Dzieci "Parasola" Drukuj Poleć znajomemu

Dzieci "Parasola"Jest przyjemnie, ale trzeba się uczyć - lojalnie informują pierwszoklasistów uczniowie SLO nr 4 im. Batalionu AK "Parasol". - To najlepsza reklama naszej szkoły -  twierdzi dyrektor Barbara Wetesko.

Pytana o różnicę między jej szkołą, a innymi liceami, Rebecca Boguska z klasy Ib posługuje się prostym przykładem: Większość moich kolegów z innych szkół z żalem myślała o końcu ferii zimowych. Ja cieszyłam się, że wracam do szkoły!

Maciek Jastrzębski z Ia docenia nie tylko wysoki poziom nauczania, ale także - a może nawet przede wszystkim - możliwość codziennego kontaktu z interesującymi, inteligentnymi i pełnymi fantazji ludźmi. Przy czym, ma na myśli nie tylko swoich kolegów, ale także nauczycieli. - U nas widać, że nauczyciel może mieć i autorytet, i fantazję - mówi Maciek i podaje jako przykład prof. Roberta Czyżewskiego, historyka, który w wakacje jeździ ze swoimi uczniami na Bliski Wschód. To wyprawy w poszukiwaniu źródeł chrześcijaństwa. Byli już w Jordanii, Syrii, Egipcie. Ale profesor Czyżewski potrafi zainteresować swoich uczniów także historią Polski i przekonać ich, że patriotyzm jest dziś równie potrzebny jak w czasach, gdy uczniami byli patroni szkoły - żołnierze Batalionu AK "Parasol".

Na 20. urodziny szkoła sprawiła sobie wspaniały prezent - miejsce w "Złotej Piętnastce" najlepszych warszawskich liceów.

Dzieci "Parasola"
Szkoła to nie zło konieczne

Do naszej szkoły zapraszamy wszystkich, którzy myślą poważnie o maturze i studiach, chcą się uczyć i nie traktują szkoły jako zła koniecznego, mają wysokie wymagania moralne wobec siebie i innych - czytamy w informatorze liceum. Do "Czwórki" zdaje się egzaminy z języka polskiego i matematyki. Trzeba być też przekonanym, że chce się tu być, podporządkować się zasadom dobrego wychowania, odnosić się z szacunkiem zarówno do nauczycieli i kolegów, jak i do obcych ludzi. Jeden z uczniów wspomina, że gdy w czasie wyjazdu na Ukrainę niewłaściwie odezwał się do ukraińskiej dziewczyny, został natychmiast przywołany do porządku przez nauczyciela. Jedna taka lekcja wystarczyła.

- Przyszłam do tej szkoły nie bez obaw - wspomina Zuzanna Gazdowska z kl. III. - Nie chodziłam tu do gimnazjum, więc trochę się bałam, że nie dam rady. Okazało się, że niepotrzebnie: spotkałam tu świetnych ludzi, którym zależy na tym, żeby nauczyć się jak najwięcej. Widzę, jaki zrobiłam postęp na przykład w niemieckim: mamy po 5 godzin języka obcego tygodniowo obowiązkowo angielskiego i niemieckiego lub francuskiego do wyboru. Dla mnie jednak równie ważne jest to, że u nas nikt nie jest anonimowy,zawsze można porozmawiać z nauczycielem nie tylko o jego przedmiocie, ale także o swoich problemach. Uczniowie liceum bardzo cenią system tutorski: każdy z nich może rozwijać swe zainteresowania pod opieką tutora-mistrza, przewodnika naukowego, którego sam wybiera i z którym pracuje indywidualnie.

Historia na żywo

We wrześniu 2007 roku szkole nadano imię Batalionu AK "Parasol". - Długo zastanawialiśmy się nad wyborem patrona - wspomina dyrektor Barbara Wetesko. - Batalion AK "Parasol" połączył wszystkich: uczniów, nauczycieli, rodziców. Myślę, że dla uczniów decydujący był bezpośredni kontakt z żołnierzami "Parasola".

Zaczęło się od spotkania z "Kamą" - Marią Stypułkowską-Chojecką, która uczestniczyła w szkolnej sesji naukowo-historycznej na temat zamachu na Kutscherę. Jej opowieści, a także relacje innych żołnierzy "Parasola" zrobiły ogromne wrażenie. - Kiedy "Gryf" opowiadał o śmierci swojego przyjaciela, historia przestała być statystyką - mówi Maciek Jastrzębski.

Żołnierze "Parasola" i ich rodziny są w szkole stałymi gośćmi. Żyje ich jeszcze ponad 60 - w Polsce i na całym świecie. W szkolnej Wigilii uczestniczyło prawie 30. - Twierdzą, że częściej spotykają się u nas, niż na własnych zebraniach - mówi pani dyrektor. - Lubią tu być.

Okazuje się, że pokolenie lat 20. i pokolenie lat 90. ubiegłego wieku doskonale potrafią się porozumieć. Więcej - łączą ich wspólne zasady i ideały. Zdumiewające, ale jak widać, możliwe.

Ann