Wielkie porządki w głowie

Większość ludzi ma wiedzę pokawałkowaną i chaotyczną. Z tego powodu przed ważnym egzaminem zaczynają się bać, myśląc, że nic nie pamiętają. Takie uczucia nie znaczą wcale, że uczniowie nic nie umieją. Wprost przeciwnie: wiedzą i umieją już wystarczająco dużo, ale brakuje im pewności siebie, ponieważ nie uporządkowali zgromadzonych informacji. Jeśli więc nie chcę, aby lęk o wynik egzaminu całkowicie mnie zniszczył, muszę przestać zwyczajnie wkuwać.

Teraz przyszła pora na wielkie porządki. Powinienem najpierw sprawdzić, co naprawdę mam w głowie, a potem to wszystko ułożyć w sensowną całość.

Bez paniki

Łatwo wpaść w pułapkę, polegającą na porównywaniu swojej wiedzy z wiedzą innych osób. Takie postępowanie przydaje się, gdy do egzaminu jest jeszcze daleko. Przed samą maturą może zaszkodzić. Nie jest już ważne, czy umiem więcej od kolegi, czy mniej od koleżanki. Ważne jest, co ja sam potrafię. Trzeba przecież doszlifować własną wiedzę, a nie dążyć koniecznie do dogonienia kolegów. Teraz jest już za późno na wyścigi z innymi, nastał czas na uświadomienie sobie, w czym ja sam jestem dobry, co jest moim atutem. Nastał czas na poszukiwanie tego, co schowało się głęboko w mojej głowie.

Dobrym pomysłem jest się gnięcie po dowolną znaną książkę i odczytanie jakiegoś fragmentu. Następnie warto zadać sobie pytanie: Co mogę powiedzieć o tym akapicie? Muszę być przekonany, że wybrany tekst coś mówi. Dlatego próbuję odpowiedzieć na pytanie: Co znaczy to, co właśnie przeczytałem? Jeśli czytałem fragment Pachnidła Patricka Sźskinda, mogę powiedzieć, że chodzi w nim o podziwianie zapachów. A gdy już wskażę ogólny sens tekstu, powinienem pytać dalej: Czy wybrany fragment może znaczyć coś więcej? Oczywiście! Na przykład znaczy, że główny bohater poszukuje ideału (idealnego zapachu). W jaki sposób dąży do ideału? Odpowiadam, wykorzystując znajomość całej powieści, że poprzez zbrodnię.

Co mam w głowie

Teraz przychodzi czas na sprawdzenie, co mam w głowie z zakresu wiadomości wymaganych na egzaminie. Zatem zastanawiam się, czy znam dzieła literackie, najlepiej spośród lektur, w których opisano bohaterów dążących do jakiegoś ideału poprzez zbrodnię. Powiedzmy, że przypomni mi się Rodion Raskolnikow. Jeśli tak, sprawdzam swoją wiedzę, porównując bohatera Pachnidła z postacią ze Zbrodni i kary. Najlepiej zadawać sobie pytania, szukając podobieństw i różnic. Czy bohaterowie mieli rodzinę? (Grenouille - nie, Raskolnikow - tak), czy mieli przyjaciół, bliskie sercu osoby? (Grenouille - nie, Raskolnikow - tak), co czuli do ofiar swoich zbrodni? (Grenouille - podziw, Raskolnikow - pogardę), czy udało im się zrealizować swoje marzenia? (Grenouille - tak, Raskolnikow - nie), jak skończyły się ich powieściowe losy? (Grenouille - nagła śmierć, Raskolnikow - katorga).

Pytania mogą być dowolne. Najważniejsze, aby prowokowały nas do mówienia o literaturze. Kto potrafi zadać sensowne pytanie, ten dowodzi, że posiada dobre podstawy wiedzy, którą wykorzysta na egzaminie maturalnym. Warto wybrać sobie kilka fragmentów różnych lektur, przeczytać je, a następnie spróbować zadać kilka sensownych pytań do tekstu. Kto pyta nie błądzi? Być może zadając pytania, odkryję, że odpowiedź znajduję się w mojej własnej głowie.

