Jak walczyć ze studniówkowymi hejterami?

Z jednej strony zachwyty i drobiazgowe planowanie balu, z drugiej – potworny stres towarzyszący dylematom powiązanym z kwestią „Co na siebie włożyć?” oraz „Z kim mam tam iść?”. Najczęściej towarzyszy im dodatkowe pytanie, po co w ogóle została wynaleziona studniówka? Jeśli sami macie skłonności do studniówkowego hejterstwa dostarczymy Wam powodów przeciwko temu jedynemu w swoim rodzaju wydarzeniu, które zostało oznaczone polskim znakiem jakości i podobno nie ma odpowiednika nigdzie na świecie.

Tak zwane promsy odbywają się bowiem w wielu krajach, ale już po zdanych egzaminach i oficjalnym zakończeniu nauki. U nas studniówka nie dość, że kojarzy się ze 100 dniami Napoleona, to zawsze trzeba toczyć o nią mniejsze lub większe bitwy. Jeśli będziecie jej w tym roku bronić – służymy również wieloma mocnymi argumentami.

Dlaczego iść

Ta impreza odbywa się jeden jedyny raz w życiu – i to jest główny powód, dla którego warto się tam znaleźć, żeby potem nie żałować swojej decyzji. Poza tym to ostatnia wspólna impreza klasowa, bo tradycja balów maturalnych już dawno temu została zarzucona.

Podczas tej jednej nocy można poczuć się wyjątkowo. To czas, gdy przez nikogo o to niepodejrzewani młodzi ludzie zamieniają się w łabędzie – przeistoczeni z niepozornych uczniów i uczennic w przystojnych królów i królowe balu. Tego też nie powinniśmy przegapić, aby dać się zaskoczyć lub patrzeć, jak reszta szkoły przygląda nam się z zachwytem i zdumieniem. Rodzice i nauczyciele będą bić brawa, możemy liczyć na komplementy oczarowanych nauczycieli. To czas naszego wkraczania w dorosłość i warto zadbać o to, aby był magiczny.

Wypożyczyć hummera

Warto wykorzystać okazję, żeby znaleźć się w jakimś przepięknym miejscu, którego nie odwiedza się codziennie. Dziś bardzo rzadko szkoły decydują się na organizowanie zabawy w murach szkoły. Mieszkańcy Krakowa i okolic wyjeżdżają na studniówki do renesansowych komnat zamku w Niepołomicach, popularne stały się również wyjazdy do kopalni w Wieliczce, która w karnawale użycza solne podziemia na zabawy taneczne. Chcecie wypożyczyć sobie limuzynę? Przecież to jest właśnie ten moment, żeby przejechać się wraz z całą brygadą przyjaciół hummerem. Nie jest też za wcześnie, żeby zacząć chadzać poważne bale – będziemy w przyszłości uczestniczyć w charytatywnych imprezach dla prawników czy dziennikarzy, więc już dziś powinniśmy się w tym rozsmakowywać.

Pamiątka po latach

Z łezką w oku zajrzycie do filmów i zdjęć, które dostaniecie na pamiątkę. Wydatków na stroje nie traktujcie jednorazowo – wszystkie dodatki, sukienki i garnitury można będzie założyć jeszcze wiele razy. Nawet jeśli nie na bal, to na imieninach cioci, wuja albo babci będziecie wyglądać elegancko i wzbudzicie podziw całej rodziny. Zwłaszcza, gdy wybierzecie coś nobliwego, świetnie skrojony garniak lub kreację w klasycznym czarnym kolorze.

Wziąć lekcje tańca

To czas na zaproszenie kogoś, z kim chcielibyśmy spędzić ten bal, kto nam się podoba i o kim myślimy skrycie. „Partner powinien być wysoki i przystojny, partnerka piękna i inteligentna” – tak podobno sądzą nasi maturzyści, pytani w sondażach opinii, ale nie ukrywajmy, że studniówka musi się odbyć w sympatycznym towarzystwie.

W takim momencie zdarza się okazja, aby podszkolić się w tańcu. Specjaliści obiecują, że w sześć godzin są w stanie każdego, nawet najbardziej opornego zapoznać z podstawami takich tańców jak: 2 na 1, cza cza, salsa, jive, rock’n'roll, rumba, walc wiedeński, czyli tego, co najczęściej jest grane podczas wszystkich imprez.

Dlaczego nie iść

Stres związany ze studniówką zatruwa Wam życie i spokojny sen. Powtarzane z ust do ust niesławne historie mówią o tym, że klasowym organizatorom nikt nigdy nie pomaga, ale ma do nich o wszystko pretensje, zwłaszcza wtedy, gdy trzeba za coś dopłacić. Jedni się napracują, inni przyjdą na gotowe. Skończy się jak zwykle – kłótniami, które zostaną zwieńczone ogólnym studniówkowym pijaństwem. A zamiast 100 dni wspólnej integracji – pozostaną zerwane znajomości i fochy, które będą ciągnąć się co najmniej do matury.

Kryzys i wydatki

Kreacje, fryzury, paznokcie, dodatki w postaci toreb, butów i biżuterii, opłaty za sale, jedzenie, muzykę i obsługę to koszty rzędu skromnie licząc kilkuset złotych. Wypada zapłacić za osobę, którą się zaprasza, więc zmieszczenie się w 500 zł graniczy z cudem. Moda na organizowanie studniówek w drogich restauracjach lub w salach weselnych rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie. Część maturzystów będzie próbować prześcignąć się w tym, kto ma na sobie więcej i za jaką sumę, będzie wam ciągle podnosiła poprzeczkę i zwiększała dyskomfort, jeśli nie będziecie chcieli w tym wyścigu uczestniczyć. A za to wszystko i tak będą musieli zapłacić rodzice – rzadko który maturzysta zarabia przecież na swoje kieszonkowe i jest w stanie sfinansować takie wydatki. W dużym mieście rodzice 19-latków zapłacą spokojnie za studniówkę córki około 2 tys. złotych, nieco mniej jeśli mają syna – wówczas mogą zamknąć się w 1 tys. zł.

Obecnie standardem są również taksówki lub wynajęty samochód i jak we wszystkim, także tu obowiązuje moda. Koniecznie będziecie więc musieli jeździć przedłużonym, 15-metrowym autem za najmarniej 500 zł.

Osoba towarzysząca

W całej tej zabawie w dorosłych i udawaniu, że nas na to stać chodzi głównie o to, żeby dobrze wyglądać i pokazać się z osobą, która również świetnie się prezentuje, do tego jest elokwentna, wygadana i błyskotliwa. Na marginesie – trzeba będzie zapłacić za jej wstęp na uroczystość – szerzy się obyczaj, że opłaty za partnerów należy wnieść, bo czemu młoda osoba ma płacić za nie swoją imprezę? Ciśnienie związane z zaproszeniem osoby towarzyszącej jest tak wielkie, że zazwyczaj ta, którą sobie wybierzemy siedzi ze swoją klasą i w ogóle nie podchodzi do naszych znajomych albo na domiar złego upija się z naszymi kolegami albo rozbiera z koleżankami, przynosząc nam mnóstwo wstydu. Nie polecamy.

Zdjęcia i inne pamiątki

Mimo że kilka milionów ludzi w Polsce wrzuca codziennie na Facebooka wszystkie swoje zdjęcia łącznie z tymi, na których znajdują się ich talerze z obiadem – nie wszyscy marzą o tym, żeby ich cały czas fotografować i filmować. Takie filmy służyć mogą jako obraz naszego upadku albo tego, że jesteśmy kompletnie drętwi.

Nie macie ochoty patrzeć na swoich kolegów zachowujących się głupio i nieodpowiedzialnie? To pomyślcie, że również zobaczycie podczas studniówkowej nocy największe autorytety w najbardziej kompromitujących sytuacjach! Nauczyciele i uczniowie pospołu będą w tym czasie próbowali bić rekordy pijaństwa i to jest jeden z mocniejszych, nomen omen, argumentów przeciwko studniówce.

Decyzja należy do Was

Jeśli nie pójdziecie zapewne ocenią was jako socjopatów, w najlepszym razie gburów, którzy nie umieją się integrować z koleżankami i kolegami, a wasze ego jest wyższe niż Mount Everest. Jeśli pójdziecie – będziecie musieli udawać, że tańczycie lepiej od Michała Piróga, pijecie jak smoki, macie wielkie poczucie humoru i sypiecie dowcipami z rękawa jak byście sami tworzyli całe Demotywatory. Jeśli znikniecie, jak Waldemar Pawlak z rządu, nikt się raczej nie powinien zorientować.
Monika Banach