Wybierz zawód

The file ///wyszukiwarka/wybierz_zawod_left.php cannot be included!
It does not exist or is not readable.
Ilu uczniów w jednej klasie? Drukuj Poleć znajomemu

Ilu uczniów w jednej klasie?W ostatnim czasie dużo mówi się o korzystnym wpływie, jaki wywierają na ucznia i jego postępy w nauce, i podejście indywidualne, i zróżnicowane formy aktywizacji zajęć. Niestety bardzo często można zaobserwować, że te jakże istotne dla efektów kształcenia czynniki, nie mogą być stosowane z powodu nadmiernej liczebności klas.

Problem przeludnienia klas dotyczy większości szkół i przyczynia się do istotnego pogorszenia komfortu pracy zarówno uczniów jak i nauczycieli. Wywołuje przemęczenie uczniów, nadmierne obciążenie pedagogów, wydłuża czas trwania czynności organizacyjnych a w konsekwencji znacznie obniża jakość kształcenia, uniemożliwia zapewnienie dzieciom równych szans na rozwój i zdobywanie wiedzy.

Przepisy
Nie ma obecnie ogólnopolskich przepisów określających maksymalną liczbę uczniów w klasie. Nasz system oświaty został oczywiście wyposażony w rozporządzenie (z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół), określające maksymalną liczebność klas, ograniczając ją do 26 osób, jednak odnosi się ono wyłącznie do edukacji wczesnoszkolnej (tj. klas I-III szkół podstawowych) i nie jest rygorystycznie przestrzegane. A szkoda, bo to właśnie dzieciom uczęszczającym do klas I-III najbardziej potrzebne jest zindywidualizowanie wymagań, zwiększenie różnorodności zajęć, osobisty kontakt z pedagogiem. To właśnie początek ścieżki edukacyjnej decyduje o ich przyszłych możliwościach i wynikach. To w tym okresie możliwe jest wykrycie i skuteczna korekta mogących się pojawić dysfunkcji, jak dysleksja a także rozwój talentów, wymaga to jednak możliwości bezpośredniego kontaktu nauczyciela z dzieckiem. To nie jest możliwe nawet w mieszczącej się w normie, dwudziestosześcioosobowej klasie.

Problem narasta w klasach wyższych, gimnazjach i szkołach średnich. Tam maksymalną liczbę uczniów określają poszczególne samorządy kierując się najczęściej nie maksymalizacją komfortu i efektów kształcenia, a czynnikami ekonomicznymi. Ale nawet kiedy dyrektorzy szkół przekroczą maksymalną liczbę uczniów określoną przez samorząd, nikt się tym nie przejmuje. Dyrektorzy argumentują, że nie da się zachować tych dopuszczalnych norm. Często przyjmują uczniów z dobrymi wynikami nawet wtedy, gdy w szkole nie ma już miejsc, a poza tym, nawet gdy szkoła jest przepełniona, to dyrekcja nie może odmówić przyjęcia dziecka z własnego rejonu. Prowadzi to do przeładowania klas.

Poza tym przepisy oświatowe są niekonsekwentne. Ustalają maksymalną liczbę dzieci w przedszkolach na 25 w grupie, w klasach integracyjnych na 20 dzieci (w tym nie więcej niż 5 niepełnosprawnych) i w klasach specjalnych, poza tym liczbę uczniów w klasach – na co najmniej 24 – 25 – od której dzieli się ich na grupy, np. na lekcjach z języków obcych. Oznacza, to tyle, że jednak MEN zdaje sobie sprawę, że liczba dzieci w klasie ma wpływ na skuteczność kształcenia i wychowania. Jednocześnie jednak przepisy milczą na temat liczby uczniów w zwykłych klasach. Skoro więcej niż około 20 uczniów to za dużo, by skutecznie uczyć języków, czy też nauczać dzieci w klasie integracyjnej, to dobrze byłoby odgórnie ustalić, by wszystkie klasy nie przekraczały tej liczb.

