MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


 

list 630

Niestety, nie ma się czym chwalić, ani nawet z czego cieszyć. Matematyka okazała się piętą Achillesa maturzystów. Egzaminu z "królowej nauk" nie zdało 25% abiturientów! Może czas najwyższy zadać sobie pytanie: Co z tą matematyką? Kto odpowiada za tak niskie wyniki tegorocznej matury z matematyki? – pisze tegoroczna maturzystka, Aleksandra Krowicka, absolwentka I Liceum Ogólnokształcącego im. gen. Władysława Sikorskiego we Włoszczowie.

6 maja 2014…

Pamiętam jak dziś. Otworzyłam arkusz egzaminacyjny i miałam ochotę się rozpłakać. Opanowałam emocje i zabrałam się do pracy. Czytałam zadania, co chwilę sprawdzając, czy to aby nie poziom rozszerzony. Opuściłam salę ze łzami w oczach, a na twarzy miałam napisane "nie dałam rady". W końcu w internecie pojawiły się przykładowe odpowiedzi. Uf! Zdałam! Co za ulga… Szkoda, że nie wszyscy mieli tyle szczęścia, co ja.

Winni nauczyciele?

Podstawą zdania matury jest odpowiednie przygotowanie, czyli mówiąc krótko: dobry nauczyciel. Wiadomo, że to nie wystarczy, ale z pewnością jest bardzo ważne. W mojej szkole nauczyciele mają dobre podejście do uczniów. Przede wszystkim są gotowi poświęcać swój czas wolny. Przed maturą mieliśmy organizowane warsztaty matematyczne. Spędzaliśmy w szkole ferie i weekendy. Matematyka była Królową Nauk, nauczycielka nam nie odpuszczała. Nie było mowy, że mi się nie chce uczyć i wolę jedynkę. Każde zagadnienie było tłumaczone i opracowywane tak długo, aż wszyscy je przyswoili. Słabsi uczniowie dostawali dodatkowe zadania i własne tempo pracy. Nauczycielka nie narzucała nam, ile zadań musimy wykonać na lekcji: ile nie zrobimy teraz, tyle zrobimy w domu. Ta zasada była prosta. Najgorsze, co może spotkać ucznia, to nauczyciel, któremu wszystko jest obojętne. Uczeń nie chce? Niech nie robi. To przykre, ale ta zasada jest często przez nauczycieli wyznawana. To się niestety nie zmieni.

Psycholodzy twierdzą, że podejście ucznia do przedmiotu kształtuje się we wczesnej fazie edukacji. Zatem istotne, aby w szkole podstawowej nauczyciel umiał zachęcić dziecko, zapalić w nim iskierkę. Na ogół jest tak, że nauczyciele dzielą się na dwie grupy: tych z powołania i tych z przymusu. Ci drudzy najczęściej nie lubią swojej pracy, nie potrafią przekazać wiedzy, którą posiadają, nie mają podejścia do młodzieży. Kiedy się ma takiego matematyka, uratować może tylko interwencja rodziców lub samych uczniów, albo – korepetycje.

A co z uczniami?

Łatwo jest obarczyć za wszystko winą nauczycieli. Jeszcze łatwiej uczniów. Nie uczyli się, więc nie zdali. To w sumie nawet logiczne. Oczywiście wielu z nich zlekceważyło sobie szkołę, naukę, maturę. Uważali, że wystarczy im 30%, a tyle uda im się "wystrzelać". Ale przecież nie dotyczy to wszystkich maturzystów, którzy nie zdali matury lub ledwo ją zdali. Niektórzy młodzi ludzie spędzali godziny nad zadaniami, chodzili na korepetycje, szukali pomocy w Internecie… A na egzaminie zwyczajnie nie podołali wspinaczce turysty. Za mało pracowali? Nie przykładali się? Może powinni dzień i noc robić testy, arkusze, zadania, powtarzać wzory? Tylko jaką mają gwarancję, że byłoby lepiej? Żadną. Jedni nie dali z siebie nic, inni wszystko. Rezultat ten sam.

Po czyjej stronie w takim razie leży wina?

Egzamin maturalny z matematyki był w tym roku wyjątkowy. W poprzednich latach, matura z tego przedmiotu opierała się na pewnego rodzaju schemacie. Maturzyści wiedzieli, czego się mają spodziewać i uczyli się pod ten schemat. Nauczyciele robili powtórki z zadań-pewniaków. W tym roku CKE postanowiła zaskoczyć wszystkich. Matura z matematyki była zupełnie inna. Poradzili sobie z nią ci, którzy pracowali sumiennie przez cały czas. Nie sprawiła ona problemów orłom z matematyki. Kłopot mieli abiturienci klas humanistycznych, biologicznych, chemicznych. Wszystko dlatego, że nie uczyli się pod matematykę, ale pod schemat maturalny. I co w tym dziwnego? Od lat na maturze z matematyki zadania były podobne. Kto by się spodziewał, że w tym roku będzie inaczej?

Można obwinić też ciśnienie atmosferyczne i kolor ścian

Nie można powiedzieć, że winni są nauczyciele. Nie da się obarczyć winą wyłącznie uczniów. Z jednej strony CKE i "niespodzianka" dla abiturientów. Z drugiej strony – nauczyciele lepsi lub gorsi. Z trzeciej strony uczniowie – pracowici lub nie. Oprócz ludzi można by obwinić ciśnienie atmosferyczne, kolor ścian w sali egzaminacyjnej lub niewygodne szpilki. Na sukces składa się wiele czynników. Dobra współpraca nauczyciela i ucznia to klucz do maturalnego sukcesu. Nie da się osiągnąć niczego bez pracy i zaangażowania. Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Katastrofalne wyniki tegorocznej matury niech będą przestrogą dla przyszłych maturzystów. Jednego jestem pewna: poziom tegorocznej matury nie należał do niskich. Zatem ci, którzy osiągnęli wysokie wyniki mogą być z siebie dumni.

Aleksandra Krowicka

 

ZOBACZ TAKŻE: Szukamy winnych maturalnej katastrofy

© 2015 Perspektywy.pl   O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt