| Co nowego na maturze 2009 i 2010? |
|
|
|
Strona 1 z 4 Najważniejszą intencją działania Ministerstwa Edukacji Narodowej i Centralnej Komisji Egzaminacyjnej jest zapewnienie młodym ludziom stabilności i poczucia bezpieczeństwa, a także umożliwienie planowania kolejnych etapów kształcenia z dużym wyprzedzeniem - deklaruje Mirosław Sawicki, dyrektor CKE. I rzeczywiście, poważniejsze zmiany na maturze wydarzą się dopiero za rok. Tegoroczni maturzyści mogą więc spać spokojnie.Obowiązkowa matematyka od maja 2010 W 2010 roku zmieni się lista obowiązkowych przedmiotów maturalnych. Uczeń będzie zdawał ustnie: język polski i obcy; pisemnie: język polski, obcy i matematykę (absolwenci szkół z nauczanym językiem mniejszości będą zdawać egzamin ustny i pisemny z tego języka). Inne przedmioty maturzysta może zdać dodatkowo na poziomie rozszerzonym. Nie będą one decydowały o zaliczeniu matury, ale mogą być wymagane przez uczelnie podczas rekrutacji. Obowiązkowa obecność matematyki na maturze 2010 jest przesądzona. Inne zmiany są na etapie rozważania w MEN. Planując reformę programów nauczania od 2010 roku ministerstwo edukacji myśli o podwyższeniu maturalnej poprzeczki, w tym o podniesieniu progu punktów, który daje zaliczenie matury. Obecne 30 proc. to niewielkie wymagania, ale wiadomo, że taka zmiana to już decyzja polityczna, która wymaga głębokiego namysłu, ponieważ wyższe wymagania sprawią, że podniesie się jakość kandydatów na uczelnie, ale jednocześnie zwiększy się liczba tych, którzy nie dostaną się na studia. Gospodarka musi być przygotowana na ich przyjęcie, by nie groziło im bezrobocie. Ale na razie takie zamiany istnieją tylko w formie dyskusji. Jeśli MEN przeforsowałoby taki pomysł, wyższa maturalna poprzeczka czekałaby uczniów w 2015 i na pewno nie dotyczy tych, którzy zaczynają szkoły maturalne w roku szkolnym 2008/2009. Resort edukacji chce także namawiać uczelnie, żeby w rekrutacji powszechniej uwzględniały wyniki egzaminu z języka polskiego, i to nie tylko na kierunki humanistyczne. - Będę do tego gorąco namawiał rektorów - mówi wiceminister edukacji Zbigniew Marciniak. To oczywiste, że w ten sposób resort chce wzmocnić rangę języka ojczystego, bo teraz nawet zdolni uczniowie, jeżeli nie idą na te kierunki humanistyczne, zdają polski na minimalnym poziomie 30 procent punktów potrzebnych do zaliczenia matury. A 52 procent to średni wynik matury z języka polskiego w 2008 roku na poziomie podstawowym. Mało... Chcielibyśmy, żeby choć w pięciu procentach również matura z polskiego decydowała o dostaniu się na studia - marzy prof. Marciniak. Być może w 2010 roku część uczelni będzie od kandydatów wymagała dobrego wyniku z polskiego na maturze. Ale to na razie przymiarki. Nauczyciele akademiccy widzą w tym także szansę na podniesie poziomu prac magisterskich i inżynierskich. Aż przykro patrzeć, jakie błędy ortograficzne robią studenci... W tym roku wynik matury z języka polskiego uwzględnia Politechnika Wrocławska. - Nie jest przedmiotem decydującym - informują władze uczelni - ale kandydaci wiedzą, że może być języczkiem u wagi. Wprowadziliśmy go, bo uważamy, że inżynier nie może być pozbawiony podstaw nauk humanistycznych. |



Najważniejszą intencją działania Ministerstwa Edukacji Narodowej i Centralnej Komisji Egzaminacyjnej jest zapewnienie młodym ludziom stabilności i poczucia bezpieczeństwa, a także umożliwienie planowania kolejnych etapów kształcenia z dużym wyprzedzeniem - deklaruje Mirosław Sawicki, dyrektor CKE. I rzeczywiście, poważniejsze zmiany na maturze wydarzą się dopiero za rok. Tegoroczni maturzyści mogą więc spać spokojnie.