MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


Rozmowa z JOANNĄ MILLER, absolwentką logistyki, studentką zarządzania, najlepszą zawodniczką damskiego motocrossu w Polsce.

- „Aśka jest opętana przez motocross. Śpi z motocyklem i duszę diabłu by sprzedała, żeby jeździć” – powiedział kiedyś o Tobie redaktor naczelny miesięcznika „X-Cross” Krzysztof Hipisz. Czy to prawda, że świat bez motocykli dla Ciebie nie istnieje?

- Nie śpię z motocyklem (śmiech). Ale pierwsze nowe buty, pierwszy kask oczywiście leżał blisko łóżka. Motocykl, to jest całe moje życie. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła robić coś innego.

- Dlaczego akurat motocross?

- Miałam okazję popatrzeć, jak chłopcy trenują. Tata zabrał mnie na trening, kiedy miałam 12 lat. Bardzo chciałam spróbować. Jak już spróbowałam, to przez pół roku namawiałam go na motocykl. W końcu się złamał. Zawody sprawiają mi ogromną przyjemność. Rywalizacja, podnoszenie poprzeczki coraz wyżej i zdobywanie miejsc satysfakcjonuje mnie.

- Kiedy zaczynałaś przygody z motocrossem byłaś jedyną kobietą w Polsce startującą w zawodach.

- Tak. Startowałam wtedy z chłopakami. Było to dla mnie normalne. W pierwszych zawodach z kobietami wystartowałam dopiero po czterech latach bycia w tym sporcie.

- Ale nadal startujesz z chłopakami.

- W klasie kobiet w Polsce nie mam za bardzo konkurencji. Mogę jechać na 50% moich umiejętności, a i tak uda mi się wygrać. A z chłopakami w Polsce, to jest prawie tak jak z Mistrzostwami Świata w klasie kobiet. Chłopaki jadą szybciej ode mnie i z nimi mogę rywalizować. A wiadomo, oni się nie poddadzą tak łatwo. Tym bardziej, że jestem dziewczyną.

- Jesteś wielokrotną Mistrzynią Polski w klasie kobiet, zdobyłaś także Puchar Polski w tej klasie. W klasyfikacji Mistrzostw Świata zajmujesz wysokie pozycje. Startując z chłopakami również masz wysokie lokaty. Jak dużo musiałaś poświęć, żeby osiągnąć taki poziom?

- Wiele musiałam poświęcić. Treningi zajmują bardzo dużo czasu. Trenuję sześć razy w tygodniu. Oprócz motocykla, to oczywiście rower, siłownia, basen. Moim przygotowaniem na przyszły sezon zajmie się Human Terapy – w tym mam też rehabilitacje i regeneracje. No i studiuję.

- Dalej logistykę?

- Skończyłam logistykę, a zaczęłam studia magisterskie na kierunku zarządzanie. Robię do tego prawo jazdy na kategorię C+E. Mój tata ma firmę transportową. Jak będę mieć prawo jazdy, to pomiędzy zawodami, uczelnią i treningami będę mogła zacząć pracować. Bo wiadomo, motocykl chleba mi nie przyniesie.

- Nie masz życia prywatnego?

- Bardzo dużo mnie omija. Chcę robić to, co robię i z czegoś czasem trzeba zrezygnować. Ale to nie jest tak, że siedzę tylko w garażu z motocyklem. Znajduję również czas, żeby spotkać się ze znajomymi.

- Czy trenujesz sama?

- Trenera mam jedynie do treningów wydolnościowych. Na motocyklu trenuję sama. Czasem jeżdżę do jakiś trenerów. Na przykład w zimę jedziemy z DUUST KTM trenować do Hiszpanii z Justinem Morrisem. To bardzo dobry trener z Anglii. Myślę, że to też podniesie moje umiejętności.

- Pierwsza dama polskiego motocrossu, królowa polskiego motocrossu. Jak reagujesz na takie tytuły?

- Nie lubię czytać na swój temat, nie lubię oglądać zarejestrowanych wywiadów. Raczej staram się trzymać od tego z daleka. Kiedyś było inaczej. Czasem były naprawdę negatywne komentarze na mój temat, więc trochę mnie to dołowało. Moim głównym zajęciem jest trenowanie, startowanie w zawodach i czasem wrzucenie posta na mojego fanpage.

