Raport: Ponad 100 lat MBA

MBA (Master of Business Administration) to studia jedyne w swoim rodzaju. Wymyślili je Amerykanie ponad 100 lat temu i od tego czasu rozprzestrzeniły się po całym świecie. W swojej historii przebyły długą drogę od magisterskiego kursu w jednej szkole biznesu w USA do programów prowadzonych jednocześnie np. przez trzy uczelnie z Nowego Jorku, Londynu i Paryża jak program TRIUM, albo przez jedną uczelnię, jak francuska INSEAD, ale w trzech jej campusach w Europie, Singapurze i na Bliskim Wschodzie.

Tajemnica sukcesu studiów MBA polega na tym, że w bardzo praktyczny sposób uczą one, często na konkretnych przykładach z życia, w jaki sposób prowadzić biznes, zarządzać firmą, by osiągnąć sukces. A miarą tego sukcesu są kierownicze stanowiska i zwiększone zarobki. Z drugiej jednak strony, by ten sukces osiągnąć trzeba wcześniej sporo zapłacić za zdobywanie wiedzy i umiejętności. MBA to jedne z najdroższych studiów na świecie.

To typowe studia interdyscyplinarne, łączące wiele dziedzin nauki jak socjologia, psychologia, prawo, etyka, ekonomia, rachunkowość, finanse, marketing. Ich wyróżniającą cechą jest też wkład własny słuchaczy. Na większość programów MBA przyjmowane są bowiem osoby z co najmniej 3 – 5 letnim stażem na kierowniczych stanowiskach. Podczas zajęć słuchacze dzielą się z współuczestnikami swoimi doświadczeniami. Dobre studia MBA są też świetną okazją do nawiązania kontaktów z osobami pochodzącymi z innych krajów, co jest bardzo ważne, jeśli chce się prowadzić jakiś biznes w globalnej gospodarce. Cechą wyróżniającą studia MBA jest też networking, czyli stowarzyszenia absolwentów, dla których uczelnia zawsze jest otwarta, organizując dla nich spotkania towarzyskie i naukowe, a absolwenci tworzą jedną wielką rodzinę.

Trochę historii i statystyki

Pierwszy program MBA zaoferowała w 1908 roku Graduate School of Business Administration (GSBA) z Harvard University. Dopiero 48 lat później pojawił się taki program poza USA – w Kanadzie, a rok później – w afrykańskiej Pretorii. W 1957 roku francuska INSEAD stała się pierwszą europejską uczelnią prowadzącą studia MBA. Potem doszły kolejne europejskie szkoły wyższe: hiszpańskie – ESADE i IESE, brytyjskie – Manchester Business School i London Business School, a następnie University of Dublin, Rotterdam School of Management i paryski HEC.... Obecnie, jak podaje portal http://www.find-mba.com/, na całym świecie jest ponad 2000 programów MBA, z tego 772 w USA, 549 w Europie, 484 w Azji, 53 w Australii i Nowej Zelandii i 40 w Afryce. (Przy czym do tej statystyki należy podchodzić z pewną ostrożnością, gdyż np. wymienia ona tylko 13 programów MBA z Polski, w tym 4 uczelnie prowadzące programy akredytowane co najmniej jedną z trzech „koron”).

Od matematycznych modeli do „miękkiego” kierowania

Zadziwiająca jest światowa ekspansja tych studiów, przy prawie niezmienionej formule.

To dosyć ciekawe, że złoty standard MBA utrzymuje się od dłuższego czasu bez zmian – mówi prof. Andrzej Koźmiński, założyciel pierwszych studiów MBA w Polsce – z tym, że zmieniają się treści przekazywane w ramach poszczególnych przedmiotów. Najważniejszą obecnie zmianą, obserwowaną w światowych programach MBA jest po pierwsze wprowadzanie przedmiotów integrujących i interdyscyplinarnych, czyli zorientowanych na problemy, a nie dyscypliny naukowe, to np. takie zagadnienia jak rozwój zrównoważony czy etyka biznesu; po drugie następuje większe nasycenie programu „miękkimi” społecznymi tematami.

Tradycyjne programy MBA są uważane za zbyt analityczne i zmatematyzowane. W tej chwili – zdaniem profesora – większą wagę przywiązuje się do humanistycznych umiejętności międzyludzkich, takich jak przywództwo, komunikowanie się, negocjacje.

Z globalizacją gospodarki wiąże się też umiędzynarodowienie studiów, gdyż absolwent programu MBA powinien posiadać kompetencje, umożliwiające zarządzanie w środowisku globalnym, międzynarodowym. A więc musi uzyskać wiedzę z zakresu zarządzania w gospodarce światowej. Coraz większe znaczenie ma też międzynarodowe i międzykulturowe środowisko studiowania. W zasadzie uważa się, że najlepsze programy MBA to takie, w których uczestniczą ludzie z różnych kultur i krajów, gdyż to daje możliwość praktycznego rozwoju umiejętności funkcjonowania w różnorodnym kulturowo środowisku. Dlatego też coraz popularniejsze są programy MBA organizowane przez grupy uczelni w kilku krajach.

Beneficjent czy ofiara kryzysu?

Zainteresowanie studiami MBA wzrastało prawie nieprzerwanie przez kolejne lata, gdyż rola wykształcenia jest coraz większa we współczesnym świecie. Niesłychanie ważne było dokształcanie się przez całe życie. Kiedy menedżer po kilku latach pracy dochodzi do wniosku, że wiedza ze studiów już mu nie wystarczy, że chciałby zarządzać inaczej, skuteczniej; albo pragnie sprawdzić się w innej dziedzinie, to program MBA może mu się bardzo przydać. Odpowiadając na zwiększone zapotrzebowanie uczelnie biznesowe prześcigają się w urozmaicaniu swojej oferty. Jednak światowy kryzys dał o sobie znać i w tej dziedzinie. Jak 2 lutego br. donosił The Wall Street Journal w ubiegłym roku liczba aplikacji składanych na studia MBA w dwóch trzecich europejskich szkół biznesu zmalała – stwierdził Graduate Management Admission Council, administrator egzaminu GMAT, służącego rekrutacji do tych szkół. Na niektórych uczelniach spadek wyniósł nawet 10 proc. Tak było np. w hiszpańskiej IESE Business School i szwajcarskiej IMD Business School, a więc uczelniach ze światowej czołówki.

Z drugiej strony – kiedy rynek pracy staje się trudniejszy, to ludzie starają się zyskać dodatkowe atuty, zwiększające ich szanse na zatrudnienie. W związku z tym próbują zdobywać dodatkowe dyplomy, kończyć kursy poszerzające kwalifikacje. Zdaniem prof. A. Koźmińskiego w USA nastąpił wzrost popytu na studia MBA właśnie w okresie kryzysu.

W każdym razie dobre studia MBA nie są dostępne dla każdego chętnego. A na najlepsze programy MBA na świecie przyjmowanych jest tylko kilka czy kilkanaście procent z aplikujących kandydatów. A proces rekrutacji trwa kilka miesięcy.

Polski start

Potrzebę zorganizowania w Polsce po 1989 roku nowoczesnego kształcenia menedżerów dostrzegli przede wszystkim naukowcy, którzy uprzednio mieli kontakty z amerykańskimi i zachodnioeuropejskimi uczelniami. Polska potrzebowała menedżerów, którzy potrafiliby poprowadzić ją w stronę gospodarki rynkowej, praktycznie nieznanej w poprzednim systemie nakazowo-rozdzielczym.

Prof. Andrzej Koźmiński, ekonomista i socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego zaproponował pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku współpracownikom, którzy, podobnie jak on sam, mieli za sobą staże na amerykańskich uczelniach, założenie instytucji prowadzącej studia MBA. I pierwszy taki program ruszył w Polsce w 1989 roku; prowadziła je, założona przez prof. Koźmińskiego spółka o nazwie Międzynarodowa Szkoła Zarządzania (nie była to jednak wyższa uczelnia). Do grona założycieli należeli też ówczesny prodziekan Wydziału Zarządzania UW Witold Bielecki, prof. Stefan Kwiatkowski, Robert Rządca, doktorant po stażu w Harvardzie i doktorant Krzysztof Obłój, obecnie profesor, wybitny specjalista z zarządzania i visiting profesor w zagranicznych szkołach biznesu, w tym University of Illinois, z którą to uczelnią Uniwersytet Warszawski prowadzi od lat 90. jeden z najlepszych programów MBA w Polsce.

Dopiero w rok po uruchomieniu pierwszego kursu MBA pojawiła się w Polsce prawna możliwość zakładania niepaństwowych uczelni – wtedy też z Międzynarodowej Szkoły Zarządzania powstała uczelnia Koźmińskiego, obecnie ALK, która ma w swojej ofercie osiem programów studiów MBA; z tego siedem prowadzonych jest bez żadnego zagranicznego partnera, za to z międzynarodowymi akredytacjami, co w polskich warunkach jest ewenementem.

Pierwszy program MBA nadający stopień magistra powstał w Polsce w 1991 r. i był wspólnym dziełem University of Illinois oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Tak powstała słynna WIEMBA czyli Warsaw-Illinois Executive MBA. Jej absolwenci otrzymują oryginalny dyplom MBA amerykańskiej uczelni oraz dyplom ukończenia studiów podyplomowych na Uniwersytecie Warszawskim. W tym samym roku wystartował też Międzynarodowy Program MBA Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów we współpracy z RSM Erasmus University (Holandia) oraz International MBA w Business School Politechniki Warszawskiej – we współpracy z London Business School, HEC School of Management (Paryż) i Norwegian School of Economics and Business Administration (Bergen).

Zagraniczne uczelnie wycofują się, więcej programów po polsku

W uruchomieniu studiów MBA w Polsce miały swój udział m.in. amerykańskie fundusze pomocowe US AID, które wspierały transformację ustrojową w Polsce w latach 90. Wiele amerykańskich szkół biznesowych nawiązało wtedy współpracę z polskimi uczelniami. Niestety, w niektórych wypadkach ta współpraca, mimo wielu sukcesów, już się zakończyła, jak w przypadku programu WEMBA w Szkole Głównej Handlowej. W tym roku, po 18 latach istnienia i wypromowaniu 16 roczników absolwentów, w sumie około 600 osób, program Warsaw Executive MBA (WEMBA) przestanie istnieć. Był on wspólnym przedsięwzięciem Szkoły Głównej Handlowej i University of Minnesota, a konkretnie Carlson School of Management tegoż uniwersytetu. We wrześniu 2010 r., kiedy odnotowano spadek zainteresowania studiami wśród kandydatów, CSOM wypowiedział SGH umowę o wspólnym prowadzeniu tego programu, gdyż władze amerykańskiej uczelni uznały, że „polski rynek edukacji menedżerskiej w segmencie executive MBA nie rokuje zadowalających perspektyw rozwojowych” (cytat za Gazetą SGH nr 272 z 2011 r). Władze SGH zwracały uwagę, że przyczyną spadku zainteresowania mogła być także wysoka cena programu (ponad 80 tys zł), co w warunkach kryzysu gospodarczego nie jest bez znaczenia dla firm zainteresowanych inwestowaniem w swoje kadry menedżerskie. Jednak CSOM postanowił rozwijać edukację w innych, bardziej rokujących krajach, jak Chiny i Indie.

Kłopot z zagraniczną uczelnią miał też Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, który przez 15 lat prowadził z ESCP-EUROPE Europejską Wyższą Szkołę Ekonomiczną w Berlinie, polsko-niemiecki program MBA z zakresu zarządzania europejskiego CEMBA (Central European MBA für deutschsprachige Manager).

W ubiegłym roku już nie było naboru, bo uczelnia niemiecka się wycofała ze współpracy – wyjaśnia rzecznik Uniwersytetu Ekonomicznego, Marlena Chomskanadal szukamy zagranicznego partnera; jest jeszcze szansa, że studia z MBA w języku niemieckim zostaną reaktywowane. Na razie program jest zawieszony.

Również Wyższa Szkoła Biznesu -National- Louis University w Nowym Sączu, która prowadzi studia według programu MBA z National-Louis University w Chicago od dwunastu lat, nie organizowała w ubiegłym roku naboru, bo – jak wyjaśnia rektor Krzysztof Pawłowski zmieniała się uczelnia partnerska w USA. Teraz w Nowym Sączu kończą się studia MBA, na które uczelnia zdobyła europejski grant, dzięki czemu słuchacze otrzymali dofinansowanie 80 proc. – Prowadzenie studiów MBA w takiej miejscowości jak Nowy Sącz, do której dojazd jest skomplikowany, nie jest łatwe. To bardzo trudny rynek – podkreśla rektor Pawłowski.

Ale uczelnie nie rezygnują. Doświadczenie zdobyte przez lata prowadzenia studiów MBA procentuje. Na przykład w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej startuje w tym roku program SGH MBA, prowadzony w języku polskim.

Zmieniło się prawo o szkolnictwie wyższym, teraz dyplomy nadaje uczelnia, więc my będziemy dawać absolwentom programu dyplom SGH – mówi prof. Marek Gruszczyński wizytatorzy EPAS, którzy akredytowali nasz program CEMBA, dziwili się, że dotąd nie mamy polskojęzycznego programu MBA. Czas, by najlepsza uczelnia ekonomiczna w Polsce miała taki program. Jest rynek na takie studia; na dodatek one są dwa razy tańsze. My zapewniamy wysoką jakość, bo się tego nauczyliśmy, trzykrotnie prowadząc studia w ramach projektu Europejska Akademia Umiejętności Menedżerskich, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

Rynek zweryfikował bardzo wiele programów MBA – dodaje prof. Gruszczyński – U nas w programie CEMBA jest większa liczba studentów niż poprzednio. Udaje się nam opcja chińska, mimo, że słuchacze muszą sami płacić za pobyt w Szanghaju i Pekinie. Około 70 proc. uczestników programu zapisało się na taki wyjazd; może chcą się związać z rynkiem chińskim.

Czasy, kiedy programy MBA, naprawdę bardzo różnej jakości, powstały w Polsce jak grzyby po deszczu, odchodzą do przeszłości – uważa prof. Witold Orłowski, dyrektor Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej – teraz rynek jest bardziej wymagający; przewiduję, że wiele programów MBA się nie utrzyma, bo nie spełniają standardów. Nawet argument, że studia są tańsze nie wystarczy, bo trzeba odpowiedzieć na pytanie, co zyskuje absolwent takiego programu.

Program programowi nie równy

W Polsce jest obecnie około 50 programów MBA, z tego ponad 20 prowadzą uczelnie państwowe, głównie uniwersytety, politechniki i uniwersytety ekonomiczne. Pozostałe – są w uczelniach niepublicznych i innych instytucjach. Najwięcej studiów MBA jest w Warszawie – około 20. Poza tym kandydaci na super menedżerów mają do wyboru głównie duże miasta: Poznań, Wrocław, Kraków, Szczecin, Łódź, Gdańsk, Toruń.

Pod jedną nazwą kryją się bardzo różne, właściwie nieporównywalne studia. Różnią je: wymagania rekrutacyjne, liczba godzin zajęć, wykładowcy (krajowi czy zagraniczni), język w jakim zajęcia są prowadzone, wysokość czesnego, a także rodzaj dyplomu.

Na najlepsze programy MBA nie jest się łatwo dostać; oprócz rozmowy kwalifikacyjnej kandydatów czeka egzamin typu GMAT, muszą też wykazać się stażem zawodowym na kierowniczym stanowisku, a nawet przedstawić listy rekomendacyjne i zdać egzamin z języka angielskiego.

W Polsce są programy MBA prowadzone wyłącznie po polsku lub wyłącznie po angielsku, a także takie, gdzie część zajęć jest po angielsku, a część – po polsku. Wyjątkowo w Łodzi i Poznaniu można studiować MBA po francusku. W Centrum Francusko-Polskich studiów w zakresie zarządzania na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu prowadzone są takie studia we współpracy z Uniwersytetem Rennes 1; natomiast na Uniwersytecie Łódzkim – z Uniwersytetem Jean Moulin Lyon 3. Przy czym od kandydatów na te studia nie jest bezwzględnie wymagany staż pracy na samodzielnym stanowisku; wystarczy ukończenie czwartego roku studiów.

Absolwenci niektórych programów MBA otrzymują oryginalny dyplom zagranicznej uczelni partnerskiej, w innych – polski dyplom ukończenia studiów podyplomowych jest potwierdzany przez te szkoły. Są również programy kończące się tylko polskim dyplomem.

Olbrzymia jest też rozpiętość opłat (przy średnim koszcie studiów ok. 32 tys. zł) – od 6 tys. zł w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Nauk Społecznych w Otwocku, do 28.500 Euro za program Euro*MBA w Akademii Leona Koźmińskiego (przy czym do tej ostatniej kwoty nie są jeszcze wliczone koszty podróży i zakwaterowania w czasie residential week). A na przykład za program Canadian Executive MBA (CEMBA) w SGH trzeba zapłacić 27 tys. zł i 9 tys. USD.

 Studia MBA trwają zwykle dwa lata lub trzy semestry. Są to: standardowe MBA, Executive MBA (przeznaczone dla wyższej kadry zarządzającej) oraz specjalistyczne MBA np. dla kadry medycznej, informatyków, kadry HR. Zajęcia są zazwyczaj prowadzone w trybie zaocznym, w weekendy, chociaż np. International MBA w Politechnice Warszawskiej to roczny program, prowadzony w trybie stacjonarnym, popołudniami. W niektórych przypadkach część zajęć odbywa się w Polsce, a część – w uczelni zagranicznej. W Polsce jest dostępny też program Euro*MBA, w trybie distance learning, który prowadzi konsorcjum sześciu uczelni: Maastricht University School of Business and Economics (Holandia), IAE Aix-en-Provence (Francja), AUDENCIA Nantes Ecole de Management (Francja), EADA Barcelona (Hiszpania) Akademia Leona Koźmińskiego (Polska) i HHL-Leipzig Graduate School of Management (Niemcy). A tygodniowe spotkania, tak zwane residential week, odbywają się na każdej z tych uczelni.

Jak daleko jest polskim programom MBA do zagranicznych, tych z najwyższej półki?

To zależy jakie polskie programy weźmiemy pod uwagę – mówi prof. W. Orłowski. – Jest w Polsce kilka programów, naprawdę dobrej jakości; z tym, że jest to głównie ocena merytoryczna. Natomiast w studiach MBA liczy się także prestiż programu i sieć absolwentów. W tej dziedzinie naszym nawet najlepszym MBA nadal jeszcze bardzo trudno konkurować z renomowanymi programami zagranicznymi, bo prestiż buduje się przez dziesięciolecia, a nasze najstarsze programy mają około 20 lat. Nawet jeśli jakość programu jest wysoka, to nasze szkoły nie mają takiej reputacji jak np. brytyjskie; nieliczne programy MBA mają międzynarodowe akredytacje, nieliczne uczelnie prowadzą programy w języku angielskim.

Jedną z przyczyn wielkiego zróżnicowania studiów MBA w Polsce jest fakt, że nadal nie ma ich w prawie o szkolnictwie wyższym. I nic nie zapowiada zmiany tego stanu rzeczy, chociaż wiele europejskich państw wprowadziło już te amerykańskie studia do swojego systemu prawnego. Na pytanie czy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ma jakieś plany w tej dziedzinie, a jeśli nie, to dlaczego, Marta Jurek z Biura Prasowego ministerstwa wyjaśniła: Podczas prac nad nowelizacją ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym nie była podnoszona ani zgłaszana przez środowisko akademickie możliwość wprowadzenia angielskojęzycznego tytułu „MBA” do polskiego systemu. Nie wskazywano na potrzebę zmiany statusu „studiów MBA”. Z reguły są one realizowane jako studia podyplomowe, na podstawie porozumień uczelni o współpracy z partnerami zagranicznymi. Na zakończenie takich studiów absolwenci otrzymują polskie świadectwo ukończenia studiów podyplomowych oraz dokument o ukończeniu studiów MBA wydany przez uczelnię zagraniczną.

Państwowa Komisja Akredytacyjna nie ma więc podstaw prawnych, by  kontrolować  studia MBA. A jak ocenia obecną ofertę  studiów MBA w Polsce prof. Andrzej Koźmiński?

Jest mi trudno dokonywać takiej oceny, bo sam jestem jednym z zainteresowanych, więc mój obiektywizm może budzić pewne wątpliwości – zastrzega profesor. – Ale powiem, że są następujące przesłanki wysokiej gwarancji jakości: akredytacje międzynarodowe instytucji oferujących dany program, po drugie – pozycja w rankingach międzynarodowych, głównie „Financial Times”, a po trzecie – w rankingach krajowych. Poza tym na forach społecznościowych w internecie jest dość dużo opinii na temat programów. Więc jeśli ktoś chce dokonać wyboru, to może dosyć łatwo dowiedzieć się, co o tym programie sądzą jego uczestnicy czy absolwenci. W Polsce oferta studiów MBA jest dostatecznie duża i zróżnicowana w zależności od jakości i ceny, by inteligentny człowiek dokonał inteligentnego wyboru. A na studia MBA wybierają się na ogół ludzie, którzy mają pewne wykształcenie, doświadczenie i obycie w świecie. Jak przy każdym innym zakupie, obowiązuje zasada – jak kogoś nie stać na mercedesa, to kupuje sobie fiata, a jak go nie stać na fiata, to musi poprzestać na rowerze.

Od 2005 roku Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie organizuje kongresy MBA.

Największym sukcesem tych kongresów jest fakt, że jest w Polsce miejsce, w którym studenci MBA z całej Polski i absolwenci także zagranicznych programów, menedżerowie wyższego i średniego szczebla mogą się spotkać, wymienić doświadczenia, nawiązać kontakty biznesowe – mówi dr Piotr Buła, dyrektor Krakowskiej Szkoły Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego – Na kongresie spotykają się też dyrektorzy najlepszych programów MBA z Polski oraz naukowcy z polskich i zagranicznych uczelni biznesowych, eksperci i praktycy biznesu.

VIII Międzynarodowy Kongres MBA odbył się 18-20 maja br. pod hasłem Odnieść sukces w wymagających czasach, a jego tematyka dotyczyła wyzwań, przed jakimi stają polskie i zagraniczne firmy w okresie turbulencji makroekonomicznych.

Z tym dyplomem możesz więcej

Ponieważ studiów MBA nie było w polskim prawie o szkolnictwie wyższym, to dyplom MBA był czymś zupełnie nowym i nieznanym na naszym rynku pracy. Jednak teraz ukończenie takich studiów ma znaczący wpływ na wysokość zarobków. Jak wynika z „Ogólnopolskiego badania wynagrodzeń” firmy Sedlak&Sedlak (cytuję za MBAportal) w 2011 roku mediana płac absolwentów MBA wynosiła 12 400 zł brutto, podczas gdy na przykład osoby z wyższym wykształceniem mgr otrzymywały 5100 zł. Najwyżej wynagradzani byli absolwenci MBA w branży telekomunikacyjnej i przemyśle lekkim (15 000 zł), energetyce i ciepłownictwie (14 250 zł), technologiach informatycznych (14 000 zł) i bankowości (13 000 zł). Przy czym dyrektorzy, którzy ukończyli studia MBA otrzymywali miesięcznie 18 675 zł, a płace kierowników z tym dyplomem wynosiły 10 550 zł.

Ale wyższe zarobki nie są jedyną i najważniejszą korzyścią wynikającą z posiadania dyplomu MBA. Jak wynika z raportu „THINKTANK. Badanie. MBA jakie daje korzyści? Wpływ studiów MBA na karierę i rozwój ich absolwentów. 2011”, który powstał na podstawie ankietowania 274 absolwentów ośmiu programów MBA z Warszawy i Krakowa w grudniu ubiegłego roku: ponad połowa ankietowanych, pytana o korzyści wyniesione ze studiów, wymienia ogólną wiedzę biznesową. 1/3 wskazuje nowe kontakty, co dziesiąty – zdobyte umiejętności w jednej, konkretnej dziedzinie.

7 na 10 badanych nauczyło się podczas studiów myślenia strategicznego. Trochę mniej niż połowa – umiejętności negocjowania. Tyle samo respondentów wskazuje na zdobyte kompetencje pracy zespołowej.

Ponad połowa absolwentów, którzy ukończyli studia do 5 lat temu, deklaruje, że po studiach wzmocniła się ich pozycja w miejscu pracy. 41proc. awansowało, a co trzeci zmienił po studiach pracę na lepszą, w swoim przekonaniu.

Jak zmieniło się ich wynagrodzenie po studiach? Prawie co trzeci absolwent deklaruje, że jego wynagrodzenie po studiach nie zmieniło się. Co czwarty mówi o wzroście wynagrodzenia do 25 proc, a co ósmy – o ponad 150 proc. Zaś 5 proc. badanych zanotowało spadek zarobków.

Interesujących informacji dostarcza też raport „Przydatność wykształcenia MBA w rozwoju kariery zawodowej w Polsce. Sierpień 2011”, który powstał w w ramach zajęć MBA (jako indywidualny projekt badawczy) w Harvard Business School. http://www.omba.pl/wp-content/uploads/2011/09/Wartosc_MBA_w_Polsce2.pdf

Jego autorzy to Łukasz Garbowski, absolwent Harvard Business School (MBA 2011), Hanna Hałaburda, profesor Harvard Business School i prof. Łukasz Pomorski z University of Toronto. W badaniach przeprowadzonych w ubiegłym roku wzięły udział 502 osoby. Byli to respondenci reprezentujący podaż (potencjalni pracownicy, absolwenci MBA) i popyt (pracodawcy, osoby związane zawodowo z rekrutacją) na rynku pracy oraz kadra naukowa polskich uczelni.

Siedmiu na dziesięciu z tych badanych uważa, że MBA pomaga w rozwoju kariery zawodowej w Polsce, a czterech na dziesięciu jest zdania, że w ciągu najbliższych 10 lat wartość i znaczenie MBA w rozwoju kariery zawodowej w Polsce wzrośnie. Trzy najczęściej wymieniane przez respondentów korzyści płynące ze studiów MBA to: szersze perspektywy rozwoju zawodowego (74 proc.), łatwiejszy dostęp do ekskluzywnych ofert pracy (65 proc.) i stanowisko pracy z większą odpowiedzialnością (57 proc.). Jedynie czterech na dziesięciu respondentów wskazało na korzyści materialne (wyższe wynagrodzenie, bogatsze dodatki do wynagrodzenia).

Trzy najczęściej wskazywane umiejętności nabyte jako efekt studiów MBA to: umiejętności zarządzania biznesem i myślenia strategicznego, dobrze rozwinięte kontakty zawodowe oraz globalne/międzynarodowe podejście do zarządzania biznesem.

Dyplom MBA jest szczególnie ceniony w międzynarodowych korporacjach i przedsiębiorstwach – wynika z drugiego raportu. Natomiast respondenci THINKTANK uznali, że branże, w których wykształcenie MBA ma największe znaczenie to: usługi doradztwa strategicznego, usługi doradztwa finansowego i przedsiębiorczość.

Anna Paciorek