Dwujęzyczność w cenie Drukuj Poleć znajomemu

Dwujęzyczność w ceniePewnie wiele osób zdziwi się, że całkiem legalnie można się uczyć w liceach ogólnokształcących przez cztery  lata, bo przecież już od 11 lat w liceach są tylko trzy klasy. A jednak można, jeśli wybierze się naukę w klasie zerowej szkoły, która ma oddziały dwujęzyczne.

Klasy dwujęzyczne mają w Polsce 123 szkoły, w tym gimnazja (51) i licea (72). Tak wynika z oficjalnych informacji kuratorów oświaty oraz raportów Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli. Można przyjąć, że działa jeszcze od 5 do 20 prywatnych szkół dwujęzycznych, których oficjalne dane nie wzięły pod uwagę. Kształcą w sumie niecałe 12 tys. uczniów. Ale klasy zerowe mają tylko niektóre licea. 

Tajemnica tkwi w tym, że w klasach dwujęzycznych w liceach można znaleźć się na dwa sposoby. Pierwszy – zdać egzamin z określonego języka na poziomie B1 i uczyć się przez trzy lata w systemie klasy dwujęzycznej, czyli nauce obcego języka w rozszerzonym wymiarze plus nauce kilku wybranych przedmiotów w obcym języku. Tak jest najczęściej w klasach dwujęzycznych z językiem angielskim. Ale niektóre szkoły, zwłaszcza te, które mają klasy dwujęzyczne z językiem niemieckim, francuskim czy hiszpańskim, proponują klasy zerowe, które głównie służą do nauki języka. I to ten drugi sposób – wyjaśnia Marek Nocuła, przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszania Dwujęzyczności Bilinguis, a także dyrektor XLVI LO im. Stefana Czarnieckiego w Warszawie, w którym jest klasa dwujęzyczna z j. niemieckim.  

SZKOŁY BILINGWALNE  (2008)

Język angielski
Gimnazjum:    
Liceum:       
41
18
23
Język niemiecki
Gimnazjum:    
Liceum: 
30
10
26
Język francuski
Gimnazjum:     
Liceum: 
29
18
11
Język hiszpański 
Gimnazjum:      
Liceum: 
16
4
12
Język rosyjski
Liceum: 
Szkoły Podstawowe:   
Gimnazjum:        
Liceum: 
1
1
2 (eksperyment)
51
72
RAZEM           
Około  

123 szkoły
11 500 uczniów

Rok zerowy – co to takiego?
To rok na wyposażenie ucznia w solidny bagaż wiedzy językowej, takiej, która umożliwi dalszą naukę w języku obcym, a nie tylko języka obcego. Bo język w szkołach dwujęzycznych jest traktowany jako pomost do zdobywania wiedzy z literatury, historii, geografii czy sztuki. W zerówce licealiści rozpoczynają naukę od poziomu początkującego, ale uczą się go w sposób bardzo intensywny, bo tygodniowo aż 18 godzin. Oprócz tego mają kilka innych przedmiotów jak język polski, historię, wf, informatykę, to już zależy od szkoły. Na przykład w szkołach z językiem hiszpańskim zajęcia prowadzi 3-4 nauczycieli, zarówno polskich jak i native speakers, lektorów, dla których nauczany język jest językiem ojczystym Prawda, że to fantastyczna propozycja? Tak uważa Ola Jankowska, która kilka lat temu kończyła liceum ogólnokształcące w tym systemie i do dziś wspomina ten rok jako taki „międzyczas” dający napęd do późniejszej intensywnej trzyletniej nauki. 

I nie jest to rok stracony, bo jak wynika z kilkunastu badań, zerówka lepiej przygotowuje do dalszej nauki w systemie klasy dwujęzycznej niż trzyletnie gimnazjum dwujęzyczne. Co więcej, absolwenci tej językowej licealnej zerówki później osiągają lepsze rezultaty od tych, którzy na naukę języka poświęcili trzy lata w gimnazjum. Dlaczego? Prawdopodobnie intensywna nauka języka przynosi lepsze efekty, ale ważne jest także nastawienie do nauki, poważniejsze przy wyborze szkoły średniej niż w czasach gimnazjum. Pewnie dlatego część tych już zaawansowanych w języku gimnazjalistów wybiera jeszcze klasę zerową, bo mają świadomość, że później, w kolejnych trzech latach czeka ich intensywna praca, żeby mogli o sobie powiedzieć, że są dwujęzyczni.  

No właśnie, co to jest  dwujęzyczność
Dwujęzyczność polega na umiejętności posługiwania się wszystkimi sprawnościami w języku ojczystym i drugim oraz na częstym używaniu obydwu języków w różnych sytuacjach i z różnymi uczestnikami aktu komunikacji – wyjaśnia dr Ewa Lipińska z Instytut Studiów Polonijnych i Etnicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. – W naturalnej sytuacji określamy kogoś, że jest dwujęzyczny, gdy jednocześnie posługuje się swobodnie dwoma językami

Istniejące umowy o współpracy:
  • język francuski
  • język hiszpański 
W przygotowaniu:
  • język niemiecki 
Brak:
  • język angielski
  • język rosyjski

 

Niby proste, ale wciąż trzeba o tym mówić, bo błędy terminologiczne są w tej dziedzinie nagminne. Traktowanie szkoły, w której uczy się dwóch języków za dwujęzyczną niestety nie należy do rzadkości. Być może należy szerzej stosować określenie bilingwalny dla uniknięcia nieścisłości, ale te kwestie już zostawmy znawcom. 

Kształcenie dwujęzyczne sprawia, że język obcy służy do przyswajania sobie czegoś więcej niż tylko samego języka. – To edukacyjna przygoda pozwalająca na wszechstronny rozwój osobowości oraz naukę odpowiedzialności i otwartości wobec ludzi i świata – mówi dyrektor Nocuła. – Nauczanie dwujęzyczne pozwala na stosowanie języka obcego w szerokim zakresie oraz jako narzędzie do poznawania wiedzy z innych przedmiotów. No i daje dodatkowy atut, jakim jest kontynuacja studiów w języku obcym w Polsce czy na świecie – dodaje. 

Zagadki dwujęzyczności
Zjawisko dwujęzyczności coraz częściej jest przedmiotem badań prowadzonych przez psychologów i lingwistów. Szczególne zainteresowanie naukowców dotyczy wpływu posługiwania się dwoma językami na sprawność funkcjonowania poznawczego. Według naukowców wysiłek związany z posługiwaniem się dwoma językami może wzmagać dopływ krwi do mózgu i aktywować połączenia nerwowe. Inni naukowcy, szczególnie ci, którzy badają dzieci, zwracają uwagę, że efektem intensywnego trenowania mózgu we wczesnym dzieciństwie dwoma językami, jest lepsza bystrość, lepsza pamięć, większa zdolność koncentracji i sprawność w rozwiązywaniu umysłowych łamigłówek w dorosłym życiu.

Potwierdzają to np. badania przeprowadzone w szkole podstawowej przez Université Libre de Bruxelles z zastosowaniem techniki tomografii komputerowej. Wniosek z tych badań jest taki, że mózg dziecka uczącego się dwujęzycznie lepiej radzi sobie z wykonaniem obliczeń niż dziecka jednojęzycznego. Nauczanie dwu- i wielojęzyczne zawiera w sobie wiele atutów, twierdzą naukowcy, ponieważ dzieci mówiące po niderlandzku, uczące się języka francuskiego dwujęzycznie uczą się języka w sposób zintegrowany z innymi przedmiotami i bardziej naturalnie. Ponadto pozytywne działanie nauczania dwujęzycznego dotyczy nie tylko nauki języka, ale także ma pozytywny wpływ na podnoszenie języka ojczystego. Zaobserwowano także, że dzieci uczące się dwujęzycznie miały lepsze wyniki z matematyki. Według naukowców z ULB lekcje prowadzone dwujęzycznie stymulują mózg dziecka i działa on bardziej wydajnie.  

Instytucje wspierające klasy dwujęzyczne
język francuski (Ambasada Francji)
język hiszpański (Biuro Radcy ds. Edukacji przy Ambasadzie Hiszpanii)
język niemiecki (Instytut Goethego, ZFA)
język angielski (sporadycznie – British Council)
język rosyjski (I rok działania)


Język jako instrument

Marek Zając z Ogólnopolskiego Stowarzyszania Dwujęzyczności twierdzi, że punktem wyjścia do nauczania dwujęzycznego jest odpowiednia kadra, czyli zarówno dobrze przygotowani nauczyciele do nauczania języka, jak i nauczyciele przedmiotowi z odpowiednim językiem. Od września ub. nauczyciel, który uczy w sekcji dwujęzycznej, powinien mieć certyfikat na poziomie B2, czyli na poziomie naszej rozszerzonej matury z języka obcego, a nawet więcej. Druga ważna rzecz, to odpowiednia liczba godzin. Tu nie może być partyzantki, musi być solidna ich ilość, i to dopiero może doprowadzić do efektu. 

– Może to dziwić, ale jeżeli z trzydziestoosobowej klasy dwujęzycznej 20 osób pójdzie na filologię, to porażka – mówi Marek Zając. Chodzi o to, że w tym systemie nabywa się język, który ma się stać instrumentem. Założenie jest takie, że uczeń, a potem student dwujęzyczny opanowuje funkcjonalną znajomość języka plus strategię czytania i rozumienia tekstów w obcych językach. Takie operowanie językiem jest potrzebne na przykład na stypendiach Erasmusa, kilkumiesięcznych pobytach na studiach za granicą czy innych zagranicznych stypendiach, bo wówczas liczy się umiejętność zrozumienia wykładu z określonej dziedziny, przeczytania fachowej książki, ogarnięcia specyficznego problemu. 

Paradoksem jest, że większość uczy się języka ogólnego, który jest mało przydatny w konkretnych, życiowych przypadkach. W tym kontekście nauczanie języka ogólnego przegrywa i jak na dłoni widać wyższość nauczania dwujęzycznego, opartego na czytaniu całych sekwencji, z których trzeba zrozumieć zdania i wyciągnąć wnioski z całego tekstu. Tego klasyczne nauczanie języka obcego nie uczy. 

Uczniowie klas bilingualnych zdają taką samą maturę i w tym samym czasie, co uczniowie innych klas. Różnica polega na maturze z języka i rozszerzonych przedmiotów wykładanych w języku obcym. Język wykładowy są zobowiązani zdawać na poziomie dwujęzycznym, który jest trudniejszy od poziomu rozszerzonego z języka obcego. Maturzysta zdający jeden z przedmiotów rozszerzonych, wykładanych w języku obcym, oprócz arkusza w języku polskim, zdaje też ten sam przedmiot po: niemiecku, angielsku, hiszpańsku lub francusku, w zależności od profilu jego klasy. Przedmioty, które można zdawać w języku obcym to geografia, biologia, chemia, fizyka i astronomia, matematyka lub historia powszechna.

 

Niepewny los matur  w językach obcych
Dlatego m.in. wzrasta w Polsce zainteresowanie nauczaniem dwujęzycznym, choć jeszcze nie w takim stopniu, jak zaleca Rada Europy promująca wszelkie przejawy dwujęzyczności. Niestety chęci młodzieży na takie kształcenie, wiadomo, że wymagające znacznie więcej pracy, nie pomaga niepewny los matur w językach obcych. Wprawdzie w 2008 r., kiedy MEN chciało zlikwidować maturalne egzaminy z przedmiotów w języku obcym, dyrektorom liceów dwujęzycznych udało się obronić te egzaminy, ale nie wiadomo na jak długo. Tym bardziej, że testy obcojęzyczne Centralna Komisja Egzaminacyjna wyznaczyła na sobotę (22 maja), a MEN zmienił ich zasady i uczniowie z klas dwujęzycznych nie mają obowiązku podchodzenia do egzaminu. – To może spowodować, że część uczniów zrezygnuje – prognozuje Wiesław Kosakowski, dyrektor III LO w Gdyni. 

Taką decyzję – jak argumentowało CKE – podyktowały wysokie koszty, przygotowanie arkusza egzaminacyjnego w języku obcym kosztuje ok. 20 tys. zł., podczas gdy co roku podchodzi do nich tylko kilkuset z ponad 400 tys. maturzystów. Choćby w 2009 r. przedmioty po francusku zdawało ok. 300 osób, a matematykę po angielsku – 85. Zatem może się okazać, że o przyszłości egzaminu przesądzi liczba zdających.

Jednak może to nastąpić dopiero od 2015 r., wtedy MEN chce wprowadzić zmienioną maturę z powodu zmiany podstawy programowej. Zdaniem Krzysztofa Konarzewskiego, dyrektora CKE już dziś egzamin obcojęzyczny jest tylko dla hobbystów: – Jeśli ktoś zdaje fizykę po niemiecku, to nie wiadomo, o czym wynik egzaminu mówi: o znajomości fizyki czy języka obcego – dodaje.  Odpowiedź założycieli Ogólnopolskiego Stowarzyszania Dwujęzyczności Bilinguis, które notabene powstało w obronie przed zamachem na obcojęzyczne matury, brzmi: Do dwujęzyczności.  To fakt, bywa, że dwujęzyczną fizykę zdaje dziesięciu uczniów. Ale robimy też maturę po kaszubsku, i wokół niej nie ma dyskusji. Jeżeli młodzież zdaje na tak wysokim poziomie, to powinniśmy być dumni i promować taką maturę, a nie stopować, wówczas zamiast pięciu zdających uczniów będzie pięćdziesięciu. 

Lidia Jastrzębska