Zawody dla wybranych, elitarne, obarczone dużym ryzykiem niespełnienia. Ilu potencjalnych Hamletów reklamuje proszek do prania i batoniki? Dlatego oprócz artystycznej wrażliwości niezbędna jest... skóra słonia, dystans do siebie i poczucie humoru. Bez nich trudno znieść krytykę. Stylista, wizażysta czy florysta to zawody, które pojawiły się w naszym kraju niedawno. Pionierzy przetarli szlaki i stali się zawodowymi guru. Ich następcy będą mieli i łatwiej, i trudniej: łatwiej, bo mają od kogo się uczyć, trudniej - bo przyjdzie im walczyć z licznymi konkurentami. Polski rynek nie jest jeszcze wystarczająco rozwinięty, żeby wchłonąć zastępy młodych entuzjastów marzących o pracy stylisty lub wizażysty. Na zawodowy Parnas dostaną się tylko nieliczni, znaczna cześć zrezygnuje, reszta zajmie się ăusługami dla ludnościÓ. I bardzo dobrze! Bo wizażysta jest potrzebny i po to, żeby pomóc kandydatowi na prezydenta w wygraniu wyborów, i po to, żeby kasjerka z hipermarketu pięknie wyglądała w dniu swojego ślubu...
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.