Meksyk
Ale Meksyk!

Flaga MeksykuŻycie jest teatrem, odbija się nam w uszach echo z literatury. Gorzej, gdy życie staje się teatrem absurdu, a my w żaden sposób nie możemy trzasnąć drzwiami i wyjść z naszej codzienności. Meksyk jest tego przykładem. To kraj mnożących się kontrastów, w którym wszystko się może zdarzyć, a każdy kolejny dzień jest zatrważającą zagadką!

W nocy na ulice lepiej nie wychodzić. Najlepiej chronić się samemu. Można liczyć tylko na siebie. Prośba o pomoc policji może nawet zaszkodzić. Korupcja bowiem sięga też szeregów funkcjonariuszy, co potwierdza fakt, że obok prawa pisanego panuje tutaj głównie prawo ulicy. Na północy jest najbardziej niebezpiecznie, bo to tam najczęściej słychać o gangach narkotykowych i mafiach. W gazetach każdego tygodnia opisywane jest przynajmniej kilka zabójstw. Ta atmosfera wpisana jest tutaj w codzienność, tubylcy przyzwyczaili się z nią żyć. - Nasz świat jest bardzo daleki od waszego. Wręcz trudno to wam Europejczykom sobie wyobrazić - mówi Roberto, który zwiedził Europę, by znaleźć porównanie.

Ale MeksykRoberto Hernandez Gutierriez pochodzi z miasta Puebla położonego na południowy wschód od stolicy. Pomimo prowincjonalnej atmosfery, w której się wychował, dzięki dużej determinacji, udało mu się dostać do najbardziej renomowanego uniwersytetu w Meksyku, Universida National Autonoma de Mexico. Spośród 8 tys. chętnych na wydział psychologii, dostaje się tam tylko 70 szczęśliwców. Ale zanim się to stanie, osoby te muszą przebyć krętą drogę systemu edukacji.

Władze Meksyku jak zwykle nie ułatwiają życia. Na wszystkie szczeble edukacji w Meksyku trafia tylko 1% z budżetu państwa. Różnice społeczne są nie do przeskoczenia.

Start życiowy w tradycyjnej wiosce

wiąże się z zaplątaniem w spiralę biedy, z której nikt nie daje nikomu nadziei na ucieczkę.Wśród ośmiorga lub dziesięciorga rodzeństwa starsze siostry pełnią role matek, bracia pomagają ojcom. O przedszkolu nie ma mowy, wszystkie w Meksyku są płatne. Problemem jest jedzenie. Składające się głównie z kukurydzianej tortilli nie dostarcza dzieciom wszystkich niezbędnych dla organizmu składników. Przez to dzieci te często chorują i opuszczają szkołę. Oczywiście, jeżeli chodzą do szkoły, bo w wielu wioskach nie ma takiej fizycznej możliwości. Od edukacji dzielą je niemożliwe do przebycia kilometry.

Rząd Meksyku poradził sobie z tym problemem w ten sposób, że nauka poszczególnych przedmiotów odbywa się poprzez telewizję. Powstają programy nauczania matematyki, biologii, czy fizyki oparte na podstawach programowych. Zupełnie ignoruje się sport i sztukę. Nauczycieli jednak brak. Kto chciałby pracować w szkole bez prądu, bieżącej wody, pod dachem z liści palmy i w klasach bez krzeseł? Kto chciałby dzielić tę biedę? Dlatego, jeżeli na terenach wiejskich znajdzie się jeden nauczyciel na całą szkołę albo rocznik, to zazwyczaj daje on instrukcje, które programy oglądać w telewizji i jak do tego się zmotywować. Istnieją także problemy innej natury.

Parę lat temu partia Ejercito Zapatista de Liberación Nacional wprowadziła reformę szkolnictwa wiejskiego. Dzięki niej wszystkie dzieci miały szansę uczyć się w swoich tradycyjnych dialektach. Oczywiście chodziło o podstawowe narzecza, gdyż wszystkich w Meksyku jest 54. Miały powstać podręczniki, programy dostosowane do realiów kulturowych panujących na wsiach. Ustawa przyjęła się jednak tylko na papierze, a w rzeczywistości odbiła głuchym echem. Dzisiaj dzieci muszą uczyć się tylko po hiszpańsku, języku często niezrozumiałym przez ich dziadków. Ma to swoje dobre strony, jednak w przyszłości grozi odejściem od tradycyjnych dialektów i pogrzebaniem części regionalnej kultury.

Szkoła podstawowa to jedno, dalsza edukacja to oddzielny problem. Często mglisty, poza zasięgiem nawet marzeń. Dzieci z terenów wiejskich zwyczajnie nie stać na naukę, a do tego muszą pomagać w utrzymaniu rodziny. Innym faktem jest to, że rodziny niechętnie inwestują w swoje dzieci, mając świadomość, że program nauczania mija się z panującymi wokół nich realiami.

Inaczej wygląda sprawa w miastach

Dzieci posyłane są do przedszkoli albo piastowane przez dziadków lub bliskich. Matki mają trzy miesiące urlopu macierzyńskiego przed i po Ale Meksyk urodzeniudziecka, a potem wracają do pracy. Coraz częściej pojawia się problem samotnych matek, z powodu rosnącej liczby rozwodów. W szkołach państwowych do jednej klasy chodzi od 40 do 60 uczniów. Dlatego podstawowe szkoły prywatne są o wiele lepsze, gdyż klasy liczą w nich nie więcej niż 30. dzieci. Stosuje się tam też bardziej nowoczesne metody nauczania, w przeciwieństwie do szkół państwowych, gdzie nadal stosuje się kary cielesne (powszechne jest tam powiedzenie: nauka wchodzi przez krew) czy wielokrotne powtarzanie lub przepisywanie słów nauczyciela.

Dalsza edukacja wydaje się iść normalnym torem. Ale jest to droga trudna. Młodzież ma do wyboru technika (Secundarias Tecnicas) albo liceum, które podlega władzy województw lub uniwersytetu. To drugie daje większe szanse, by wspiąć się wyżej na drabinie edukacji. A konkurencja jest bardzo duża. Pewnie dlatego ceny studiowania na najbardziej renomowanych prywatnych uczelniach realne są tylko dla najbogatszych albo ludzi ze średniej klasy, którzy muszą postarać się o wysokie stypendia. Przykładowo, roczna nauka w Tecnologico de Monterrey kosztuje 8000 USD, w Universidad de las Americas 6000 USD, a w Universidad Iberoamerica 4500 USD, podczas gdy na mniej renomowanych, prywatnych uczelniach 1200 USD. Poziom nauczania nie jest tam jednak wysoki, a uczelnie otwierane są jako dobry biznes często nawet nielegalnie. Do tych cen przeciętny student musi doliczyć koszt utrzymania - około 230 USD miesięcznie i prawie drugie tyle na książki specjalistyczne w swojej dziedzinie.

Aby pomóc zdolnym uczniom, uniwersytety wprowadziły zasadę, że uczniów z liceów będących pod zwierzchnictwem uniwersytetów wpuszczają automatycznie ze średnią powyżej 8 punktów (w skali do 10). W rzeczywistości jednak łatwo sobie wyobrazić, że właśnie w tym przepisie bardzo łatwo o łapówki. W rezultacie na państwowym uniwersytecie, Universida National Autonoma de Mexico, o który toczy się prawdziwy bój w rekrutacji, zostaje jeszcze mniej miejsc dla osób z dobrymi wynikami z egzaminów, co zaostrza konkurencję.

Uniwersytety publiczne są śmietanką inteligencji

Ale Meksykale też nadzieją dla zdolnych ubogich. Życie kulturalne tu kwitnie i daje dużo możliwości rozwoju. Na UNAM prowadzonych jest 60% krajowych badań naukowych, a środowisko uniwersyteckie ma szerokie oddziaływanie. Najświeższym przykładem były protesty studentów po wyborach prezydenckich w lipcu ub. r. Po tendencyjnej kampanii wyborczej podsycanej atmosferą strachu i sfałszowanej wygranej Felipe Calderón (36.8 %) nad Andresem Manuelem (36.00 %) środowisko studenckie zawrzało, a naukowcy starali się udowodnić oszustwo. Ludzie wyszli na ulice skandować o swoich prawach do głosu, przybyli z całego kraju i rozbili swoje namioty w stolicy. - Teraz wszystko ucichło. Ludzie tak jakby milczeniem zgodzili się na panującą sytuację mówi Roberto. Media oczywiście milczały o naszych akcjach, jakby nic się nie działo. I tak tu jest. Wielki kocioł ludzkich pragnień i emocji. Ale oficjalnie, wszystko jest przecież w porządku.

Słońce budzi leniwe ulice do życia, zarówno w rozległych slumsach, jak i luksusowych domach z cegły. Przysłowiowe mańana oraz popołudniowe siesty spuszczają na ludzi zasłonę codziennego spokoju i wolnego życia. Spod zsuniętych na nos szerokich sombrero budzą czasem krzyki, nowe newsy w gazetach o morderstwach albo uliczne zamieszki. I to też jest część życia. Tutaj jaskrawiej ją widać. Ona obok ciebie też jest. I też w ciszy. Zupełnie jakby nie istniała. I kiedy można zorientować się, że budzisz się jako jeden z aktorów w teatrze absurdu?

WERONIKA MLICZEWSKA