Złożoność lektur

Dojrzałość człowieka polega na rozumieniu złożoności rzeczy. Jeśli zatem mam do czynienia z lekturą, muszę wiedzieć, że składa się ona z wielu elementów. Nie posiada wiedzy ten, kto o dziełach literackich potrafi powiedzieć tylko tyle, że są fajne lub do niczego. Trzeba umieć wskazać, co konkretnie mi się nie podobało, ewentualnie opisać ten element, który zyskał moją sympatię. Szkolne rozumienie literatury zaczyna się od umiejętności dostrzegania części składowych lektur.

Tren składa się z innych części niż komedia, także powieść jest zbiorem innych elementów niż tragedia. Gdy nie potrafię podzielić fragmentu np. powieści na takie części, jak narracja, opis, opowiadanie, akcja, wydarzenie, miejsce, bohater, dialog, przedmioty lub inne, będę miał problemy z uchwyceniem wszystkich znaczeń tekstu. Im mniejszy podział zastosuję, tym mniej treści zauważę w tekście. Jeśli na przykład w wierszu dostrzegam tylko tytuł i zwrotki, mogę mieć problemy z odczytaniem znaczenia utworu. Gdy jednak zauważam, kto mówi (podmiot liryczny), w jakiej sytuacji mówi (sytuacja liryczna), co mówi (monolog liryczny) i do kogo mówi (adresat), moja interpretacja tekstu będzie bogatsza. Podobnie rzecz ma się z dramatem. Znając jego części składowe (np. osoby, dialog, monolog, scena, akt, akcja, miejsce, czas, tekst główny, tekst poboczny), napiszę więcej o fragmencie utworu, który znajduje się w formularzu egzaminacyjnym. A zatem moja praca będzie bogatsza, ponieważ wiem, o czym pisać.

Umiejętność dostrzegania złożoności tekstu to połowa sukcesu - teraz trzeba spróbować powiedzieć coś sensownego o każdej wyodrębnionej części. Warto przed egzaminem poddać się próbie, np. biorąc do ręki dowolny fragment lektury i dzieląc go na części składowe zgodnie z wymogami gatunku (np. fragment powieści Lalka - bohater, narracja, dialog, wydarzenie, miejsce i czas wydarzenia). Następnie trzeba spróbować o każdej części powiedzieć wszystko, co wynika z wybranego fragmentu oraz z całego utworu. Zwykle uczeń, który dobrze wyodrębnia części składowe tekstu, nie ma problemu z wyjaśnianiem, co one znaczą lub jak je rozumie. Problem występuje zwykle wtedy, gdy ktoś patrzy na tekst jako na jednolitą całość i nie wie, o czym ma mówić.

A teraz synteza

Pisanie o literaturze na egzaminie dojrzałości jest jak wchodzenie do ciemnego lasu. Trzeba jak najszybciej zobaczyć w tym lesie jakieś drzewo, krzak, zwierzę, a wtedy będzie wiadomo, o czym pisać. Oczywiście jak już nagadamy się o częściach składowych, czyli dokonamy analizy tekstu, trzeba potem pójść w kierunku odwrotnym, tzn. starać się coś sensownego powiedzieć o całości. Takie działanie nazywa się syntetyzowaniem. Najpierw analiza, potem synteza, tak jest najłatwiej i najbezpieczniej. Można przecież prawie nic nie wiedzieć o Trenach Jana Kochanowskiego, ale o wybranym fragmencie (np. Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło), zawsze coś można powiedzieć (np. strata maleńkiego dziecka odczuwana jest jako ogromna).

