Spór o tolerancję wg KE Drukuj Poleć znajomemu

Spór o tolerancję wg KEKomisja Europejska skomentowała wrześniową wypowiedź minister ds. równego traktowania Elżbiety Radziszewskiej dotyczącą zatrudniania homoseksualistów przesz szkoły katolickie. KE uznała, że minister Radziszewska myliła się, twierdząc, że według prawa UE szkoła katolicka może odmówić zatrudnienia zdeklarowanej lesbijce.

Sprawa dotyczy wrześniowej wypowiedzi pani minister dla Gościa niedzielnego,  w której oświadczyła ona, że nie jest dyskryminacją niezatrudnienie przez szkołę katolicką zdeklarowanej lesbijki. W późniejszej wypowiedzi dla Telewizji TVN przekonywała, że szkoła katolicka może nie zatrudniać homoseksualistów, gdyż praktyki homoseksualne są sprzeczne ze światopoglądem katolickim. W kolejnym wywiadzie (tym razem dla dziennika Rzeczpospolita) Minister podtrzymała swoje poglądy:  Moim zdaniem tak jak gmina żydowska niekoniecznie musi chcieć zatrudniać u siebie antysemitę, tak szkoła katolicka nie musi zatrudniać homoseksualisty.

23 września br. Związek Nauczycielstwa Polskiego wystosował w tej sprawie list otwarty, w którym retorycznie pytano: - Czy nauka o tolerancji nie dotyczy szkół katolickich? Czy mogą one dyskryminować pracowników?

Problemem zajęła się Komisja Europejska. Odpowiedziała ona na pytanie europosłów, Michaela Cashmanna i Raüla Romev, czy wyjątki w unijnych dyrektywach antydyskryminacyjnych pozwalają organizacji religijnej odmówić komuś zatrudnienia z powodu orientacji seksualnej.

Dyrektywa 2000/78/WE zawiera ograniczony wyjątek dla organizacji religijnych od zasady niedyskryminacji w zatrudnieniu. Wyjątek ten nie może dotyczyć innych niż religia podstaw
– napisała komisarz Viviane Reding. I podkreśliła, że odmowa zatrudnienia może nastąpić tylko ze względu na cechę nierozłącznie związaną z poprawnym wykonywaniem tej pracy. Nie widzi żadnego związku pomiędzy orientacją seksualną nauczyciela a dopuszczalnym wyjątkiem w dyrektywie.

Tymczasem wśród naszych użytkowników znalazło się wiele głosów popierających minister Radziszewską. Pod artykułem informującym o liście ZNP użytkownik Magd pisał: Nikt nie zatrudni osoby nieśmiałej w Public Relations, szkoła nie weźmie nauczyciela wuefu, który w życiu niczego nie trenował i ma problemy z nadwagą, tak samo szkoła katolicka ma prawo rekrutować nauczycieli według własnych kryteriów. Jagu dodawał: Tylko w Polsce trzeba było zrobić wielkie halo. Nasza nietolerancyjna tolerancja powoduje, ze każdy, kto ma inne zdanie, jest homofobem i niedouczonym prostakiem. Co teraz myślicie o tej sytuacji?
 
Źródło: GW, TVN, Rp
 

Komentarze  

 
+1 #1 wojtej 2010-11-03 12:37
ZNP to gromada postkomunistów, którzy chcą być "nowocześni" ale im to nie wychodzi. Jeżeli zakładam prywata szkołę o pewnych wartościach, to logicznym jest ze pracownicy powinni tez wyznawać podobne wartości. Chodziłem kiedyś do pewnej szkoły katolickiej i prócz nazwy (oraz krawatów) niczym się nie wyróżniała. Jeżeli jako uczeń wybieram szkołę, chciałbym by reprezentowała swa postawą to co głosi.
A Komisja Europejska - mało jest instytucji robiących więcej wtop niż KE.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież