Matma okiem polonisty

Zawsze darzyłem podziwem umysły ścisłe za znajomość literatury. Uczniowie klas matematyczno-informatycznych zdają obowiązkową maturę z języka polskiego i całkiem niezłe osiągają wyniki. A przecież - jak to się nieraz w szkole mówi - język polski jest im do niczego niepotrzebny.

Natomiast niejednym humanistą wstrząsa dreszcz strachu i obawa, czy poradzi sobie na maturze z matematyki. Przez lata nieobowiązkowej matury z matematyki wręcz oczekiwano od uczniów o zacięciu literackim, że będą mieć kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych. Z tego powodu narodził się mit, iż humanista to ktoś, kto nie radzi sobie z matematyką. Młodzi amatorzy literatury czy historii dali sobie wmówić nieporadność matematyczną, której wcale nie mają. Wystarczy odrobinę się rozejrzeć w dziejach ludzkości, aby przekonać się, że wielcy matematycy i fizycy byli też wielkimi humanistami, np. Pascal, Kartezjusz, Newton. Stawianie umysłu ścisłego w opozycji do umysłu zagłębionego w literaturze jest zjawiskiem nowym i nie znajduje potwierdzenia w faktach.

Mam zwyczaj grywać w brydża z przypadkowo napotkanymi ludźmi. Podczas gry zwykle zabawiamy się rozmową o literaturze, a dopiero potem mówimy, kim jesteśmy z zawodu. Bardzo często moimi partnerami są inżynierowie, czyli tzw. ścisłe umysły. Mimo to do rzadkości należy przypadek, że ktoś z nich nie potrafi wypowiadać się o sprawach stricte humanistycznych, np. o literaturze, teatrze czy filmie. Ambicja każe każdemu z nich interesować się humanistyką, mimo że nie jest im ona potrzebna do uprawiania zawodu. Uważam, że podobna ambicja powinna przyświecać humanistom. Na matematyce trzeba się znać tak samo jak na teatrze czy malarstwie.

Matura z matematyki ma za zadanie pogodzić humanistów z matematyką, a nie poróżnić. Oczywiście w zainteresowaniu tym przedmiotem należy zachować zdrowy rozsądek. Tak jak od umysłu ścisłego nie wymaga się, że będzie śmiało przemierzał najbardziej strome ścieżki interpretacji utworu, lecz wyłącznie podstaw, tak od humanisty nie oczekuje się matematycznych cudów. Matura z matematyki jest obowiązkowa, a to oznacza, że na przygotowanie do egzaminu trzeba poświęcić stosowną ilość czasu. Nie wolno tylko zapomnieć o priorytetach. Wszystkich przerażonych z powodu matematyki przestrzegam, aby nie dezerterowali z przedmiotów, które związane są z wymarzonym kierunkiem studiów. Jedną nogą trzeba wejść w zagadnienia matematyczne, a po uszy zanurzyć się w tym, co dla humanisty najważniejsze, czyli w języku polskim, historii itd. Humanista powinien być au courant, czyli obeznany z tym, co ważne, w stosownej mierze także z matematyką.

Dariusz Chętkowski