Londyn: dla tych, co kochają metropolie Drukuj Poleć znajomemu

Dla tych, co kochają metropolieMa tylu mieszkańców, co cała Szkocja. To tu znajduje się British Museum, Hyde Park i najlepsze knajpy w Anglii. Studiując i dorabiając w Londynie przy odrobinie szczęścia upolujesz bieliznę Kate Moss w Harrodsie, a w klubie samego księcia Harry'ego.

- W poszukiwaniu Harry'ego należy ruszyć do Mahiki lub Boujis - radzi Janek Gumieniak, dwudziestolatek, jeden z setek Polaków studiujących w Londynie. Zapomina tylko dodać, że tropikalny drink w Mahiki to wydatek minimum 10 funtów, zaś do Boujis nie wpuszczają bez specjalnej członkowskiej karty...

Największy, najdroższy, najbardziej stylowy

Londyn to idealne miejsce do studiowania dla tych, którzy pragną zamieszkać w prawdziwej metropolii. 20 milionów mieszkańców aglomeracji i największe centrum finansowe świata - te dane mówią same za siebie. Humaniści, umysły ścisłe i artystyczne dusze - każdy znajdzie tu uczelnię dla siebie.

Najbardziej znany University of London zrzesza 19 collegów, 10 instytutów i ponad 90 tys. studentów. To jeden z największych uniwersytetów w Europie, zaś wchodzące w jego skład szkoły są praktycznie samodzielnymi jednostkami akademickimi. Konkurują ze sobą nawet w krajowych rankingach - jak specjalizujące się w naukach społecznych King's College czy University College of London.

London School of Economics and Political Science (LSE) to z kolei zdominowany przez Azjatów raj dla headhunterów poszukujących świetnie wykształconych ekonomistów i księgowych. Odłączający się właśnie od University of London Imperial College jest zaś uznawany za drugą na świecie najlepszą uczelnię techniczną, odpowiednika amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology (MIT).

Dla osób zainteresowanych orientalistyką, ciekawą propozycją jest SOAS (School of African and Oriental Studies) - jedyna brytyjska uczelnia specjalizująca się w studiach nad kulturami Azji, Afryki, Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Przyszli aktorzy mogą się kształcić w Royal Academy of Dramatic Art, którą skończył m.in. sir Anthony Hopkins. Adepci sztuk plastycznych powinni spróbować w Central St Martin's, najbardziej prestiżowej uczelni zrzeszonej w University of the Arts London.

W przeciwieństwie do innych angielskich szkół wyższych, kampusy tych londyńskich są rozproszone i bardzo małe. LSE, ze względu na brak miejsca, organizuje wykłady choćby w teatrze (nie mylić z lecture theatre, czyli polską aulą). W efekcie londyńscy studenci na co dzień oddychają atmosferą tego olbrzymiego miasta, zaś budynki tutejszych uczelni w niczym nie przypominają demograficznych wysp ze średnią wieku poniżej 25 lat. Londyńską specyfiką są też intercollegiate halls, czyli akademiki zamieszkane przez studentów różnych uczelni. Integrując się z jego mieszkańcami (ang. socialising) można zdobyć bardzo zróżnicowane grono znajomych.

Worek z funtami

Planując edukacyjny wyjazd do Londynu koniecznie należy wziąć pod uwagę jego aspekt ekonomiczny. Prawda jest taka, że wybór stolicy Wielkiej Brytanii oznacza największe w tym kraju koszty utrzymania. - To, że ktoś dostanie pożyczkę na studia wcale nie oznacza, że będzie studiował za darmo. Imprezy, transport, jedzenie, to wszystko przecież kosztuje - przestrzega Kuba Ernt, student drugiego roku Aeronautical Engineering w Imperial College.

Wynajęcie mieszkania w centrum (pierwsza lub druga strefa metra), gdzie znajdują się budynki praktycznie wszystkich uniwersytetów w mieście, to wydatek rzędu 600 funtów miesięcznie plus rachunki. Zamieszkanie w jednej z dalszych stref to z kolei dramat komunikacyjny. Bilet miesięczny na underground kosztuje od 64 do 174 funtów, w zależności od ilości stref, w których jest ważny. Jeśli dodać do tego codzienne spędzanie dwóch godzin z życia w metrze oraz kłopoty z powrotem do domu po imprezie (ostatni pociąg odchodzi o północy, pierwszy o 5.30 rano, zaś taksówki są piekielne drogie), to większe wydatki za lokum bliżej centrum mogą okazać się bardziej opłacalne.

Inne ceny w Londynie też są najwyższe. Za wstęp do klubu trzeba tu zapłacić ok. 10 funtów (średnia krajowa - 5 funtów), drinki też kosztują dwa razy więcej niż poza stolicą (średnia cena piwa w UK - 2,5 funta).

Przy odrobinie wysiłku i inwencji z wieloma przeciwnościami można sobie jednak poradzić. Wieczorną zabawę warto zorganizować w tańszym pubie pod patronatem Student's Union, a przede wszystkim poszukać sobie pracy na weekendy. Tej w Londynie nie brakuje, zaś dobrym źródłem informacji o wakatach jest serwis gumtree.com.

Londyn swoim ogromem znacznie przekracza nasze polskie wyobrażenia o wielkim mieście. Życie w takiej masie ludzi, połączone z urokami brytyjskiej pogody, niektórych wprawia w przygnębienie, podczas gdy inni w atmosferze zatłoczonej metropolii wprost rozkwitają. Przed wyjazdem do Londynu dobrze się więc zastanów, do której grupy należysz.

Justyna Ostrowska