Statystyki
Ministerstwo Edukacji Narodowej uważa, że kwestia centralnego i jednolitego ustalenia maksymalnej liczebności uczniów w oddziale jest trudna ze względu na różnorodność i złożoność warunków, w tym warunków demograficznych i finansowych, w jakich działają poszczególne organy prowadzące. Poza tym odgórne regulacje dotyczące liczby uczniów w oddziałach powinny dotyczyć przede wszystkim grup uczniów uczestniczących w zajęciach świetlicowych, pozalekcyjnych więc takich, których głównym celem jest nie edukacja, a opieka nad dziećmi. Swoje stanowisko argumentuje faktem, że jak wykazał opublikowany 10 lipca 2008 r. Raport o Intelektualnym Kapitale Polski, wyniki uczniów nie pozostają w bezpośredniej korelacji z liczebnością klas, a czynnikiem warunkującym osiągane wyniki są kompetencje nauczycieli. Ponadto System Informacji Oświatowej szacuje, że odsetek oddziałów, w których liczba uczniów jest większa niż 30, stanowi niecałe 10 %, przy czym w gimnazjach ilość oddziałów z liczbą uczniów powyżej 30 stanowi 3 %, a w klasach I-III szkół podstawowych jedynie 1,45 % (w szkołach podstawowych ogółem około 7%), więc nie ma wyraźnych powodów do zewnętrznej ingerencji. Również według raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju „Edukacja w zarysie 2009”, średnia liczba uczniów w polskiej klasie w szkole publicznej nie odbiega od średniej europejskiej. W podstawówkach wynosi bowiem 19,9 uczniów (dla 19 badanych krajów europejskich średnia to 20,2), a w gimnazjach i liceach – 24,6 uczniów (średnia europejska – 22,1). Ale z danych MEN wynika również że problem przepełnionych klas jest szczególnie widoczny w szkołach zawodowych czy liceach – gdzie odpowiednio 17% i 43% uczniów uczy się w klasach ponad 30-osobowych.

Przyczyny i skutki przepełnienia klas
Jakie są przyczyny ciasnoty? Z powodu niżu demograficznego w szkołach jest mniej uczniów. A tych, którzy są, upycha się w większych klasach, by oszczędzić na nauczycielskich etatach. W efekcie, jeśli np. do I klasy jest 60 chętnych, to zamiast tworzyć trzy klasy po 20 uczniów, robi się dwie - z trzydzieściorgiem. Nauczyciele starają się jak mogą, ale w takich warunkach trudniej jest pracować, pomagać dzieciom, nawiązywać relacje z nimi i ich rodzicami. Mniejsze klasy byłyby szansą, żeby pomóc dzieciom, zwłaszcza tym z problemami w nauce.  Tymczasem zamiast wykorzystać tą szansę, marnuje się ją w imię oszczędności.

W przeładowanych klasach nauczycielom trudno jest prowadzić lekcje a co dopiero kontrolować postępy uczniów w inny sposób niż sprawdziany pisemne. Uczniowie tracą motywację do systematycznej nauki, wiedząc, że nauczyciel nie zdąży skontrolować ich pracy domowej czy odpytać. Często pojawia się problem „ciągnięcia w dół” ambitnych i zdolnych uczniów przez leserów. Poza tym jeśli grupa jest zbyt duża, nauczyciel podświadomie albo zajmuje się lepszymi uczniami, albo słabszymi. Cierpi na tym środek.

Warunki edukacyjne, w tym liczebność klas, zdaniem Ministerstwa, niebawem ulegną poprawie. Poprawić ma to nałożony na samorządy obowiązek przedstawiania raportu oświatowego, który wymusza upublicznienie efektów kształcenia i konieczność ich prezentacji środowisku lokalnemu, a tym samym skłoni je do refleksji nad jakością oferowanego kształcenia i warunkami organizacyjnymi panującymi w szkołach.

Najwyraźniej nie ma co liczyć na centralną regulację i zmniejszenie liczebności klas. W tej sytuacji pozostaje liczyć na to, że dla samorządów istotniejsza od wewnętrznej ekonomii stanie się wkrótce jakość kształcenia, lub to że nasze dziecko trafi pod skrzydła doskonałego nauczyciela, który nie dość że będzie potrafił wpleść w napięty plan nauczania efektywne, aktywizujące zajęcia, to jeszcze wykrzesze z siebie indywidualne podejście w stosunku do każdego ze swej trzydziestki uczniów.

Redakcja Edula.pl

edula.pl