Przemysł Drukuj Poleć znajomemu
Jeden z bohaterów Ziemi obiecanej Reymonta mówi z sarkazmem: Człowiek stworzył maszynę, a maszyna człowieka zrobiła swoim niewolnikiem; maszyna będzie się rozrastać i potężnieć do nieskończoności i również wzrastać i potężnieć będzie niewola ludzka. Voila! Zwycięstwo kosztuje zawsze więcej niż przegrana! Minęło wiele lat, zmieniło się prawie wszystko i wszędzie. Ale i - nie zmieniło. Maszyny rozrastają się nadal i potężnieją. Odmieniły życie społeczeństw w sposób rewolucyjny, czyniąc je łatwiejszym. Jednocześnie jednak niezmiennie rugują z pracy tych, których mogą zastąpić. A mogą zastąpić wielu.
Nie "wzrasta" i nie "potężnieje" niewola ludzka w sposób opisany przez Reymonta, ale dotyczy to tylko części globu. Nie dotyczy pozostałej - bo miliardy ludzi muszą przeżyć za niecałe dwa dolary dziennie i za bezcen produkować - jeśli mają pracę - coś, co potem sprzedawane jest z ogromnym zyskiem przez garstkę innych.
Przemysł wspomaga i przyspiesza dramatyczny dualizm myśli ludzkiej i ludzkiego działania: fabryki jednocześnie produkują wciąż nową broń i wciąż nowe na nią antidotum, niszczą środowisko naturalne i dostarczają sposobów na jego ochronę, angażują się po obu stronach niewidzialnej barykady - i po obu dają okazję do zarobku.
Przemysł to setki gałęzi i zawodów, to ciągłe działanie mózgów i maszyn, dzięki któremu świat - można cynicznie powiedzieć - brnie w rozwój. To jednocześnie twór, w którym jedne gałęzie i zawody zanikają, drugie powstają, w którym - w warunkach nieustannej i twardej konkurencji - jedne firmy są otwierane, drugie padają, jeszcze inne, by przetrwać, redukują drastycznie wydatki, zmniejszając płace albo zwalniając pracowników.
Zatem, podobnie jak w XIX wieku, miejsce to ziemią obiecaną nie jest, ale w odróżnieniu od mrocznej scenerii powieści Reymonta, w wielu wypadkach bywa. Przynajmniej cyklicznie i przynajmniej w naszej części świata.


 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież