prezenterem lub redaktorem w mass mediach. Choć większość zapewne chciałaby pojawiać się w filmach, serialach i teatrze. Niestety rzeczywistość jest trochę inna. Należy pamiętać, że co roku w Polsce wszystkie szkoły aktorskie kończy ok. 100 osób. Rynek nie przyjmie tylu aktorów do teatru. Ale to nic straconego, bo przecież chcieć, to móc!

Najlepszym tego przykładem jest Łukasz Borkowski – absolwent Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej z 2014 r. Aktualnie występuje gościnnie w Teatrze Narodowym. Współpracował z warszawskim Teatrem 6. Piętro, Teatrem Komedia oraz Teatrem Polskiego Radia. Pracuje w dubbingu. Jest również asystentem wykładowcy – prof. Wojciecha Pszoniaka, w Akademii Teatralnej. Prowadzą wspólnie zajęcia „Warsztat mistrzowski” na drugim roku studiów na temat sztuki dialogu. Studenci wybierają sceny dialogowe z przeróżnych dramatów, filmów oraz książek. Pracują nad tymi scenami przez cały rok. Skupiają się na rozmowie, żeby umieć dialogować na scenie.

Poza tym, jest kierownikiem Biura Rekrutacji w Akademii Teatralnej. Dlaczego wybrał pracę na uczelni? – To jest bardzo trudna miłość z tą szkołą. Jestem tu już siedem lat. Nie chcę się rozstawać z tym miejscem. Wszyscy się znamy. Bardzo lubię pracowników Akademii Teatralnej – to świetny zespół. Jest bardzo rodzinnie. Byłoby mi bardzo żal i brakowałoby mi tego wszystkiego. Plus, uwielbiam patrzeć jak kandydaci dostają się, a potem, jak się zmieniają w szkole, odnoszą sukcesy, dostają angaże, grają w spektaklach – wylicza.

A jak wspomina same studia i co jest w nich tak przyciągającego? – Mam w głowie pewien obraz... Na pierwszym roku zajęcia zaczynają się o godzinie 8.30. 12 osób w sali na poddaszu ma zajęcia. Chodzi po sali i klepie się po kolanach w rytm muzyki. Jestem tam i ja. Potem idziemy do sali baletowej na „Taniec klasyczny”. Następnie bierzemy do ręki szpadę i uczymy się podstaw szermierki. Jeszcze później poznajemy tajniki techniki mowy. Po tym, przechodzimy na impostację, czyli pracę nad emisją głosu, naukę śpiewu. A na koniec, mamy zajęcia ze sceny – opowiada. – I pomyślałem sobie, w jakiej innej uczelni mógłbym mieć przez cały dzień tak bardzo różnorodne zajęcia?

ANITA KRUK

Warunkiem dopuszczenia do egzaminu wstępnego jest posiadanie świadectwa dojrzałości lub zaświadczenia ze szkoły średniej o przystąpieniu do egzaminu maturalnego. Potem trzeba przejść długi i wymagający proces rekrutacji, składający się z dwóch części.

Pierwsza, to eliminacje. Ta składa się z dwóch etapów. Najpierw, kandydaci wybierają jeden utwór z co najmniej pięciu przygotowanych wcześniej i zgłoszonych wraz z dokumentami tekstów w kategoriach: wiersz klasyczny (do 1945 r.), wiersz współczesny, proza klasyczna (do 1945 r.), proza współczesna, monolog z dramatu i prezentują jego interpretację komisji egzaminacyjnej, pracującej w czteroosobowym składzie. Komisja może poprosić o przedstawienie fragmentów innych utworów z listy repertuarowej kandydata.

W drugim etapie, podobnie jak w pierwszym, kandydat przedstawia interpretację wybranego utworu (na podobnych zasadach!). Ale tym razem, komisja pracuje w dziewięcioosobowym składzie. Jeżeli kandydat uzyska cztery pozytywne oceny z: wymowy, głosu, interpretacji tekstu i warunków scenicznych, to zostaje zakwalifikowany do części drugiej – konkursowej. Tutaj czekają go obowiązkowe konsultacje aktorskie, logopedyczne i muzyczne.

Tutaj także czeka go egzamin teoretyczny oraz praktyczny. Teoretyczny obejmuje sprawdzian z wiedzy o dramacie, teatrze polskim i powszechnym oraz z tła historycznego, literackiego, filozoficznego i estetycznego ważnych epok teatralnych, do współczesności włącznie. Badane są kompetencje intelektualne kandydata w procesie interpretacji współczesnej kultury i sztuki oraz umiejętności logicznego formułowania wypowiedzi.

Następny, to egzamin praktyczny – rytmiczno-ruchowy oraz aktorski. W pierwszym badana jest sprawność fizyczna oraz taneczno-rytmiczna. W drugim, punktowane są: warunki dykcyjne i głosowe, interpretacja tekstów, zadania aktorskie, interpretacja piosenki oraz warunki sceniczne.

O przyjęciu kandydata na pierwszy rok studiów decyduje suma punktów uzyskana z egzaminu teoretycznego, praktycznego oraz języka obcego.

© 2015 Perspektywy.pl   O nas | Patronaty | Zastrzeżenia prawne | Znak jakości | Sklep | Reklama | Kontakt