MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


W ostatnim czasie ogromną popularność zyskały translatory językowe, czyli tzw. elektroniczni tłumacze. Ich niewątpliwym atutem jest fakt, że są w stanie błyskawicznie przełożyć nie tylko żądaną frazę, ale nawet całe skomplikowane konstrukcje zdaniowe. Jednak osoby, którym zależy na dobrym opanowaniu języka obcego, powinny omijać to narzędzie szerokim łukiem. Lepiej stawiajmy na sprawdzone słowniki internetowe. Dlaczego?

Szybko nie znaczy dobrze

Wpisujemy zdanie w języku polskim, a w ramce obok pojawia się jego obcojęzyczna wersja. Nic tylko zrobić „kopiuj–wklej”. Jak się jednak okazuje, do efektu takiego tłumaczenia należy podchodzić bardzo krytycznie i w żadnym wypadku nie należy traktować go jako gotowego wzorca. Wystrzegajmy się wykorzystywania tekstów z translatora na stronach internetowych (zdarzało nam się widzieć powstałe w ten sposób obcojęzyczne wersje firmowych stron – nie najlepsza reklama), w oświadczeniach czy nawet w mailowej korespondencji służbowej. Takim tłumaczeniem posłużyć się możemy co najwyżej na czacie czy forum internetowym, gdzie szybkie przekazanie lub uzyskanie informacji jest istotniejsze niż gramatyczna i leksykalna poprawność. Chociaż i tutaj warto uważać, jeśli nie chcemy narazić się na śmieszność. Wpadki na skutek korzystania z internetowych translatorów zdarzają się nawet na wysokim szczeblu, w instytucjach, gdzie język jest narzędziem dyplomacji i głównym wyznacznikiem profesjonalizmu. Niebezpieczeństwo dotyczy jednak nas wszystkich – nie zawsze warto iść na łatwiznę.

Bez słownika ani rusz

Ciężko wyobrazić sobie naukę języka obcego bez wsparcia różnego rodzaju pomocy. Wiele osób, jest zbyt zapracowana, żeby pozwolić sobie na klasyczne lekcje, korzysta więc z artykułów, książek, blogów, praktycznych konwersacji, a także ze słowników języków obcych, coraz częściej w wersji internetowej. To one są zwykle pierwszą pomocą, gdy brakuje nam słowa, nie wiemy, jakie reguły gramatyczne rządzą danym wyrazem czy w jakim kontekście możemy go użyć. Słowniki on-line to często internetowe wersje drukowanych słowników, nad którymi pracuje sztab zawodowych tłumaczy – mówi Joanna Strzemińska z wydawnictwa Lingea (słowniki.lingea.pl). Na naszej stronie udostępniamy za darmo 30 języków, a w każdym z nich jest kilkadziesiąt tysięcy haseł, przykładów i tłumaczeń. To bezcenna i, co bardzo ważne, sprawdzona wiedza – dodaje. Uzupełnieniem informacji dostępnych w serwisie jest profil na Facebooku, który stawia na rozrywkową formę przekazywania informacji pomagających lepiej zrozumieć kulturę i sposób myślenia mieszkańców innych krajów. Ludzie, którzy uczą się języków obcych są przeważnie ciekawi świata – właśnie z myślą o nich powstały cykle ciekawostek.

Dlaczego słowniki mogą być pomocne?

Słownik to bez wątpienia jedno z podstawowych narzędzi w nauce języka. Ich wersje on-line rozwijają się obecnie bardzo szybko. Aby skutecznie konkurować z translatorami-gigantami, coraz bardziej otwierają się na użytkownika. W większości serwisów tego rodzaju znajdziemy wiele przydatnych funkcjonalności, takich jak tabele odmian, dodatkowe informacje o języku, wiadomości gramatyczne, kolokacje czy też przykłady użycia danego wyrazu. Czyli wszystko to, czego oczekujemy od dobrego i profesjonalnego słownika. Na wielu takich stronach nie ma konieczności stosowania kłopotliwych dla polskich klawiatur znaków diakrytycznych. Co jednak nie mniej ważne, internetowe słowniki są zazwyczaj zupełnie darmowe. Obecnie, kiedy każdy smartfon ma połączenie z internetem i kiedy telefon traktujemy już niemalże jako przedłużenie ręki, wystarczy wyszukać na stronie ulubionego słownika potrzebne hasło, a odpowiedź uzyskamy znacznie szybciej, niż wertując papierowe tomiszcza.

www.lingea.pl

© 2015 Perspektywy.pl   O nas | Patronaty | Zastrzeżenia prawne | Znak jakości | Sklep | Reklama | Kontakt