MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


Zofia Kaczmarek, uczennica II klasy Liceum Akademickiego UMK w Toruniu, pierwsza od 59 lat dziewczyna – triumfatorka Olimpiady Astronomicznej, chce poszerzać naszą wiedzę o Wszechświecie.  

– Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy popatrzyłaś w gwiazdy?

– Nie pamiętam! Jak każde dziecko zachwycałam się czasem gwiazdami czy Księżycem, słuchałam opowieści o astronautach. Pamiętam, jak zazdrościłam bohaterom „Dzieci z Bullerbyn”, że próbują rozróżnić konkretne gwiazdy. Uważałam to za absolutnie niemożliwe. Udowodniłam sobie, zimą, na początku gimnazjumże jednak tak nie jest. To było już po kilku kółkach astronomicznych. Wtedy po raz pierwszy spojrzałam w niebo świadomie, z atlasem. Próbowałam rozpoznać jak najwięcej gwiazd  – a właśnie wtedy było widać te najbardziej charakterystyczne: Oriona, Plejady… Byłam bardzo zadowolona z siebie i zachwycona. Dziwiłam się, że nigdy wcześniej nie pomyślałam, żeby to zrobić.

– Na ile szkoła i nauczyciele okazali się pomocni w realizacji Twojej pasji?

– To tutaj, w szkole – na kółku astronomicznym w gimnazjum  – złapałam bakcyla. Dzięki temu znalazłam w domu starą lornetkę i zaczęłam pierwsze obserwacje. Teraz pracuję przede wszystkim sama. Nauczyciele są wyrozumiali – rozumieją to, że dość często nie ma mnie na lekcjach, jeżdżę na różne warsztaty i konkursy. Gimnazjum i Liceum Akademickie pozwala na dużą niezależność, daje warunki do samodzielnej pracy, a ja bardzo to cenię. Nikt nie naciska na mnie, nie wyznacza za mnie celów. Ale jeśli mam jakieś wątpliwości, zawsze mogę zająć czas na przykład po lekcji fizyki, bez pośpiechu podyskutować – i często to robię.

Szkoła to dla mnie przede wszystkim środowisko pełne bardzo ciekawych ludzi. To naprawdę motywuje!

Zosia

– Kiedy po raz pierwszy pomyślałaś o starcie w olimpiadzie? Jak trudne były przygotowania?

– Starsi koledzy z kółka brali udział w olimpiadzie, więc spodziewałam się, że i na mnie przyjdzie czas. Ale zupełnie nie planowałam tego na pierwszą klasę. Podjęłam decyzję na ulicy, czytając „Deltę” z kiosku – stwierdziłam, że mogę rozwiązać pierwsze zadania, które były tam wydrukowane. I właściwie w dwa kolejne dni zrobiłam to i wypełniłam ankietę uczestnika. Przygotowania nie były dla mnie ciężką, męczącą pracą. Jeżeli ktoś zapytałby, jak udało mi się dostać na International Olympiad On Astronomy and Astrophysics, odpowiedziałabym, że po prostu bardzo, bardzo lubię astronomię. W pierwszej klasie do tego nie czułam na sobie żadnej presji, więc po prostu czytałam ciekawe rzeczy, próbowałam rozwiązywać kolejne zadania i miałam z tego satysfakcję. Przy okazji chłonęłam klimat Biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, która bardzo mi się spodobała.

– Co Ci dał udział w olimpiadzie, w sensie naukowym i praktycznym? Czy weźmiesz w niej udział w trzeciej klasie?

– W sensie naukowym? Motywację do zdobywania informacji o trudnych tematach – na przykład wyglądającej strasznie kosmologii, która okazała się bardzo ciekawa. Na obozie przygotowującym do IOAA usłyszałam dużo praktycznych wskazówek na temat obserwacji, teleskopów. A oprócz wiedzy jeszcze trochę pewności siebie, że mogę być dobra w tym, co robię. To na pewno wpłynęło na moje plany na przyszłość  – chciałabym zostać naukowcem. W sensie praktycznym: udział w IOAA! Indonezja to kontakt z zupełnie innym światem – inna kultura, budynki, klimat, przyroda, sposób życia... wszystko. Do tego kontakt z ludźmi z przeróżnych miejsc. To był bardzo intensywny wyjazd, ogromnie wypełniony emocjami. Niesamowicie się cieszę, że mogłam coś takiego przeżyć. Zamierzam wziąć w niej udział w trzeciej klasie – to dla mnie przede wszystkim szansa na dostanie się na międzynarodową olimpiadę.

– Astronomia – to brzmi romantycznie, ale też... niepraktycznie. Czy chcesz związać swoją przyszłość z tą dziedziną nauki? Co chcesz osiągnąć?

– Ale „niepraktyczne” zawody też są potrzebne! Jak wyglądałby świat, gdyby nie było naukowców? Albo gdyby nikt nie postanowił spełniać marzeń o lataniu? Jeszcze nie wiem dokładnie, na jakie studia pójdę. Zastanawiam się nad fizyką albo astronomią, chciałabym prowadzić badania naukowe – taka praca to moje marzenie. Myślę, że rozszerzanie wiedzy o wszechświecie, choćby w małym, bardzo malutkim stopniu, to fascynujące zajęcie.

Zosia i jej profesor Mariusz Kamiński

– Jak często teraz patrzysz w gwiazdy i co wtedy widzisz?

– Patrzę w gwiazdy zawsze, kiedy znajdę się pod bezchmurnym niebem. Często zatrzymuję się w drodze, nie patrzę pod nogi, tylko w górę. Ostatnio pogoda nie pozwalała na obserwacje, ale czekam, aż będę mogła wypróbować nowy sprzęt do fotografowania nieba – FASTRONa.

– Jak nazwiesz swoją gwiazdę/planetę?

– Nigdy się nad tym nie zastanawiałam i myślę, że gdybym pewnego dnia musiała, nie mogłabym spać w nocy… Może po jakiejś ukochanej książce?

Powodzenia i dziękuję za rozmowę.

(Ann)

© 2019 Perspektywy.pl    O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt