Przygoda z Erasmusem Drukuj Poleć znajomemu
Beata SkibińskaProgram Erasmus narodził się w 1987 roku wśród państw ówczesnej Wspólnoty Europejskiej, które postanowiły usystematyzować współpracę w zakresie szkolnictwa wyższego. European Action Scheme for Mobility of University Students został nazwany po prostu Erasmusem. Programowi patronuje Erazm z Rotterdamu. Z czasem dołączały nowe kraje członkowskie i w tej chwili obejmuje aż 31 krajów. A że apetyt ma ogromny, na pewno z roku na rok będzie rósł w siłę.


Rozmowa z Beatą Skibińską, Zastępcą Dyrektora Programu "Uczenie się przez całe życie" ds. Programu Erasmus.


Zastanawiam się nad wyjazdem "na Erasmusa".

Bardzo dobry pomysł. Niekoniecznie trzeba opuszczać kraj na kilka lat, żeby posmakować nauki za granicą. Erasmus umożliwia realizację części studiów na partnerskiej uczelni zagranicznej. Taki wyjazd rozwija intelektualnie i duchowo. Człowiek staje się bardziej kreatywny i otwarty na świat. Wielu pracodawców zwraca na to uwagę. Młoda osoba, która radziła sobie sama za granicą, będzie także potrafiła zmierzyć się z innymi niestandardowymi sytuacjami i jest przez to bardziej konkurencyjna na rynku pracy.

Co jeszcze daje uczestnictwo w programie?

Trzeba pamiętać, że korzyść z takiego wyjazdu to nie tylko nauka akademicka, ale przede wszystkim możliwość poznania innego kraju. Ważne, aby się integrować z innymi studentami i nie tracić okazji czerpania z bogactw różnorodności kulturowej. Bezustanne siedzenie w książkach nie ma sensu, bo to można robić też u siebie. Nie chcę przez to powiedzieć, że Erasmus to jedna wielka zabawa. To oczywiście jest też zabawa, ale trzeba sobie na nią zapracować. Nowi ludzie, przyjaźnie, imprezy - są istotną, lecz nie jedyną częścią erasmusowego życia.

Studenci wyjeżdzający do krajów UE w ramach programu Erasmus
Ale który kraj wybrać? W ofercie jest ich ponad 30...

Studenci najchętniej wybierają te, które oferują kształcenie po angielsku. Brytyjskie uczelnie przeżywają prawdziwe oblężenie. Wśród Polaków bardzo popularne są też Niemcy, co wynika zapewne ze sporej liczby kontaktów między polskimi a niemieckimi uczelniami. Poza tym Francja, Włochy i Hiszpania. Coraz modniejsza robi się Skandynawia.

A kto najchętniej odwiedza Polskę?

Zdecydowanie Niemcy, ale także Francuzi, Włosi, Hiszpanie czy Portugalczycy. Najczęściej przyciąga ich tu zainteresowanie jednym ze stosunkowo nowych krajów członkowskich Unii albo polskie korzenie. Po powrocie opowiadają o swoich studiach znajomym i przyjeżdżają następni. Niestety, różnica pomiędzy ilością studentów wysyłanych i przyjmowanych jest w Polsce ogromna. W tej pierwszej konkurencji przodujemy, w drugiej - jesteśmy na szarym końcu. To jedna z największych dysproporcji w Europie.

Co można zrobić, żeby zachęcić młodzież z innych krajów do studiowania w Polsce?

Powinniśmy uczestniczyć w jak największej liczbie wielostronnych inicjatyw podejmowanych przez różne europejskie szkoły wyższe. Ale najważniejsze jest poszerzenie oferty studiów obcojęzycznych. Bardzo kochamy nasz język ojczysty, ale nie oczekujmy, że studiowanie w języku polskim będzie atrakcyjne dla wielu obcokrajowców.

Przyjazd studentów z krajów UE do Polski w ramach programu Erasmus
Zdarzają się odważni, którzy chcą studiować w tym dziwacznym świszcząco - szeleszczącym języku?

Najczęściej ci, którzy mają polskie korzenie albo studenci kierunków lingwistycznych. Ale to bardzo nieliczne przypadki. Na szczęście nasze szkoły wyższe uświadomiły sobie, że ich ranga w dużym stopniu zależy od ilości zagranicznych studentów i coraz częściej proponują studia po angielsku. Wszystko jest na dobrej drodze.

Czym się kierować wybierając zagraniczną uczelnię?

Warto się zapoznać z opiniami osób, które już wyjeżdżały w ramach Erasmusa. Większość uczelni udostępnia ankiety wypełniane przez przyjezdnych studentów. Zachęcam również do odwiedzania Giełdy Informacji Studentów Erasmusa dostępnej na naszej stronie internetowej. Studenci podają swoje adresy e-mail i zawsze można zasięgnąć porady.

Co jeszcze warto sprawdzić?

Grzechem byłoby nie skorzystać z ciekawych możliwości oferowanych przez uczelnię, na którą się wybieramy, więc najlepiej zacząć od przejrzenia oferty dydaktycznej wydziału. Ideałem byłoby takie uelastycznienie programów studiów, aby student mógł w pełni skorzystać z interesujących go opcji. Jednak nie zawsze jest tak pięknie, więc koniecznie trzeba się upewnić, czy wybrany program zostanie uznany za równoważny z realizowanym w Polsce.

Namówiła mnie Pani na udział w programie, ale nie wiem jeszcze, czy się nadaję. Jakie wymagania muszę spełnić?

Przy rekrutacji bierze się pod uwagę różne kryteria. Pierwsze to znajomość języka obcego. Drugie to wyniki w nauce, czyli średnia ocen...

Oho, tego się obawiałam! Trzeba być kujonem?

Bez przesady. W trakcie takiego wyjazdu od książkowej wiedzy często ważniejsza jest osobowość. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej bada się motywację studenta. Liczy się też aktywny udział w życiu uczelni. Mile widziane jest zaangażowanie w opiekę nad przyjezdnymi "erasmusami".

Liczba uczelni polskich uczestniczących w programie Erasmus
W ramach Erasmus Student Network?

Tak, ESN jest stowarzyszeniem, które pomaga uczelni w opiece nad "zagranicznymi". Warto się w to włączyć choćby dlatego, że daje możliwość nawiązania międzynarodowych znajomości z ciekawymi ludźmi. Wracając do kryteriów wyboru kandydatów, wyniki w nauce są oczywiście istotne, bo student jest naszą wizytówką w uczelni partnerskiej. Ale z całą pewnością nie musimy się wstydzić za naszych studentów. Niejednokrotnie słyszałam: Przysyłajcie nam ich jak najwięcej, bo są tacy świetni, że nasi się mobilizują! Ale kiedyś usłyszałam też: Nie przysyłajcie nam takich dobrych, bo ci nasi się załamią.

Ktoś, kto liczył na "podszlifowanie" języka obcego na miejscu, nie ma szans na wyjazd?

Nic straconego. Można przyjechać wcześniej i wziąć udział w intensywnym kursie językowym. Takie kursy są oferowane w przypadku języków rzadziej nauczanych i stosowanych. Są one także okazją do poznania kultury kraju goszczącego. Europa jest małym i dosyć zintegrowanym obszarem, więc może się to wydać dziwne, ale studenci często zwracają uwagę na znaczące różnice kulturowe między poszczególnymi państwami. Także dlatego warto przyjechać do kraju chwilę wcześniej, żeby się oswoić z nowym otoczeniem. Na Erasmus Intensive Language Courses nie ma wielu bezpłatnych miejsc, ale na ogół istnieje też możliwość skorzystania z płatnych kursów.

No właśnie, dotarłyśmy do kluczowego problemu. Dla wielu osób koszty są przeszkodą nie do pokonania. I nawet najlepsza średnia nie pomoże.

Ale stypendium już może pomóc. Powinno ono pokryć różnicę wynikającą ze zwiększonych kosztów życia za granicą. Student musi dołożyć własne środki, które normalnie wyłożyłby w kraju, ma też prawo do wszelkich innych stypendiów, które w kraju otrzymywał. To wszystko razem powinno wystarczyć do utrzymania się za granicą. Co prawda w przypadku polskich studentów nie zawsze tak jest, bo siła nabywcza naszego pieniądza nie jest jeszcze tak wysoka jak w przypadku krajów bogatszych. Polskie uczelnie często dofinansowują swoich studentów z własnych skromnych źródeł. Dobrze jest zaplanować wyjazd wcześniej i przewidzieć ten wydatek.

Wyjazdy polskich nauczycieli akademickich do uczelni partnerskich
Czy można oszacować wysokość kwoty, jaką będzie trzeba dołożyć z własnego portfela?

Ponownie odsyłam do Giełdy Informacji Studentów Erasmusa. Jedno z pytań w umieszczonej tam ankiecie dotyczy dodatkowych środków, które student musiał dołożyć do erasmusowego stypendium. Są tacy, którym stypendium zupełnie wystarczyło i tacy, którym sporo zabrakło. Dwie osoby w tym samym kraju mogą potrzebować innej kwoty, na pokrycie codziennych wydatków. Nie można określić konkretnej wielkości, ale można się zorientować mniej więcej.

Najbardziej popularne są wyjazdy na jeden semestr. Ale czy warto jechać na tak krótko? Ledwo się człowiek poczuje jak u siebie i zacznie wreszcie rozumieć, co do niego mówią - już musi wracać.

Średnia długość erasmusowego pobytu to sześć miesięcy, bo budżet jest ograniczony, a na dofinansowanie do wyjazdu czeka wiele osób. Ale zdarza się, że po upływie pierwszego semestru student postanawia zostać dłużej na własny koszt. To dobre rozwiązanie, jeśli jest się w stanie samodzielnie sfinansować drugą część pobytu, bo rzeczywiście żal wyjeżdżać po jednym semestrze. Przedłużenie pobytu musi zostać oczywiście zaakceptowane przez uczelnię macierzystą i przyjmującą.

Mam coraz większą ochotę na ten wyjazd. Nie wiem tylko, jak to wszystko załatwić.

Pierwszym krokiem do wyjazdu jest sprawdzenie na naszej stronie, czy uczelnia w ogóle uczestniczy w programie. Jeśli tak, należy odwiedzić kolejną stronę - tym razem uczelni. Porządna szkoła wyższa powinna umieścić w internecie wszelkie niezbędne informacje. Jeśli to nie wystarczy, odwiedźmy wydziałowego lub uczelnianego koordynatora Erasmusa lub Dział Współpracy z Zagranicą. Tam student dowie się, jakie dokumenty, do kogo i w jakim terminie powinien złożyć, aby wziąć udział w rekrutacji oraz kiedy odbędzie się spotkanie informacyjne dla kandydatów do wyjazdu.

Muszę jeszcze gdzieś mieszkać. Jak załatwić akademik?

Uczelnie oferują pewną pulę miejsc w akademiku lub udzielają informacji, jak znaleźć zakwaterowanie na własną rękę. Nie można liczyć na to, że ktoś za nas załatwi wszystkie sprawy. W końcu program zakłada, że biorą w nim udział dorośli, zaradni ludzie. Tu po raz kolejny nieocenieni okazują się studenci, którzy już mają za sobą przygodę z Erasmusem. Niejednokrotnie polecają nawet konkretne, sprawdzone adresy.

Przyjazdy nauczycieli akademickich na uczelnie polskie
Trochę się obawiam, co to będzie, jak się już znajdę z dala od mamusi. Czy będę zdana wyłącznie na siebie?

Coraz częściej szkoły służą wsparciem przyjezdnym studentom i przydzielają im tak zwanego buddy (ang. kumpel) - czyli opiekuna, który wprowadza swojego podopiecznego w świat uczelni. Zajmuje się tym między innymi Erasmus Student Network. Organizowane są także różnego typu imprezy integracyjne. Nie powinniśmy pozostać "bezradni".

 

Jeszcze jedna rzecz nie daje mi spokoju. Co będzie, jeśli podczas pobytu "na Erasmusie" nie zaliczę sesji? Wyrzucą mnie ze studiów?

Wszystko działa tak samo jak na studiach w kraju. Ten, kto nie zaliczy sesji, może ją powtarzać. Wspólnie z uczelnią macierzystą wypracowuje się plan odrobienia tych zaległości w Polsce. Takie sytuacje zdarzają się rzadko - wyjeżdżają przecież dobrzy studenci.

Co poza wyjazdami na studia oferuje program Socrates Erasmus?

Wspieramy umiędzynarodowienie kształcenia nie tylko poprzez organizację wymiany studenckiej, ale także przez wymianę wykładowców. W latach 2007 - 2013 będziemy realizowali kolejną fazę programu. Do znanych już możliwości dojdą zagraniczne szkolenia dla pracowników administracyjnych uczelni. Poszerzy się także zakres współdziałania europejskich szkół wyższych zainteresowanych tzw. wspólnym kształceniem czy intensywnych kursów dla studentów z różnych krajów.

Czego Polska się nauczyła przez te lata dzięki udziałowi w programie Erasmus?

Dla wszystkich stało się jasne, że nie ma dobrej edukacji bez kontaktów międzynarodowych, stałej współpracy z uczelniami partnerskimi w Europie i na świecie. Studenta trzeba kształcić tak, aby był dobrze przygotowany do pracy nie tylko na rynku swojego kraju, ale i na rynku globalnym.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
Magdalena Olga Olszewska

 


 

Polska dołączyła do programu Erasmus w roku akademickim 1998/1999, a od momentu wstąpienia do Unii Europejskiej korzysta z erasmusowego budżetu na równych prawach z resztą krajów członkowskich. Dzięki temu wzrosła liczba wyjeżdżających, a także wysokość stypendiów. W pierwszym roku istnienia programu w Polsce skorzystało z niego 1426 osób, a liczbę uczestników w roku bieżącym szacuje się na ponad 10 tysięcy.

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji pełni rolę polskiej Narodowej Agencji Programu Erasmus, to znaczy głównego dowództwa. To tu czuwa się m. in. nad jak najpełniejszym wykorzystaniem otrzymanych od UE środków finansowych oraz ich sprawiedliwym rozdziałem między poszczególne uczelnie, prowadzi działalność informacyjno-szkoleniową. Strona internetowa Fundacji: www.frse.org.pl.