Stówka to za mało...

Najważniejsza impreza w liceum. Warto, by była okazją do dobrej zabawy. W końcu w przygotowania do studniówki wkładamy sporo autopromocji i środków finansowych. Młodzież i tak bawi się w klubach czy na dyskotekach, więc po co to całe targowisko próżności?

Z lamusa do wyrafinowanego wydarzenia

- Ze studniówką wiąże się zdecydowanie za dużo stresu. Cztery miesiące przygotowań po to, żeby pobawić się jeden wieczór? - zastanawia się Anna , maturzystka I Liceum Ogólnokształcącego Collegium Gostomianum w Sandomierzu. - Cała gra nie jest przecież warta świeczki. Nikt o niczym innym nie mówi, tylko o przygotowaniach do balu, a tymczasem matura odchodzi na dalszy plan. Uwagę pochłania organizowanie studniówki: najpierw poszukiwania partnera - a to już samo w sobie nie jest proste. Kolejnym problemem jest kupno sukienki - nie wszystkich stać na to, żeby się pokazać od tej lepszej strony, ale o tym nie mówi się otwarcie. Stresem jest również obecność nauczycieli, z nim wiąże się trema przed odtańczeniem poloneza. Większa część mojej klasy myśli podobnie: studniówka to część tradycji, której należy przestrzegać, aby nie być wytkniętą palcem - zaznacza. Jakieś plusy? - To będzie wspaniała okazja, żeby się spotkać w klasowym gronie! Choć trzeba przyznać, że w ostatnim roku mieliśmy sporo innych pretekstów do wspólnej zabawy, zwłaszcza osiemnastki.

Mimo że okazji do integracji pozaszkolnych nie brakuje to - studniówka jest szczególną imprezą, z której nie chcę rezygnować - mówi Michał z LO im. Kopernika w Warszawie. Po czym dodaje. - Jeden z moich klasowych kolegów myśli inaczej i umówił się ze swoimi rodzicami, że te 350 zł składkowego, zamiast przeznaczyć na naszą zabawę, wyda w inny sposób. Szkoda, bo ominie go wspaniała impreza w gronie znajomych. Garnitur i polonez są w tym wszystkim nawiązaniem do tradycji. Podobnie myślą nawet nauczyciele. Emilia Popławska, nauczycielka wf-u, która z klasą Michała ćwiczy kroki poloneza, za każdym razem, gdy słyszy podniosłe tony znane z Pana Tadeusza, czuje na plecach dreszcz emocji. - Przygotowuję maturzystów do tego wydarzenia już od ośmiu lat i każdego roku jest inaczej.

Szansa na indywidualny zryw

Studniówka to również coś, co - dla większości z nas - zdarza się tylko jeden raz w życiu. Może dlatego do jej organizacji i podkreślenia swojej indywidualności przykłada się tak dużą wagę? Specjaliści podkreślają, że bal studniówkowy jest czymś w rodzaju tańca godowego, który służy zaznaczeniu swojego prestiżu. Tomasz Łysakowski, kulturoznawca i psycholog społeczny, dopatruje się w tym uwarunkowań biologicznych, genetycznych. - W budowaniu swojego wizerunki w grupie rówieśniczej nie odbiegamy specjalnie od zachowań ludzi pierwotnych, zmieniliśmy jedynie jaskinie na marmury. Studniówka jest okazją, żeby dziewczyny mogły zademonstrować swoją urodę, ubranie, generalnie seksualność przyszłych żon i matek, a dla chłopaków to choćby szansa na współzawodnictwo w ilości wypitego alkoholu. Być może, wraz z bogaceniem się społeczeństwa i przyjmowaniem innych wzorców kulturowych, zmieniła się forma tych imprez, ale treść pozostała taka sama.

Studniówka to również ostatnia szansa na to, aby szkolne szare myszki przeistoczyły się w łabędzie, a żaby znalazły swoje księżniczki. Mit odczarowania dotychczasowej rzeczywistości i zbudowania nowego wizerunku bywa kuszący, zabawa kończąca pewien etap może stać się platformą do tego typu eksperymentów. Pomocna w tym bywa zmiana otoczenia, bowiem coraz częściej tradycyjną imprezę na salach gimnastycznych bądź aulach szkół zastępują bankiety w drogich hotelach i restauracjach.

Nie tylko śmietanka polityczna i towarzyska bywa na salonach Sobieskiego, Bristolu czy innych 5-gwiazdkowych warszawskich hoteli, ale także licealiści Mikołaja Kopernika. To dla nich okazja, żeby posmakować arystokratycznych klimatów. Od dwóch lat organizują oni Studniówkę w Hotelu Marriott, wcześniej były obiekty o równie wysokim standardzie. Nic dziwnego, że dla uczniów stanowi to duże przeżycie. - Już od pierwszej klasy czekałam na ten moment i wreszcie nadszedł - cieszy się tegoroczna maturzystka Sylwia. - Następną porównywalną z tą imprezą będzie własne wesele.

Ostatnio panuje szał na wielkie bale. Maciej Szewczyk, kierownik Biura Organizacji Bankietów i Konferencji Hotelu Sobieski w Warszawie, studniówki przygotowuje od trzech lat i z każdym rokiem ma coraz więcej chętnych. - Średnio w ciągu roku obsługujemy do 20 tego typu imprez, przy czym o rezerwacji należy pomyśleć przynajmniej rok wcześniej. Jak rzecz przedstawia się logistycznie? - Grupa powinna liczyć co najmniej 200 osób, wówczas koszt dla jednego uczestnika to ok. 230 zł. W cenie jest wynajem sali, DJ i oczywiście catering. Oferujemy bufet gorący, złożony z siedmiu dań gorących, kilkanaście dań zimnych i przekąski, tyle samo deserów. Generalnie studniówki traktujemy na równych prawach z imprezami korporacyjnymi.

Bale i alkohol na Wyspach

Stówka to za mało...Loesja Delves, 22 lata, Londyn:
U nas też jest impreza podobna do waszej studniówki, ale po zakończeniu wszystkich lekcji, zazwyczaj w maju. Odbywa się zazwyczaj w wynajętym miejscu, wraz z nauczycielami. Na mojej nie działo się nic ciekawego ponad to, że wszyscy się upili. Nauczyciele kupowali alkohol uczniom, podczas gdy inni nauczyciele starali się ich powstrzymać.
Potem mamy egzaminy pod koniec czerwca, po których jest druga impreza, już mniej oficjalna i bardziej szalona. Organizują ją sami uczniowie, wymyślają wtedy jakiś temat, w moim przypadku była to bitwa wodna. Wszyscy chlapaliśmy się wodą, wylądowaliśmy nawet w fontannie, oczywiście bardzo pijani.
W małych miasteczkach, w dniu zakończenia egzaminów, wszystkie sklepy zamykają się wcześniej, gdyż sklepikarze boją się, że będą mieć potłuczone szyby. Cała okolica potrafi przerodzić się w totalną anarchię, a na ulicach jest dużo policji.
not. wer

Podróż sentymentalna

- Żyjemy w czasach, kiedy rozrywka staje się codziennością i nie ma wyraźnych granic pomiędzy światem zabawy a światem pracy. Dlatego studniówki są coraz bardziej wystawne, organizowane z wielką pompą - mówi Urszula Jarecka z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. - Tradycja studniówek, choć krytykowana, jest jednak potrzebna, ponieważ przypomina o hierarchii wydarzeń w naszym życiu.

Magdalena Mojduszka