Maturalni desperados

Pozwólcie mi zdać maturę, to pojadę walczyć do Afganistanu za Polskę - taką ofertę otrzymali egzaminatorzy, sprawdzający maturęz języka polskiego. To tylko jeden z wielu przykładów kreatywności  abiturientów. Zobaczcie, co wypisywali wasi poprzednicy! Liczący na zdanie matury nieprzygotowani absolwenci szkół ponadgimnazjalnych byli w stanie napisać niemal wszystko, by przekonać do siebie sprawdzających.

 

Strategia I – najlepszą obroną jest atak

Jeden z wielkopolskich maturzystów zebrał się na odwagę i odważnie zaatakował konstrukcję  egzaminu. - Daliście takie badziewie jak "Świętoszek” Moliera, a lepiej żeby była "Ferdydurke", bo całą noc ją czytałem – pisał.

Strategia II – przez żołądek do serca

Stare jak świat powiedzenie postanowił wcielić w życie jeszcze inny abiturient. Gdy zabrakło mu dalszego pomysłu na analizę bohatera Świętoszka, w miejscu przeznaczonym na wypracowanie zamieścił… przepis na gofra!

Strategia III – tylko Bóg może pomóc

Jednym z dwóch tematów wypracowania, które na poziomie podstawowym z języka polskiego mogli wybrać maturzyści było: Na podstawie przytoczonego fragmentu książki Hanny Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem” omów rozważania Marka Edelmana na temat życia w czasie zagłady oraz godnej śmierci i jej postrzegania. Trudne? Zdaniem jednego z maturzystów napisanie rozprawki na taki temat przerasta możliwości zwykłego śmiertelnika. Dlatego na łamach swojego arkusza napisał list do... Boga. Pytał w nim, skąd wzięło się tyle zła na ziemi i kto jest temu winien. Kto? zapewne złośliwa Centralna Komisja Egzaminacyjna, która wymaga trzymania się klucza, od każdego.

Strategia IV – a gdybym był gdzie indziej?

Co może być ciekawszego od zdawania matury z wiedzy o społeczeństwie? Zapewne wiele rzeczy, ale pewien uczeń skupił się na jednej – kupowaniu prezentu dla swojej dziewczyny. Własnymi przemyśleniami na ten temat zapełnił przeszło cztery strony przeznaczone na wypracowanie. Wybranka musiała być dumna!

Zebrał Bartosz Rymkiewicz