MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


Pisać wypracowanie maturalne bez planu, to jak robić coś ważnego i nie mieć pomysłu. Tak też można, ale trudno przewidzieć, jaki będzie efekt końcowy. Jeśli chcemy mieć pewność, że dobrze wykonujemy zadanie, lepiej poświęcić kilka minut na zaplanowanie całości.

Ponieważ tekst piszemy dla czytelnika, a w przypadku matury – dla egzaminatora, powinniśmy robić to w zrozumiałej kolejności, aby osoba oceniająca nie miało problemów z ustaleniem, o co nam chodzi. Do tego właśnie potrzebny jest szkic.

Najważniejszy jest pomysł

Plan to nic innego jak uporządkowany pomysł. Zanim przystąpimy do pracy, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, co chcemy osiągnąć. Jaki jest główny cel naszego wypracowania? Do czego zmierzamy? Odpowiedź na te pytania powinna się pokrywać z tematem, który wybraliśmy. Tak naprawdę pomysł na pracę ukryty jest w temacie wypracowania. Trzeba go tylko umiejętnie wyłuskać i pokrótce objaśnić, a plan będzie gotowy.

Powiedzmy, że wybrałem następujący temat: „Co o autorytecie pisał w Przedwiośniu Stefan Żeromski i jaką mu wyznaczał rolę w życiu społeczeństwa? Analizując przedstawiony fragment, zwróć uwagę na stosunek bohaterów do autorytetów.” Czytamy pobieżnie podany fragment lektury (zakładam, że dzieło nie jest nam kompletnie obce), chwilę myślimy, a następnie stawiamy powiązane z tematem pytania. Od pytań do pomysłu droga jest już bardzo krótka.

Pytania do tematu mogłyby być takie: Co to jest autorytet? Gdzie go szukać? Dlaczego nie każdy może być autorytetem? Jakimi cechami trzeba się wykazywać, aby stanowić dla kogoś wzór do naśladowania? Czy wszyscy uznają te same autorytety? Kiedy możliwy jest kompromis? Skutki wynikające z przyjęcia niewłaściwego wzoru. Społeczeństwo zjednoczone wokół tych samych autorytetów. Naród podzielony z powodu przyjęcia różnych autorytetów.

Powyższy plan budowany jest metodą stawiania pytań, czyli wg zasady kto pyta, nie błądzi. Potem należy pytania uporządkować wg przyjętego kryterium (powinno być zasugerowane w temacie). W naszym przypadku kryterium stanowi stanowisko Żeromskiego (odpowiadając na postawione pytania, wyjaśnimy w pracy, co proponował autor Przedwiośnia, a nie my) oraz bohaterów jego powieści (Wyjaśnimy, jak na postawione przez nas pytania odpowiedziałby Cezary Baryka oraz Gajowiec?). Gdy pomysł na pracę mamy naszkicowany w brudnopisie, bierzemy głęboki oddech i zaczynamy pisać wypracowanie.

Gdy nie ma pomysłu

Zdarza się, że patrzymy na temat, czytamy podany fragment lektury i nic nam nie przychodzi do głowy. W takim wypadku nie ma sensu silić się na szkicowanie planu. Przecież bez pomysłu nic sensownego nie wymyślimy. Zamiast budować plan, pochylmy się nad podanym tekstem i prześledźmy go z długopisem w ręku (materiał źródłowy możemy pokreślić, jak chcemy).

Przypomnę, że istnieją trzy sposoby czytania: pobieżne (to już mamy za sobą), którego celem jest jak najszybsze ogarnięcie materiału; skrupulatne z pisakiem w ręku (to za chwilę zaczniemy robić), którego celem jest znalezienie najciekawszych fragmentów i zaznaczenie ich (to mogą być pojedyncze słowa bądź grupy); trzeci sposób polega na czytaniu jeszcze raz tylko podkreślonych fragmentów. Robimy tak, aby właśnie znaleźć pomysł na własny tekst.

Czytając po raz trzeci (czyli tylko podkreślone fragmenty), tak naprawdę mamy przed oczami gotowy plan wypracowania. Należy go teraz uporządkować, np. stawiając na marginesie liczby wskazujące na kolejność zajęcia się danym zagadnieniem w naszej pracy. Można też na marginesie zapisać wyjaśnienia, które ad hoc przyszły nam do głowy. Wprawdzie nie udało nam się napisać klasycznego planu (wszystko przez to, że nie mieliśmy pomysłu), ale zrobiliśmy coś zastępczego – opracowaliśmy wstępnie podany fragment lektury i wyznaczyliśmy kolejne zadania, którymi zajmiemy się podczas pisania własnego tekstu.

Klasyczny plan pracy

Być może niektórzy czytelnicy moich porad dziwią się, że nie proponuję klasycznego planu wypracowania. Rzeczywiście, najlepiej jest opracować w brudnopisie szereg podpunktów, które logicznie rozwijałyby temat. Typowy plan to nic innego jak zbiór argumentów, za pomocą których udowodnimy poprawność przyjętej tezy. Plan może mieć wręcz formę zdań-argumentów lub równoważników, tzw. tematów, które w pracy wymagają rozwinięcia.

Klasyczny plan pracy znany jest uczniom od wczesnych lat szkoły podstawowej, także w liceum nauczyciele zachęcają do jego stosowania. Pomaga on uporządkować myśli, pogrupować je albo od najważniejszych do najmniej istotnych (jedna z metod), albo od wstępnych, wprowadzających w temat aż do punktu kulminacyjnego wywodu (inna technika pisania), albo chronologicznie, tzn. od początku do naturalnego końca (metoda ta sprawdza się, gdy chcemy coś opowiedzieć), albo logicznie np. wg zasady przyczyna-skutek (gdy objaśniamy trudne, ale powiązane ze sobą zagadnienia). Klasyczny plan zabezpiecza nas przed popadnięciem w chaos czy zapomnieniem, o czym tak naprawdę chcieliśmy napisać.

Niestety, plan zdaniowy bądź tematyczny (czyli pisany równoważnikami zdań) wymaga czasu. Doskonale sprawdzał się podczas starej matury z języka polskiego, która trwała pięć godzin zegarowych. Wtedy można było pozwolić sobie na budowanie solidnego szkicu pracy stylistycznej. Nowa matura nie daje już uczniom tyle czasu. Na samo wypracowanie uczeń otrzymuje mniej niż połowę wcześniejszego czasu, czyli ok. 2 godzin (cały egzamin trwa wprawdzie 170 minut, ale prawie godzinę należy przeznaczyć na rozwiązanie testu sprawdzającego czytanie ze zrozumieniem). Dwie godziny to zdecydowanie za mało, aby tworzyć klasyczny wstęp.

Moim zdaniem, w takiej sytuacji bezpieczniej wybrać bardziej nowoczesną technikę planowania, czyli albo krótką serię pytań do tematu, albo podkreślanie ważnych fragmentów w analizowanym fragmencie lektury. Plan wypracowania należy stworzyć w 10-15 minut. Jeśli ktoś miałby ślęczeć nad nim godzinę, lepiej niech w ogóle go nie robi, tylko od razu przechodzi do pisania własnego tekstu. Bez planu też da się stworzyć wartościowe wypracowanie. Należy jedynie pamiętać o kilku pułapkach, jakie czyhają na ludzi, którzy zmierzają do celu, a nie bardzo wiedzą, dokąd idą.

Wypracowanie bez planu

Pisanie bez planu ma swoich zwolenników i przeciwników. Zwolennicy podkreślają, że nie marnują czasu na zbędne czynności, tylko zajmują się tym, co jest punktowane. Wiadomo, że tekst w brudnopisie nie podlega ocenie. Plan zajmuje też cenny czas, którego na maturze nie ma w nadmiarze. Lepiej więc dać sobie spokój z planem i przejść od razu do tworzenia wypracowania.

Przeciwnicy pisania bez planu zauważają, że na taki styl można sobie pozwolić tylko wtedy, gdy pracę tworzymy na komputerze. Wtedy możemy pisać chaotycznie, a na końcu i tak uporządkujemy materiał, przestawiając akapity bądź wstawiając w dowolnym miejscu różnej długości uzupełnienia. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadki pisania ręcznego. Maturzysta orientuje się, że za szybko przeszedł do nowej myśli, a przecież powinien wrócić i dopisać uzupełnienie. Tylko jak to zrobić, gdy na papierze nie ma miejsca?

Większość pisze gwiazdkę, co ma oznaczać, że należy zajrzeć na koniec pracy, gdzie znajduje się uzupełnienie tego właśnie akapitu. Nie ma problemu, gdy to się zdarzy tylko raz. Gorzej, gdy gwiazdek jest wiele. Wtedy czytanie takiej pracy to prawdziwa udręka. Trzeba wciąż się zatrzymywać, zaglądać na koniec pracy i szukać właściwego uzupełnienia. Łatwo się w tym wszystkim pogubić. Niejeden egzaminator wpada we wściekłość, gdy co parę zdań musi przewracać kartkami i szukać ciągu dalszego. Nawet najłagodniejszy obniża wtedy punkty za kompozycję. Praca pisana bez planu, z licznymi uzupełnieniami na końcu, oceniana jest zwykle jako chaotyczna. Zamiast pięciu punktów otrzymuje się trzy lub jeden. Większej straty nie powinno już być.

Skoro musimy pisać bez planu, zabezpieczmy się przed oskarżeniem o chaos. Jeśli chcemy w jakimś miejscu uzupełnić wywód o dodatkowy akapit, nie rysujmy gwiazdki, ale napiszmy po prostu tak: Ciąg dalszy na stronie... Uzupełnienie zaś oznaczmy w ten sposób: Ciąg dalszy strony... Uczyńmy wszystko, aby odnalezienie uzupełnienia było dla egzaminatora łatwe i przyjemne. Im więcej uzupełnień wstawiamy, tym precyzyjniej opiszmy, jak je znaleźć. Nie traktujmy, że to dla egzaminatora psi obowiązek, aby nie pogubił się w naszych wywodach. Może i obowiązek, ale po co mamy grać mu na nerwach, nie dbając o komfort czytania. Nic tak nie denerwuje czytelnika, szczególnie starszego, jak konieczność wpatrywania się w gryzmoły i odgadywania kolejności akapitów. Budowa naszego tekstu powinna być oczywista i zrozumiała sama przez się.

Co z tym planem?

Plan powinien być traktowany jako narzędzie ułatwiające osiągnięcie głównego celu, czyli napisanie wypracowania maturalnego. Jeśli miałby utrudniać, lepiej z niego zrezygnować. Warto wcześniej sprawdzić, czy pomaga, czy szkodzi, np. w ramach ćwiczeń bądź podczas próbnego egzaminu. Dobrze jest zapytać nauczyciela o zdanie. Jaka jest opinia twojego polonisty o planowaniu? Może warto podyskutować o tym na forum klasy?

Nie ma sensu kierować się sztywnymi zasadami albo jeszcze gorzej – uprzedzeniami. To, że nasi przodkowie pisali plany, nie znaczy, że dzisiaj też tak trzeba. Lepiej podejść do tego pragmatycznie – skąd wiesz, czy warto tworzyć szkic pracy maturalnej, jeśli nigdy tego nie robiłeś? Spróbuj, a może jakość twojego tekstu znacznie się poprawi. Tylko nie odkładaj tego na ostatnią chwilę. Pisanie planu po raz pierwszy w życiu dopiero na egzaminie to nie jest dobry pomysł.

Dariusz Chętkowski

© 2019 Perspektywy.pl    O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt