MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


Nowa matura z polskiego to pole minowe, przez które wprawdzie da się bezpiecznie przejść, ale tylko dzięki jasnym i prostym instrukcjom. Wyprawienie się bez zrozumienia, o co w tym wszystkim chodzi, to gwarantowana katastrofa.

Przeczytałem wydany przez CKE Informator maturalny z języka polskiego. Każde zalecenie zawarte w Informatorze przedyskutowałem ze znajomymi polonistami, sprawdzając w ten sposób, czy wszystko dobrze rozumiem. Ostrożności nigdy za wiele.

Część ustna, czyli monolog i dialog

Część ustna egzaminu jest obowiązkowa, zatem nie można jej pominąć. Zdaje się ją w swojej szkole przed dwójką egzaminatorów. Jeden to polonista, który cię nie uczył, ale którego powinieneś znać. Na pewno był na jakimś zastępstwie, więc miałeś okazję dobrze przed nim wypaść. W ostateczności na pewno zapamiętał, że mówisz mu zawsze „dzień dobry”, ponieważ jesteś kulturalnym i dobrze wychowanym człowiekiem. Jeśli tak się nie zachowujesz, twoja strata. Drugi egzaminator jest polonistą z innej szkoły. Od poprzednich maturzystów spróbuj czegoś się o nim dowiedzieć. Dobrze jest chociaż trochę znać ludzi, przed którymi zdaje się egzamin.

Przygotowanie w 15 minut

Część ustna trwa 30 minut podzielonych na trzy nierówne części. Najpierw losujesz zadanie i przez maksimum 15 minut przygotowujesz się do wygłoszenia monologu na zadany temat. W tym czasie komisja patrzy w sufit, więc jeśli jesteś gotowy zacząć wcześniej, niepotrzebnie nie przedłużaj egzaminu. W żadnym wypadku nie ufaj swojej pamięci, lecz wszystko, co podczas przygotowywania przyjdzie ci do głowy, zapisz na kartce. Najlepiej zrobisz, jeśli naszkicujesz plan wypowiedzi: krótki wstęp, parę punktów rozwinięcia i pomysł na sensowne podsumowanie. Jeśli tego nie zrobisz, istnieje poważne ryzyko, że będziesz mówił chaotycznie i bezmyślnie.

Monolog przez 10 minut

Po 15 minutach przygotowań albo wcześniej następuje najtrudniejsza część egzaminu. Przez ok. 10 minut będziesz musiał wygłosić monolog. Z pozoru to bardzo krótko, ale faktycznie to szmat czasu. Nie chodzi bowiem o to, aby mówić cokolwiek, lecz rzeczowo i sensownie. Inaczej mówiąc, masz być inteligentny przez 10 minut, a to bardzo trudne zadanie. Według badań prowadzonych przez socjologów, większość ludzi potrafi błysnąć inteligencją przez 1-2 minuty. Po tym czasie poziom ich walorów umysłowych dramatycznie spada. W okolicach 3-4 minuty prawie każdy wychodzi na głupka, a gdy minie 5-6 minuta, ludzie nie mają ochoty cię słuchać, bo albo mówisz banały, albo wręcz bredzisz. Tylko zaprawieni w gadaniu konferansjerzy potrafią podtrzymać uwagę publiczności przez 7-8 minut. Bycie inteligentnym nieprzerwanie przez 10 minut nie udaje się nikomu, no może z wyjątkiem prof. Jerzego Bralczyka.

Istnieje poważne ryzyko, że na egzaminie ustnym będziesz gadać głupoty. To najzupełniej normalna sytuacja, więc w ogóle nie powinieneś się tym przejmować. Nadrabiaj dobrą miną i inteligentnym wyrazem twarzy, a każdy nonsens i banał ujdą ci na sucho. Lepiej bowiem mówić oczywiste głupoty, niż milczeć. Dlatego w żadnym wypadku nie wstydź się tego, co mówisz, a raczej odwrotnie, jeśli nie masz już nic mądrego do powiedzenia, z uporem maniaka powtarzaj utarte banały i uporczywie pukaj po raz kolejny do tych samych drzwi, czyli mów to, co już powiedziałeś, tylko nieco innymi słowami. Rób wszystko, aby tylko nie zamykać ust przez ok. 10 minut. W ostateczności cytuj i komentuj cytaty.

O czym będziesz musiał mówić, zależy od wylosowanego zadania. Możesz dostać tekst literacki do interpretacji – wiersz albo kawałek prozy. To chyba najłatwiejsze, gdyż na lekcjach polskiego nic innego nie zajmuje tyle czasu, jak gadanie o literaturze. Gorzej, gdy wylosujesz tzw. tekst ikoniczny, czyli obrazek. Wtedy musisz zaufać swojej wyobraźni. Całe szczęście, że egzaminatorzy nie mają żadnego klucza rozwiązań, co oznacza, że w interpretacji dzieła prawie nic cię nie ogranicza. Staraj się tylko trzymać wskazówek zawartych w poleceniu, inaczej popłyniesz na zupełny przestwór oceanu i trzeba cię będzie siłą sprowadzać na twardy ląd. Chociaż z drugiej strony, im bardziej niekonwencjonalna była twoja interpretacja, im bardziej udało ci się wyjść poza utarte schematy, tym łatwiej będzie egzaminatorom z tobą porozmawiać. Zaskakujące interpretacje są bowiem najbardziej płodne w dyskusje.

Rozmowa na 5 minut

Na końcu czeka cię rozmowa. Wbrew pozorom to najłatwiejsza część egzaminu. Po pierwsze, trwa tylko 5 minut, w co należy wliczyć czas przeznaczony na zadawanie pytań. Niektórzy poloniści potrafią formułować jedno pytanie przez bite dwie minuty, by potem jeszcze raz je zadać w skróconej formie. Licz się z tym, że połowę tej części egzaminu zajmą wypowiedzi samych egzaminatorów. Naprawdę nie będziesz musiał wiele mówić.

Po drugie, egzaminatorzy – co czarno na białym jest napisane w Informatorze – nie mogą pytać o cokolwiek, ale tylko i wyłącznie o rzeczy, które pojawiły się w twoim monologu. W żadnym wypadku nie będą cię przepytywać ze znajomości literatury, ponieważ Członkowie zespołu egzaminacyjnego nie mogą odwoływać się do faktów lub lektur nieprzywołanych w tej wypowiedzi (s. 13 Informatora). Zostaniesz więc tylko poproszony o dalsze wyjaśnienia i o pogłębienie swojej wypowiedzi. W tej rozmowie bardziej chodzi o sprawdzenie, czy można z tobą porozmawiać, niż o konkretną wiedzę. A zatem część ustna to bułka z masłem – przynajmniej w porównaniu z maturą pisemną.

Część pisemna – test i tekst

Pisemna część egzaminu maturalnego jest obowiązkowa na poziomie podstawowym. Nie można więc jej pominąć. Z pozoru nic się nie zmieniło. Maturzysta musi odpowiedzieć na pytania sprawdzające umiejętność czytania ze zrozumieniem podanego tekstu publicystycznego bądź popularnonaukowego oraz napisać wypracowanie na jeden spośród dwóch podanych tematów. Tak było i w poprzednich latach. Jednak pytania do tekstu, ewentualnie dwóch tekstów, mogą być nieco inne (bardziej wnikliwe, wymagające większej wiedzy, szczególnie w zakresie świadomości językowej). Uczeń może też zostać poproszony o streszczenie fragmentu bądź napisanie planu. Aby poradzić sobie z tą częścią egzaminu, trzeba dużo ćwiczyć – czytać prasę i książki oraz wprawiać się w rozwiązywaniu podobnych testów na lekcjach języka polskiego.

Temat pierwszy - tekst argumentacyjny

Druga część egzaminu pisemnego polega na napisaniu wypracowania na podstawie podanego tekstu literackiego – epickiego lub dramatycznego w jednym temacie (tu trzeba napisać rozprawkę) oraz lirycznego w temacie drugim (tu trzeba napisać interpretację). Pisze się tylko jedno wypracowanie, nie dwa. Nie warto z góry zakładać, że wybierze się na pewno rozprawkę, a nigdy wiersz. Lepiej przygotować się do obydwu typów pracy pisemnej, z lekką jedynie przewagą ulubionej formy, rozprawki bądź interpretacji liryki. Gdyby na maturze okazało się, że preferowana forma – powiedzmy rozprawka – jest zaskakująco trudna, w zanadrzu mamy gorszą, ale nie całkowicie zaniedbaną formę analizy wiersza.

Bez względu na dokonany wybór, maturzysta roku 2015 i kolejnych lat ma pisać zupełnie inne wypracowanie niż jego poprzednicy. Egzaminatorzy nie będą już sprawdzać wg ściśle ustalonego klucza, lecz przy pomocy ogólnych ram. Praca pisemna też ma być inna. W przypadku rozprawki należy przygotować tekst argumentacyjny, co oznacza, że uczeń musi jasno i wyraźnie przedstawić w pracy własne stanowisko na dany temat (np. wg formuły „uważam, że...”). Najlepiej, jeśli przyjmie to postać tezy (nie pytania, nie wątpliwości, nie podejrzenia, lecz wyraźnie sformułowanego stanowiska, że sprawy tak a tak się mają). Własne stanowisko należy w dalszej części pracy poprzeć kilkoma rzeczowymi argumentami, czyli udowodnić, że ma się rację.

Zmiana w formule egzaminu pisemnego została dokonana ewidentnie na korzyść ucznia. Tu już nie chodzi o to, aby się wstrzelić w niesławny klucz jedynie słusznych odpowiedzi, ale by samodzielnie przygotować tezę i argumentację. Właściwie wszystko, co napisze maturzysta, każda teza i każda argumentacja, z wyjątkiem paranoicznej, musi zostać uznana przez osobę oceniającą. Wystarczy więc umiejętnie użyć podanego w arkuszu egzaminacyjnym tekstu epickiego bądź dramatycznego, aby powstała teza i argumenty. Uczeń w ogóle nie musi martwić się, czy dobrze, czy źle realizuje dany temat, lecz tylko czy wystarczająco wnikliwie opracowuje tekst, czy też zbyt płytko. Oceniana będzie wprawdzie adekwatność tezy do podanego problemu, ale to znaczy tylko tyle, że trzeba pisać na temat. Warto w szkole pracować nad lekturami metodą przekonaj mnie, że... (np. Przekonaj mnie, że Wokulski kochał Izabelę Łęcką. Przekonaj mnie, że Warszawa Prusa była miastem mniejszych szans niż Paryż itd.).

Temat drugi - interpretacja wiersza

Drugi temat, który można wybrać zamiast pierwszego, polega na napisaniu interpretacji wiersza. I znowu koniec z obawami błędnej interpretacji. Tylko kompletna paranoja prowadzi do porażki. Teraz bardziej chodzi o to, jak uczeń zabiera się za interpretację (powinien sformułować tezę interpretacyjną, czyli mieć pomysł na interpretację), a nie czy interpretacja jest zgodna z oczekiwaniami egzaminatora. Z perspektywy dzisiejszej nauki o literaturze należy wręcz mówić o nieograniczoności interpretacji, co wcale dla ucznia nie oznacza dowolności. Niedoświadczone osoby muszą uważać na błędy rzeczowe (są oceniane), z których nieopatrznie wysnuwałyby daleko idące wnioski (praca oparta na błędach rzeczowych traci uprawomocnienie, ponieważ jest wyssana z palca).

Oczywiście, maturzysta nie jest profesjonalnym krytykiem literatury, więc ma prawo do pewnych projekcji, a nawet zmyśleń, byleby tylko nie były one niedorzecznościami, których nie sposób udowodnić. Podobnie jak przy pisaniu rozprawki, także interpretacja wiersza polega na posługiwaniu się argumentami, czyli uzasadnianiu swoich twierdzeń interpretacyjnych. Maturzysta powinien pamiętać, że każda interpretacja, która odnosi się do tekstu bądź kontekstu, jest prawomocna. Natomiast odbieganie od tekstu ku dygresjom czy luźnym dywagacjom jest bardzo ryzykowne. Może się bowiem okazać, że przestaliśmy już pisać na temat, a zaczęliśmy o sobie, cioci Kloci i d... Maryni.

Nie dobijaj egzaminatora

Żyjemy w czasach, w których furorę robią teksty zawierające skrajne opinie. Tylko takie interesują bowiem współczesnego czytelnika. Natomiast pisanie „po Bożemu” jest nudne jak flaki z olejem. Niestety, matura to nie Facebook czy portal modowy, gdzie możemy zaszaleć z kontrowersyjnymi sądami. Na egzaminie maturalnym trzeba się hamować, co nie znaczy wcale, że musimy pisać same dyrdymały.

Warto w tej mierze zachować zdrowy rozsądek i co nieco oryginalnych sądów usiłować przemycić. Kiedy, jeśli nie w wieku 18 czy 19 lat ma mieć człowiek prawo do wykraczania poza utarte schematy, a nawet do pewnego nadzrozumienia literatury?

Dariusz Chętkowski

© 2015 Perspektywy.pl   O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt