Nietoperek w domu wariatów. Recenzja gry Batman: Arkham Asylum

Batman: Arkham AsylumMrocznemu Rycerzowi do tej pory szczęście nie dopisywało. Większość produkcji z jego udziałem to nic nie warte crapy, a LEGO Batman: The Videogame nie miał w sobie klimatu  komiksów. I oto w Roku Pańskim 2009 nadszedł tytuł, który może śmiało pretendować do miana Gry Roku!

Bat-historia
Fabuła nie jest bezpośrednio związana z żadnym komiksem ani filmem (warto wspomnieć, że za scenariusz odpowiada m.in. Paul Dini, jeden z twórców animowanego serialu o Człowieku-Nietoperzu). Akcja rozpoczyna się od złapania Jokera i odeskortowania go do Arkham. Wkrótce po przybyciu do tytułowego zakładu dla obłąkanych szaleniec ucieka i przejmuje kontrolę nad całą wyspą. Celem Batmana jest schwytanie swojego arcywroga i przywrócenie porządku.

Historia jest sztampowa i przewidywalna, ot prosta opowieść o ratowaniu świata, ale zdarzają się momenty, które zaskakują i zapadają w pamięci. Do takich należą ostatnie fragmenty gry i walka z Jokerem. Wątki poboczne jakie poznajemy w grze powoli splatają się w jedną całość i ukazują w pełnej krasie perfidny plan głównego antagonisty netoperka. Nie jest to wyrafinowana i sugestywna opowieść, ale trzyma poziom.

Bat-bijatyka
Batman: Arkham Asylum to gra akcji, która umiejętnie łączy w sobie kilka elementów. Pierwszy i najważniejszy to walka z przestępcami panoszącymi się po lokacjach. Przeciwników można ogólnie podzielić na dwa rodzaje: walczących wręcz i posiadających różnego rodzaju broń palną. Tych pierwszych należy zbić na kwaśne jabłko. I robi się to z przyjemnością, ponieważ system walki jest naprawdę znakomity.

Aby pokonać przestępców wystarczy, oprócz klawiszy kierunkowych, jeden, dosłownie JEDEN przycisk! Konkretnie lewy przycisk myszy. To wystarcza, ponieważ gdy wskażemy kierunek i klikniemy, Batman (jeżeli będzie w stanie) zaatakuje. Do skutecznej walki trzeba lepiej „zapoznać się” ze sterowaniem. Prawy przycisk myszy odpowiada za kontrę, środkowy za ogłuszanie wroga, a spacja za unik. Dochodzą jeszcze niesamowicie skomplikowane kombinacje dwóch klawiszy, służące do wykonywania bardziej spektakularnych akcji. W czasie walki można również używać bat-gadżetów (kolejne dwa przyciski), ale ich użycie jest dość nieporęczne i zakłóca płynne wykonywanie ciosów.

To wszystko. Proste? Proste, ale jakie skuteczne! Walka jest przystępna dla nowicjuszy, a jednocześnie wciągnie „hardkorowców”. Im dłuższa kombinacja, tym skuteczniejszy i szybszy jest Mroczny Rycerz. Jeszcze nigdy nie widziałem aż tak intuicyjnego systemu walki.

Batman: Arkham Asylum

 

Bat-drapieżnik
Cała sytuacja komplikuje się, gdy gracz natknie się na bandziorów z bronią palną. Otwarta walka z nimi to czyste samobójstwo – nawet taki bohater jak Batman źle znosi nadmiar ołowiu w organizmie. Aby skutecznie pozbyć się groźnych przeciwników należy eliminować zagrożenie po cichu i z ukrycia.

Najprostszy sposób to podkradnięcie się od tyłu i cichy nokaut. Oczywiście to nie jedyne, co Mroczny Rycerz potrafi. Do repertuaru jego ruchów dochodzi, między innymi zrzucenie zbira z gzymsu, albo podwieszenie wroga pod gargulcem. Mobilność Batmana znacznie zwiększa wciągarka linowa. Można szybko dostać się w niedostępne dla bandytów miejsca, a w przypadku wykrycia przeskakiwać pomiędzy wcześniej wspomnianymi figurami, aby zdezorientować przeciwników.

W polowaniu pomaga tak zwany „tryb drapieżnika” (ang. predatory mode). Jest to połączenie Eagle Vision z Assassin’s Creeda i lornetki. Wrogowie zaznaczeni są na czerwono i widać ich nawet przez najgrubsze ściany. Podświetlone są też elementy otoczenia, z którymi Batman może wejść w interakcję.

Im skuteczniej gracz eliminuje kolejnych wrogów, tym czujniejsi i bardziej zdenerwowani są pozostali. Sztuczna inteligencja przeciwników stoi na wysokim poziomie. Zaczynają chodzić dwójkami, dokładniej patrolować teren, i przede wszystkim, stają się nieprzewidywalni. Zdarzyło mi się parę razy, że gdy skradałem się do ostatniego wroga i zostałem zauważony, ten był aż tak zaskoczony i przerażony, że… stanął jak słup soli. To niesamowite przeżycie – czuć i widzieć przerażenie przeciwników. Korci, aby wyskoczyć zza rogu na osamotnioną ofiarę i głośno krzyknąć „mam cię frajerze!”.

Bat-zabawki
Za postęp w grze i każdą rozwiązaną zagadkę otrzymuje się punkty doświadczenia, za które odblokowuje się ulepszenia. Batman może poznać bardziej zaawansowane ataki, odblokować nowe gadżety i upgrade’ować już posiadane.

Każdy amerykański superbohater nie obejdzie się bez swoich zabaweczek. Na początku Mroczny Rycerz dysponuje tylko nędznym batarangiem. Z biegiem czasu zdobywa coraz to wymyślniejsze gadżety – wybuchowy żel czy wyrzutnię liny. Na odblokowanie czekają między innymi batarang dźwiękowy i batarang zdalnie sterowany. Zręczne posługiwanie się tym drugim jest skomplikowane i potrzebna jest duża wprawa by skutecznie nim kierować, ale gdy już się nauczysz, będziesz zachwycony możliwościami jakie daje.

Gadżety odblokowywane w danym momencie fabuły są niezbędne do pociągnięcia akcji do przodu. Arkham to rozległa (jak na gry akcji) wyspa. Podobnie jak w podwodnym Rapture, do każdej lokacji można wrócić zarówno w czasie gry, jak i po jej ukończeniu. Z nowym wyposażeniem Batman może dostać się do miejsc, które poprzednio były poza jago zasięgiem.

Bat-złoczyńcy
Joker uwolnił z Arkham nie tylko podrzędnych bandziorów, ale też największych psychopatów, morderców i świrów, jakich widziało Gotham. W czasie gry gracz stoczy walkę między innymi z ponętną Poison Ivy, potężnym Killer Crocem i siejącym postrach Scarecrowem.

Niestety pojedynki z bossami rozczarowują, bo większość z nich sprowadza się do mordobicia ze zgrają zwykłych przeciwników. Nawet końcowa walka z Jokerem to tylko trudniejsza potyczka z normalnymi bandziorami. Moim zdaniem jest to największa wada gry. Całe szczęście modele postaci są świetne! Już po twarzach przestępców można poznać, że to są ci źli, a ich wygląd poraża. Wszystko jest dokładnie odwzorowane, graficy dopracowali każdy szczegół.

Za grafikę w Batman: Arkham Asylum odpowiada Unreal Engine 3. Oprawa graficzna jest cudowna, a do tego klimatyczna i mroczna. Wybuchy, ciosy, animacje postaci – wszystko to wygląda niesamowicie sugestywnie i pomaga wczuć się w świat Batmana i zatonąć w nim na długie godziny.

Najlepsze są animacje walk. Widok Batmana przeskakującego całe pomieszczenie i łamiącego kości to naprawdę niezapomniane przeżycie. Nasz bohater dysponuje tak różnorodną gamą ciosów, że zawstydziłby niejednego mistrza sztuk walki. A wszystko wygląda niesamowicie realistycznie.

Batman: Arkham Asylum

 

Bat-why so serious?
Wiadomo, że w grze nie liczy się tylko grafika ale również dźwięk. Do niego nie mam żadnych zastrzeżeń. Muzyka jest, co najważniejsze, klimatyczna i zmienia się w zależności od kontekstu. A głosy postaci? Martwiłem się, że aktorzy wcielający się w obłąkanych szaleńców nie podołają wyzwaniu. Całe szczęście udało im się i powtórzę to po raz kolejny – NIESAMOWITE!

Właściwie cały ten paragraf muszę poświęcić Jokerowi, ponieważ ta postać sprawia, że aż chce się grać dalej. Wszystko to dzięki głosowi Marka Hamilla (znanego też jako niejaki Luke Skywalker), który podkładał głos pod szalonego błazna w kreskówce. Najprawdopodobniej aktor przeszedł już na ciemną stronę mocy, ponieważ Joker w jego wydaniu jest taki jaki powinien być. A do tego ten szatański śmiech! Jak on to zrobił?! To jeden z najlepszych głosów w grze komputerowej jaki kiedykolwiek słyszałem.

Joker poraża też swoimi kwestiami – scenarzyści umiejętnie połączyli klowna z psychopatą. Wiele z nich zapadło mi głęboko w pamięci. „Albo go znajdziecie, albo staniecie się pokarmem dla roślin. Słyszałem, że lubią robaki” lub „Więc wygrałeś. Szkoda tylko, że gdy z nimi walczyłeś, ja wymordowałem wszystkich twoich bliskich. Żartowałem” i na koniec „Jest za tobą! Ups! Żartowałem”.

Bat-gotyk
To co wyróżnia Batmana od innych komiksowych bohaterów to klimat. Mroczny, ciężki, poważny. Całe szczęście RockSteady Studios (twórcy gry) stanęli na wysokości zadania. Lokacje są klimatyczne. Postacie są klimatyczne. Ich głosy są klimatyczne. Mój Boże, nawet główne menu i ekran loadingu są klimatyczne! Czy mam wymieniać więcej?

Na tym nie kończą się zalety gry. Istotną rolę pełnią tu też „znajdźki” porozrzucane po całym Arkham przez E. Nigmę (znanego również jako Riddler lub Człowiek-zagadka). Można je podzielić na dwa rodzaje: trofea i taśmy z wywiadów psychologicznych z pacjentami Azylu. To strzał w dziesiątkę – podobnie jak w BioShocku, nagrania dodają jeszcze tonę klimatu i wprowadzają w odpowiedni nastrój. Na najlepszego detektywa świata czekają także zagadki. Za nie odblokowuje się „karty postaci”, które pokrótce przedstawiają postacie z uniwersum Batmana. Dodatkowo na wyspie ukryte są wiadomości pozostawione przez Amadeusza Arkhama, założyciela zakładu dla obłąkanych. Tak, zgadliście. Są klimatyczne.

Bat-wyzwania
Gra jest dość krótka – główna kampania nie zajmuje więcej niż dziesięć godzin. Po zakończeniu głównego wątku ciągle możemy wrócić na wyspę i pozbierać wszystkie „znajdźki” jakie nam utknęły. Żywotność rozgrywki przedłużają też wyzwania. To idealny pomysł na dłuższą zabawę i doszlifowanie swoich umiejętności.

Pomimo powtarzalności Batman: Arkham Asylum jest pozycją obowiązkową nie tylko dla fanów Mrocznego Rycerza, ale i dla wszystkich spragnionych akcji i dobrej rozgrywki

BAT-OCENA: 9+/10

DRTS

   
 Tekst został opublikowany w listopadowym numerze gazetki szkolnej Batorak. W niej znajdziecie więcej recenzji najnowszych gier komputerowych.