- Ale jeśli komentarze są pozytywne…

- Kiedy czyta się coś pozytywnego, to jest to bardzo miłe. Staram się mieć dystans też do tych bardzo dobrych komentarzy, żebym nie obrosła w piórka. Żebym sobie nie pomyślała, że jestem najlepsza, bo jednak nadal na świecie są dziewczyny dużo lepsze ode mnie. I do tego dążę, żeby im dorównać.

- Wrócę do Twojego fanpage. Ty go prowadzisz, ale nie tylko. Masz managera.

- Teraz moim managerem została Barbara Karmolińska. Moja przyjaciółka, która jeździ ze mną prawie na wszystkie zawody. Nie ukrywam, trudno jest znaleźć kogoś, kto wyjedzie ze mną na prawie cały tydzień na Mistrzostwa Świata. A to jest tylko jedna runda. I tych rund jest siedem w roku. Czasem jest tak, że co weekend trzeba gdzieś wyjechać.

- To też kosztowny sport. Łatwo było znaleźć sponsorów?

- Nigdy nie jest łatwo. Na ten rok udało mi się. Teraz próbuję znaleźć na przyszły. To jest taki temat, który zawsze gdzieś tam się przebija. To nie jest sport medialny. Dużo ludzi nie wie, co to jest motocross. Kojarzą, że to coś z motocyklem, bo jest w nazwie. Ale żeby dokładniej coś powiedzieć, to już nie bardzo.

- Jak wspominasz pierwsze zawody?

- Jedyne co pamiętam, to stres. Przez całe zawody bolał mnie brzuch, źle się czułam. Jeszcze wywróciłam się i ich nie ukończyłam.

- Które zwycięstwa najbardziej zapadły Ci w pamięć?

- Puchar Polski w klasie mężczyzn, jeszcze wtedy gdy jeździłam w 80-tkach. Udało mi się nawet raz stanąć na trzecim miejscu podium w Mistrzostwach Polski z chłopakami. To na pewno pamiętam. A później już Mistrzostwa Polski w klasie kobiet, ale tu regularnie wygrywam. A takie najlepsze podium, to było trzecie miejsce w Mistrzostwach Świata we Włoszech.

- Jesteś ambitna i zawzięta. Startujesz nawet z kontuzjami, na przykład w 2014 r. – pęknięta ręka i skręcony nadgarstek.

- To były Mistrzostwa Polski. W sobotę chciałam wystartować z chłopakami w klasie MX2, a w niedzielę z kobietami. Niestety na treningu MX2 z chłopakami jeden z zawodników wywrócił się przede mną, a ja w niego uderzyłam. Trafiłam do szpitala, bo coś było nie tak z ręką. Następnego dnia musiałam wystartować w klasie kobiet. I wystartowałam z kontuzją. Pomoc medyczna była niezawodna – po każdym wyścigu zmieniała mi usztywnienie. Lewą ręką nawet nie bardzo mogłam dotknąć kierownicy, bo bardzo bolało. Ale udało się. Dojechałam druga.

- Usunięto Ci również śledzionę.

- To był 2012 r. Jedna z rund Mistrzostw Świata, na Słowacji. Niestety na treningu nie doleciałam do zjazdu na jednym zeskoku i miałam wypadek. Trafiłam do szpitala. Okazało się, że śledziona jest pęknięta. Miałam krwotok wewnętrzny. Należało ją od razu usunąć. Dopiero po tygodniu wróciłam do domu z zawodów.

- Zastanawiałaś się wtedy, żeby rzucić ten sport?

- Nie. Bardziej się bałam, że będę miała zabronioną jazdę na motocyklu. Ale pierwsze co pamiętam po przebudzeniu po operacji, to pytanie: „Czy będę mogła dalej jeździć?”. Oczywiście, wszyscy mi wtedy obiecali, że tak. A jak już raz obiecali, to tak musiało zostać.

- Czy próbowałaś innych sportów motocyklowych, na przykład żużla?

- Nic innego mi się nie podoba. A na żużlu, jeździ się w koło i tylko w jedną stronę, a ja lubię też skręcać w prawo i lubię też skakać. Motocross, to jest 100% tego, co mi się podoba. W każdym innym sporcie czegoś mi brakuje.

- Jakiś czas temu, w jednym z wywiadów mówiłaś o współpracy z jednym z czołowych polskich freestylerów motocrossowych Arturem Puzio. Latasz na motocyklach?

- To było jednorazowa przygoda. Wtedy byłam po kontuzji, więc nie mogłam trenować mojego sportu. A poskakać z rampy mogłam. Nic mnie wtedy nie bolało. Zbyt monotonne jest najeżdżanie na tą samą rampę. Nie ma ani koleiny, ani dziury. I nie ma rywalizacji, bezpośredniego kontaktu z zawodnikami. A kiedy staje się na maszynie startowej i obok jest 39 innych motocykli. I każda kobieta, czy mężczyzna chcą tak samo wygrać jak ja, to to jest to.

- Polski Związek Motorowy powołał Zespół Ochrony Środowiska w sportach motorowych. Jesteś ambasadorem akcji „PZM Dbam o środowisko”. Quady, crossy kojarzą się często z nielegalnymi szaleństwami w lesie. W jaki sposób Ty, jako zawodnik motocrossowy przyczyniasz się do tej akcji?

- Nigdy nie zdarzyło mi się jeździć po lesie. Wiem, że nie jest to fajne dla ludzi, którzy wychodzą z dziećmi albo z psami. Niektórzy motocykliści potrafią zwolnić, czy nawet przeprosić, czego byłam świadkiem. Ale niektórzy nie zwracają uwagi, a to jest przede wszystkim niebezpieczne. A po drugie niszczy nasze środowisko. Jeżeli chodzi o mnie, to dbam o nie na tyle, ile mogę. Motocykl ma tłumnik, który nie może przekroczyć 114 dB w mojej dyscyplinie. Zawsze umieszczona jest pod nim mata środowiskowa, żeby oleju i paliwa nie wylać na ziemię.

- Masz jakieś marzenia motocrossowe?

- Marzenia się zmieniają. Kiedyś moim marzeniem było wystartować w Mistrzostwach Świata. Udało się. Potem, stanąć na podium Mistrzostw Świata. Udało się. Teraz został mi tytuł Mistrzyni Świata. Jednak jestem realistką, więc spełnienie tego marzenia na dzień dzisiejszy jest bardzo odległe. Ale staram się dążyć do tego.

- O jakim motocyklu marzysz?

- Wymarzony motocykl już mam. To jest KTM 250 (uśmiech). Dostałam go od firmy DUUST KTM.

- Stoi tutaj obok nas. Jest taki czysty. Kto zajmuje się pielęgnacją? Po zawodach tak nie wygląda…

- Wszystko robię sama. Myję motocykl po zawodach, treningach. Naprawiam go, jeżeli nie trzeba mocniej ingerować w silnik. Zmieniam filtr, koło, łańcuch, zębatki. Nie mam mechanika, więc sama to robię. Tata mnie do tego przygotował, żebym dała sobie radę, jeśli on już nie będzie ze mną jeździł na zawody.

- Dzięki ciężkiej pracy i poświęceniu osiągnęłaś wiele.

- Nie żałuję. Zdarza się tak, że ktoś kto ma wszystko, nie docenia tego. Może szybciej z tego sportu zrezygnować, bo będzie trochę gorzej pod górkę i odpuści. Życie nauczyło mnie, żeby dążyć do celu, jeżeli coś sprawia mi przyjemność.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Anita Kruk

Joanna Miller, urodzona w roku 1994 w Gdyni. Absolwentka VII Sportowego Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni. Studentka Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. E. Kwiatkowskiego w Gdyni. Startuje w Mistrzostwach Świata Kobiet (Womens World Championship), Mistrzostwach Polski Kobiet, MX2/Open – Polska, w zawodach o Puchar Polski oraz Puchar Europy. Nagrody: Puchar Polski w klasie kobiet (2011, 2016); Mistrz Polski w klasie kobiet (2013, 2014, 2015, 2016); VIII miejsce w Mistrzostwach Świata 2011 (klasyfikacja generalna), XI miejsce w Mistrzostwach Świata 2012 (klasyfikacja generalna; natomiast III miejsce w zawodach Mistrzostw Świata w Arco di Trento, Włochy), XVI miejsce w Mistrzostwach Świata 2013 (klasyfikacja generalna), XIII miejsce w Mistrzostwach Świata 2014 (klasyfikacja generalna), XIV miejsce w Mistrzostwach Świata 2016 (klasyfikacja generalna).

© 2015 Perspektywy.pl   O nas | Patronaty | Zastrzeżenia prawne | Znak jakości | Sklep | Reklama | Kontakt