Prześcignąć samą siebie

Prześcignąć samą siebiePonoć kiedy człowiek czegoś bardzo mocno pragnie, osiągnie swój cel. Tylko czy same chęci wystarczą? Młodziutka Natalia Kowalska zapragnęła być kierowcą rajdowym. Dziś jako jedyna kobieta startuje w wyścigu Formuły 2. Ona do swojej pasji dołożyła ciężką pracę i sporą dawkę konsekwencji.

Ma zaledwie 20 lat, a już staje w szranki z zawrotną prędkością, maszynami o mocy 500KM i męskim światem sportu, który jej, dziewczynie, nie daje forów. – Trzeba iść do przodu i nie poddawać się – mawia Natalia. Sama zaszła bardzo daleko, choć nadal twierdzi, że to dopiero początek drogi. Drogi, która zaczęła się w Koszalinie…

Szczęśliwe siódemki

Natalia na tor kartingowy przychodziła już jako czterolatka. Towarzyszyli jej rodzice i starsza siostra Ania, która zaraziła ją pasją do gokartów. Obie traktowały to jako fantastyczną zabawę. Ta jednak z czasem stała się życiową fascynacją Natalii.

Pierwszego własnego gokarta dostała od rodziców, kiedy miała siedem lat. I nie była to jedynie zachcianka małej dziewczynki, która odstawia prezent w najdalszy kąt, gdy ten się jej znudzi. Natalia trzy lata później uzyskała licencję kartingową. Niezwykle szybko, bo już jako trzynastolatka mogła pochwalić się tytułem wicemistrzyni Polski juniorów w kategorii Intercontinental 100 A. Jako siedemnastolatka w ręku trzymała już laur dwukrotnej mistrzyni Polski w najszybszych kategoriach kartingowych w kraju.

Jest jedyną Polką w światowych seriach single-seaterów Formuła Renault 2.0 i amerykańskiej serii Star Mazda. Ściga się też bolidem Formuły 2 – jako jedyna dziewczyna w tegorocznych rozgrywkach. – Znam około 10 kobiet na świecie, które na przyzwoitym poziomie jeżdżą single-seaterami. Uważa się, że wyścigi bolidami to najtrudniejszy sport samochodowy – wyjaśnia. Natalia wierzy jednak, że w życiu należy przełamywać wszelkie stereotypy i walczyć o swoje. W tym od dawna pomaga jej talizman – nr startowy 77. W dzieciństwie, ojciec, by na treningach odróżnić ją od siostry Ani, jeżdżącej z nr 7, przykleił na jej gokarcie wyrwane z taśmy izolacyjnej dwie siódemki. Tak pozostało do dziś. Nie zmienił tego nawet fakt, że jako mistrzyni Polski tytularnie przysługiwał jej nr 1.

Cena sukcesu

Szczęśliwa siódemka zdecydowanie pomaga. Podczas dwunastej rundy tegorocznych rozgrywek Formuły 2 na torze w Brands Hatch w Wielkiej Brytanii Natalii z prawego ramienia osunął się pas. W trakcie wyścigu połowa jej ciała została praktycznie unieruchomiona. Jedynym wyjściem było kierowanie bolidem lewą ręką. Nie było to proste, bo większość zakrętów na torze schodzi w prawo. Pomimo bólu i ograniczonego ruchu, Natalia ukończyła wyścig, zajmując 13 pozycję. Mówi, że po tym wyczynie była z siebie niezwykle dumna.

To właśnie dzięki tak dużej sile charakteru Natalia radzi sobie w rywalizacji z mężczyznami. W zawodach jest traktowana na równi z nimi. A jazda single-seaterami wymaga dobrej kondycji i siły fizycznej. Jest też wyjątkowo trudna technicznie i do tego niebezpieczna. Zwłaszcza, że rywalizacja o tak dużą stawkę, nie zawsze bywa fair play. O tym Natalia przekonała się na torze Algarve w Portugalii. Podczas wyścigu zawodnik Rumunii, mocno atakując konkurentkę, doprowadził do zderzenia, wypychając ją z toru. Natalia spadła na ostatnią pozycję, ale nie odpuściła. Ruszyła w pogoń za resztą i finalnie wyścig ukończyła na punktowanym 10 miejscu, pokonując również Rumuna Marinescu. Nic zatem dziwnego, że dwudziestolatka w światowym rankingu Castrola na najlepszych kierowców wyścigowych, została sklasyfikowana jako druga Polka, zaraz po Robercie Kubicy.

Za zwycięstwem zawsze stoi praca

Aby dojść do punktu, w którym ludzka determinacja i talent zaczynają być inspiracją dla innych, jak w przypadku Natalii, trzeba wiele poświęcić. Tu owocuje jedynie ciężka praca. Natalia ma już za sobą 15 lat treningów – bardziej intensywnych w miarę kolejnych sukcesów. Dobrze jednak wie, że tylko cierpliwość i konsekwencja mogą doprowadzić zawodnika na podium. Najlepsi kierowcy wyścigowi przygodę ze sportem zaczynają mając 5–7 lat, zmagania w Formule 1 podejmują najwcześniej w wieku 23–24 lat.
Wiele przy tym poświęcają i z niejednej przyjemności często muszą rezygnować, bo kiedy o sporcie myśli się w kategoriach zawodu, wszystko zostaje mu podporządkowane. O sukcesie decyduje regularność i systematyczność treningów. Natalia zapewnia jednak, że nawet przy tak napiętym grafiku, potrafi wygospodarować wolną chwilę. Poza gokartami, lubi kino, muzykę i książki. – Czasem po treningu nie mam już ochoty i siły na nic, ale trzeba przecież prowadzić normalne życie – mówi.

Trzeba mieć plan B

Natalia jest nie tylko wytrwała i pracowita, ale także niezwykle ambitna, co nie pozwala jej osiąść na laurach. Twierdzi, że na życie musi mieć rozpisany również plan B. Dla niej oznacza on dobre wykształcenie. Mówi, że zawsze musiała przykładać się do nauki, bo tylko pod tym warunkiem rodzice pozwalali jej jeździć.

Aktualnie studiuje w Akademii Leona Koźmińskiego na anglojęzycznym kierunku Management. Jednym z jej ulubionych przedmiotów jest rachunkowość. Nie jest jednak łatwo pogodzić naukę ze sportem. Natalia studiuje w ramach indywidualnego toku nauczania, co daje jej czas na przyswojenie i nadrobienie wszelkich zaległości, nie zwalnia jednak z zaliczeń i egzaminów. Ale przed nimi Natalia się nie wzbrania, zwłaszcza, że marzą jej się dalsze studia w Stanach Zjednoczonych.

Natalia z zarządzaniem chce związać swoją przyszłość. Mówi, że kiedy sama przestanie się już ścigać, z powodzeniem może pracować jako menedżer innych, młodszych zawodników. Chciałaby przekazać im swoje doświadczenie i pasję. I własną maksymę: Trzeba zawsze iść do przodu.

Anna Bełcik

Lubię to!