Oswoić obcego

Kto wybrał poziom rozszerzony, ten ryzykuje, że stanie oko w oko z fragmentem całkowicie obcego utworu. Nawet nie wiedzieliśmy, że coś takiego istnieje, a tu trzeba obcego analizować i interpretować. Trudno w takiej sytuacji zachować spokój. Oczywiście sytuacja jest typowa, bowiem zwykle coś obcego i nieznanego wzbudza u człowieka lęk. Na egzaminie trzeba wyłączyć lęk, a włączyć zaciekawienie. Należy to zrobić szybko, wręcz jak na zawołanie. Najlepiej poćwiczyć to, zanim pójdziemy na egzamin i będzie za późno na eksperymenty. A zatem zaczynamy oswajanie obcego od zadania samemu sobie pytania: Czym by tu się zaciekawić? Może tytułem? A może jakimś szczegółem? Może bohaterem, a może tym, co mówi? Warto po kolei zainteresować się wszystkim, czyli co najmniej kilkoma elementami. Po wnikliwym zbadaniu tych składników tekstu, ich wyjaśnieniu, zbieramy wszystkie elementy w sensowną całość, czyli interpretujemy, uzasadniamy nasze rozumienie tekstu i formułujemy wnioski.

Łatwiej na egzaminie

Na egzaminie będzie jeszcze łatwiej, ponieważ każdy temat pracy stylistycznej zawiera wskazówkę. Jest to rzucające się w oczy kluczowe słowo (czasem dwa-trzy słowa) tematu, np. groteskowość (w temacie: Opisz sposób uzyskiwania efektu groteskowości w przytoczonym fragmencie dramatu Stanisława Ignacego Witkiewicza). Chcąc rozwinąć ten temat, należy po kolei wyjaśniać, w jaki sposób poszczególne elementy dramatu tworzą efekt groteskowości, czyli absurdu, przesady, nieprawdopodobieństwa, złego gustu, nietypowego poczucia humoru, wulgarności itd. Czytamy tekst, myśląc nie o całości, bo to za trudne, lecz o częściach, które coś znaczą, np. o postaciach, o dialogu, o temacie wypowiedzi, o stylu, o słownictwie itd.

Teksty dobierane do poziomu rozszerzonego rzadko są jednoznaczne. Nasze wypracowanie będzie lepsze, jeśli kilkakrotnie powrócimy do fragmentu, szukając w nim nowych elementów. Może wyczerpaliśmy tylko znaczenie warstwy dosłownej, a zapomnieliśmy o warstwie metaforycznej dzieła? A może skupiliśmy się na treści, a pominęliśmy formalne składniki tekstu, które uwypuklają treść lub ją nieco zmieniają, podkreślając, co jest w niej najważniejsze, a co drugorzędne.

Wypracowanie na poziomie rozszerzonym będzie doskonalsze, gdy umiejętnie pogodzimy to, co w tekście jest związane z treścią, i to, co wynika z formy (np. ze stylu tekstu, który może być mroczny albo przejrzysty, ironiczny albo dosłowny, zabawny albo poważny, oparty na licznych środkach artystycznych albo zbliżony do potocznego języka, typowy dla danej epoki albo wykraczający poza schematy itd.).

Czy rozumiesz, co czytasz?

Bez względu na to, który poziom matury wybraliśmy, dostaniemy do rąk tekst, który przekazuje znaczenie, często wiele znaczeń. Nie będziemy pisać oczywiście ani o wszystkich możliwych sensach czytanego fragmentu, ani o znaczeniach wyssanych z palca, bo wtedy nasz wysiłek pójdzie na marne. Zawsze kierujemy się sugestią zawartą w temacie (kluczowe słowa), czyli ustalamy, o czym należy pisać, jakie zagadnienie rozwijać, co wyjaśniać, czego szukać w utworze.

Główną czynnością, której się oczekuje od maturzysty, jest umiejętność konstruowania znaczenia tekstu, czyli wykazania się, że rozumie, co czyta. Oczywiście wielką pomocą w rozumieniu analizowanego fragmentu jest znajomość całej lektury. Wtedy można iść na skróty i nie bawić się w zgadywanie, co znaczy to czy inne zdanie. Jednak nawet bez olbrzymiej wiedzy można nie pogubić się na egzaminie. Wtedy tylko trzeba uważnie iść, małymi kroczkami, od jednego elementu tekstu (np. od tytułu lub podmiotu lirycznego), poprzez kolejne składniki (np. sytuację liryczną czy środki artystycznego wyrazu), aż do samego końca (np. znaczenia całości). Krótko mówiąc, praca nasza stanie się lepsza, jeśli będziemy wytrwale objaśniać wszystko to, co łączy się z tematem. Powodzenia!

Dariusz Chętkowski