Wybierz zawód

The file ///wyszukiwarka/wybierz_zawod_left.php cannot be included!
It does not exist or is not readable.
Backmasking w muzyce - mocno naciągane fakty Drukuj Poleć znajomemu

Backmasking w muzyceJakiś czas temu przeglądając video na Youtube trafiłem na piosenkę Plus i minus dość znaczącego niegdyś na polskim rynku fonograficznym zespołu – Kaliber 44. Moją uwagę zwrócił dopisek w tytule – Backmasking, ukryta treść. Postanowiłem  posłuchać.


Utwór puszczony od tyłu był zwykłym bełkotem z dołączonymi napisami miał stanowić sensowną całość. Według przekonań internautów nawiązywał do tajemniczej śmierci samobójczej Piotra ‘Magika’ Łuszcza – lidera zespołu Kaliber 44 (później także Paktofonika). Przestudiowałem starannie całe zagadnienie backmaskingu oraz przesłuchałem innych, znanych na całym świecie wykonawców, którzy rzekomo postanowili zamieścić jakieś ukryte treści w swoich utworach.

Czym w ogóle jest backmasking? Według słownikowej definicji backmasking (ang. tylne, wsteczne maskowanie) to wykorzystywana głównie w muzyce metoda ukrywania wiadomości, możliwej do odczytania tylko przy wstecznym przesłuchaniu utworu (tekstu). Istnieje przekonanie, że sposób ten już za czasów The Beatles był bardzo popularny. W piosenkach samych Beatlesów doszukano się wielu ukrytych treści, najlepszym z możliwych przykładów może być utwór Rain.

Zagłębiając się w temat należy wspomnieć o jednym z najbardziej znaczących zespołów w historii świata na scenie rockowej, mianowicie Led Zeppelin. Ich utwór Stairway to Haven, doskonale wszystkim znany opowiada o dokonywaniu właściwych wyborów w życiu i nie kierowaniu się pozorami, jednak puszczony od tyłu zawiera ponoć treści satanistyczne, apostrofy do samego szatana.

Obecnie wpisując hasło backmasking na portalach takich jak Youtube, czy po prostu Google znajdziemy wiele innych tytułów piosenek nawet tych bardziej współczesnych np. Rihanna, Marlin Manson, Eminem. Żaden z wykonawców jak dotąd nie skomentował tego, pozostawiając domysłom. Jest to dość wygodny chwyt marketingowy, ponieważ zainteresowanie wzrasta.

Mój sceptycyzm nie pozwala myśleć inaczej jak, że są to zwyczajnie naciągane fakty .To, że słyszymy jakieś słowa jest tylko złudzeniem, za które odpowiedzialny jest mózg człowieka, skłonny do doszukiwania się w chaosie i bełkocie wyrazów, które widzimy na dołączonych napisach. To jakby „dźwiękowy” test Rorschacha.

    Mateusz „Mardok” Stanisławczyk